Dzisiaj jest: 26 Kwiecień 2018    |    Imieniny obchodzą: Maria, Marcelina, Marzena

Zajęcia dodatkowe pod lupą

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

bez tytułuZajęcia dodatkowe pod lupą 


Właśnie trwa szaleństwo zapisów na języki, balety, plastyki, szachy, kółka, piłki i inne sporty. Wiadomo, że chcemy dla naszych dzieci, jak najlepiej, ale czasem możemy przesadzić z chęcią szczelnego wypełnienia im całego dnia i zajęciami dodatkowymi. „Trzeba zachować zdrowy rozsądek” – radzi Hanna Michalska, dyrektorka Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Mińsku.


Jak wygląda oferta zajęć dodatkowych w Mińsku? Jest w czym wybierać, czy nie bardzo?
Hanna Michalska (H. M.) – Ta oferta ciągle się poszerza. Od lat dużym zaufaniem cieszą się np. zajęcia w Miejskiej Szkole Artystycznej – nie tylko muzyczne, ale też ogólnorozwojowe prowadzone w Ognisku dla najmłodszych. Jest również bardzo duża oferta zajęć sportowych zarówno w klubach prowadzonych przez dobrych trenerów, jak i w szkołach. W tych ostatnich działają też chóry, kółka teatralne, kluby tematyczne. Także Miejski Dom Kultury posiada ciekawą ofertę zajęć dodatkowych. W Mińsku funkcjonuje też wiele szkół języków obcych, które nie skupiają się wyłącznie na nauce języków, ale organizują np. festiwale piosenki czy zajęcia wyrównawcze. Powstało też sporo prywatnych firm, które proponują zupełnie nowe aktywności. Jest w czym wybierać.

 

W takim razie w jakim wieku zapisać dziecko na zajęcia dodatkowe? Czy istnieje jakiś próg wiekowy?
H. M. – Punktem kluczowym jest moment, kiedy dziecko artykułuje nam, że nudzi się w domu i zaczyna interesować się nowymi działaniami. To dobry czas, aby podpytać syna czy córkę, co chcieliby robić – może zapisaliby się np. na zajęcia plastyczne czy do klubu sportowego. Pamiętajmy jednak, że trzeba uwzględnić plan dnia dziecka, żeby zajęcia dodatkowe nie kradły czasu, który powinien być spędzony z najbliższymi. Na pewno trzeba wziąć także pod uwagę stan zdrowia dziecka, jego historię rozwoju, żeby zajęcia dodatkowe nie były dla niego nadmiernym obciążeniem.

 

Na ile zajęć dodatkowych zapisać dziecko?
H. M. – Najważniejsze, aby zapisać na tyle, na ile będzie chciało chodzić i nie będzie po nich zmęczone. Istotne jest również to, aby zostawić dziecku czas na spontaniczną zabawę, na kontakty z bliskimi – dziadkami, rodzeństwem, rówieśnikami. Coraz częściej psycholodzy i pedagodzy zwracają uwagę na to, że dobrze jest, aby dziecko mogło się „ponudzić”, czyli miało czas na to, aby się zastanowić, co samo chciałoby robić, żeby wymyśliło sobie zabawę i zaprosiło do niej innych.

 

Pytać dziecko na jakie, i na ile zajęć chce chodzić?
H. M. – Dziecko musi mieć wpływ na to, co wybiera. Jeśli nie ma wyboru, to nie jest to dobre dla jego rozwoju. Dlatego rodzice muszą pytać dziecko o zdanie i rozmawiać na tematy, które go dotyczą.

 

Właśnie, a tymczasem mam wrażenie, że rodzice zapisują dziecko na wiele zajęć, aby szczelnie wypełnić mu dzień.
H. M. – Tylko, że takie skrajne programowanie dnia i życia nie służy rozwojowi dziecka. Zajęcia dodatkowe są po to, aby jak najlepiej wykorzystać jego potencjał, zdolności i nie mogą wypełniać jego życia od świtu do nocy. Młody człowiek musi mieć czas, obok nauki muzyki, tańca, matematyki na rozwój osobowy, kiedy kształtuje się jego wola, kiedy uczy się wybierać, rezygnować z czegoś, kiedy obserwuje świat – to jest dla niego niezwykle ważne.

 

A po czym poznamy, że przesadziliśmy z ilością zajęć dodatkowych?
H. M. – Jeżeli zobaczymy, że dziecko jest np. zmęczone, zasypia w drodze powrotnej z zajęć do domu, jest roztargnione, a czasami wręcz agresywne to znak, że jest za bardzo obciążone. Wtedy trzeba policzyć, ile czasu dziecko spędza w szkole i na zajęciach dodatkowych i po prostu to zważyć. Przecież my dorośli też pracujemy tylko po 8 godzin. 10 godzin pracy jeszcze jakoś znosimy, ale po 12. godzinach padamy na nos. A co dopiero ma powiedzieć dziecko, które po szkole przechodzi z jednych zajęć dodatkowych na drugie?

 

I co wtedy? Wypisujemy z zajęć?
H. M. – Na pewno trzeba przeprowadzić ich naturalną selekcję – warto siąść przy stole i porozmawiać, jakie aktywności są dla dziecka najważniejsze, które sprawiają mu największą radość, a z których bez żalu może zrezygnować, bo się na nich np. nudzi.

 

A jeśli nasze dziecko nie chce chodzić na żadne zajęcia dodatkowe – co wtedy?
H. M. – Zapytać na jakie chciałoby uczęszczać. Jeśli odmowa wynika np. z tego, że siedzi głównie przed komputerem czy telewizorem, bo tylko taka „aktywność” je satysfakcjonuje, wtedy kategorycznie trzeba ten czas ograniczyć. I zacząć podsuwać mu różne inne dodatkowe działania. Może warto zaproponować wspólne chodzenie na zajęcia – np. syn niech pójdzie z tatą na piłkę nożną czy judo, a córka z mamą na warsztaty plastyczne. Dla dziecka najwartościowszym czasem jest ten spędzony z rodzicami. Kiedy rodzice pracują i poświęcają go dzieciom niewiele, wtedy syn czy córka chętniej wybiorą zajęcia, na które będą chodzić z tatą lub mamą.

michalska

 

Często jest też tak, że dziecko zapisze się na zajęcia dodatkowe, ale po kilku spotkaniach chce z nich zrezygnować mimo, że całkiem nieźle sobie radzi. Czy wtedy przekonywać na siłę, żeby zostało na zajęciach, czy odpuścić?

H. M. – Jeśli dziecko chce zrezygnować z zajęć, to przede wszystkim zapytałabym, co stoi za tą decyzją. Przegadałabym z nim problem. Próbowałabym też je przekonać, żeby zakończyło jakiś etap, a potem świadomie wybrało coś innego. Warto uczyć dzieci konsekwencji dokonanych wyborów. Nie jestem zwolenniczką tego, aby pozwalać dziecku na zaczynanie wielu rzeczy i niekończenie żadnej. Ale z drugiej strony, jeśli młody człowiek pomylił się w wyborze i z ważnych powodów nie chce już chodzić na zajęcia, to trzeba uznać ten wybór.

 

Chcemy wybrać dla naszych dzieci jak najlepsze zajęcia. Czy pójście na pokazową lekcję wystarczy, by się przekonać, że ludzie, którym powierzamy dziecko są odpowiednimi osobami na właściwym miejscu?
H. M. – Ufność jest podstawą relacji międzyludzkich. Ale jeśli mamy jakieś obawy, możemy podpytać innych rodziców, których dzieci chodzą na zajęcia o ich opinie o miejscu i nauczycielach prowadzących. Oczywiście, są też takie oferty, które brzmią bardzo zachęcająco, lecz nie wiemy nic o osobie, która prowadzi takie aktywności. Wtedy trzeba przyglądać się temu, co dzieci robią, pod czyją są opieką – trzeba też z nimi rozmawiać o tym, co dzieje się na zajęciach.

 

A jeśli coś wzbudzi nasz niepokój, to czy jest jakaś instytucja, która kontroluje poziom zajęć dodatkowych? Czy mamy się komu poskarżyć w razie rażących niedociągnięć?
H. M. – Za jakość zajęć odbywających się w placówkach oświatowych czy kulturalnych odpowiadają nauczyciele prowadzący i dyrektor danej instytucji. Jeżeli chcemy się poskarżyć, bo doszło do jakichś rażących uchybień, to należy udać się właśnie do nauczyciela lub dyrektora. Jeśli są to prywatne firmy, to niektóre z nich są zarejestrowane w Kuratorium i wtedy sprawuje ono merytoryczną pieczę nad takimi zajęciami – jeżeli tak jest, to możemy złożyć skargę właśnie do Kuratorium. Ale są też firmy, które mają działalność gospodarczą. Wtedy przy szczególnych naruszeniach możemy udać się ze skargą do sądu.


Rozmawiał DM, fot. DM

You have no rights to post comments