Dzisiaj jest: 23 Maj 2017    |    Imieniny obchodzą: Iwona, Michał, Dezyriusz

Kocie gangi, spady i klipy

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 

Nr 115 str 16 Strefa szkoła koty okładka książkiW mińskim Gimnazjum im. Polskiej Macierzy Szkolnej miało miejsce historyczne wydarzenie. Dzięki współpracy polonistki Anety Korycińskiej i wydawnictwa Kwiaty Orientu, po raz pierwszy w historii polska młodzież przeczytała w ramach szkolnej lektury powieść koreańską. I to w bardzo nietypowy sposób. O tym niezwykłym wydarzeniu rozmawiamy z Edytą Matejko-Paszkowską, współzałożycielką Kwiatów Orientu i tłumaczką „Szkoły Kotów” oraz gimnazjalistami z klas I A i I C – Sylwią Stupnicką, Marysią Paszkowską i Jakubem Drożdżem.

 

Uczniowie mogli obserwować proces powstawania polskiego przekładu, redakcji, korekty, łamania tekstu i przygotowywania książki do druku. Skąd wziął się pomysł takiego eksperymentu z lekturą szkolną?

 

Edyta Matejko-Paszkowska (E. M.-P.) – Kwiaty Orientu od początku swojej działalności aktywnie promują kulturę koreańską wśród dzieci. Specjalne akcje promocyjne towarzyszą każdej nowo wydawanej przez nas pozycji. Podczas spotkań literackich dzieci często zadawały pytanie o to, jak rodzi się książka. Przygotowaliśmy więc warsztaty opowiadające o procesie jej powstawania, o tym, jaką drogę musi pokonać, zanim z biurka tłumacza trafi na sklepową półkę. W przypadku „Szkoły Kotów” napisanej przez Kim Jin-kyunga poszliśmy o krok dalej – pozwoliliśmy dzieciom uczestniczyć w tej drodze i obejrzeć książkę „od podszewki”. Było to możliwe dzięki niezwykłej otwartości nauczycielki języka polskiego – pani Anety Korycińskiej oraz pracy samych uczniów. Dziękuję im bardzo, bardzo serdecznie za zaangażowanie. Są naprawdę wyjątkowi. Ale muszę przyznać, że pierwszym bodźcem do eksperymentu była moja frustracja sprzed kilku lat na zastany kanon lektur w ówczesnej szkole córki. Z całym szacunkiem dla autorów kanonu i mimo osobistej nostalgii do niektórych tytułów mam wrażenie, że wykaz lektur szkolnych aż się prosi o odświeżenie.

 

Dlaczego akurat „Szkoła Kotów”?

 

E. M.-P. – Ponieważ to książka niezwykła – uczy tolerancji dla wszelkiej inności, pokazuje, jak żyć w harmonii ze sobą i z innymi, książka, w której splatają się światy Zachodu i Wschodu. Jednocześnie to wciągająca, pięciotomowa seria przygód kotów i dzieci w świecie magii, pełna wątków mitologicznych z całego świata oraz fantazji zakorzenionych w starożytnej, orientalnej filozofii in i yang. Jej bohaterowie nieustannie poszukują równowagi i walczą o pokój. Mówi się, że Zachód ma swojego Harry’ego Pottera, a Wschód „Szkołę Kotów”. Co ciekawe, z jednej strony książkę rekomendują koreańskie instytucje edukacyjne, a z drugiej, doceniają także młodzi czytelnicy – i to w różnych krajach. Książka zdobyła już popularność w Japonii, Chinach, na Tajwanie, a także – a może przede wszystkim – we Francji, gdzie to właśnie dzieci przyznały jej prestiżową nagrodę – Le Prix des Incorruptibles.

 

A co o „Szkole Kotów” sądzą gimnazjaliści? Podobało się wam nietypowe czytanie książki i czy jej lektura w wersji roboczej była trudna?

 

Sylwia Stupnicka (uczennica klasy I C) – To była zupełna nowość. Byliśmy przyzwyczajeni do książek, a także do lektur kupionych w księgarni, w wersji papierowej, w pięknej okładce z obrazkami. Natomiast przy „Szkole Kotów” mogliśmy poznać etapy wydawania książki. Najpierw dostaliśmy e-maila z pierwszą wersją napisaną w pliku Word. Później dostawaliśmy coraz to bogatsze wersje już z akapitami, z inną czcionką, z obrazkami. Dla mnie poznawanie tej lektury na czytniku elektronicznym nie było czymś trudnym, ale fajnym i ciekawym doświadczeniem.

 

Marysia Paszkowska (uczennica klasy I A) – Omawianie lektury także było nietypowe. Podczas zajęć kręciliśmy różne scenki dotyczące „Szkoły Kotów”. Chcemy je zmontować i stworzyć klip.

 

Podobno autor książki Kim Jin-kyung napisał Szkołę Kotów, by pocieszyć córki po śmierci ukochanego kota – Saliksa?

 

Marysia – Tak, wymyślił, że Saliks nie umarł, ale odszedł, by żyć w świecie przeznaczonym wyłącznie dla kotów. W jednym z wywiadów autor powiedział, że jest pod wrażeniem tego, że koty umierają same, w ciszy, że idą tam, gdzie nikt nie zobaczy ich odchodzenia. I wtedy też pomyślał, że może jednak koty nie umierają, ale przenoszą się w inne miejsce, gdzie mogą się uczyć i przeżywać przygody. A potem wyobraził sobie takie miejsce.

 

Brzmi to bardzo intrygująco.

 

Sylwia – To prawda, jednak jest jeden bohater książki, który szczególnie mnie intryguje. Nazywa się Cao Cao i jest bardzo tajemniczy. Ale wydaje mi się, że jego działania są złowrogie. Podczas czytania irytowało mnie to i chciałam od razu dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest? Co ukrywa? Czy inne koty nie będą miały przez niego problemów? Osobiście lubię, gdy w książce pojawia się bohater ze złym charakterkiem.

 

Jakub Drożdż (uczeń klasy I C) – Za to mi najbardziej spodobał się Saliks. Zastanawiam się, czy uda mu się pokonać władcę Kotcieni.

 

Kotcieni?

 

Nr 115 str 16 Strefa szkoła koty ilustracja książkiE. M.-P. – To czarni bohaterowie serii, którzy za całe zło tego świata obwiniają ludzi i chcą się na nich zemścić. Walczą z Kryształowymi Kotami, żeby zdobyć chroniony przez nie magiczny miecz, który posiada moc przezwyciężania zła.

 

Jak na lekturę dla starszych dzieci, książka ma sporo ilustracji?

 

Marysia – Tak, choć obejrzeliśmy je dopiero na kolejnym etapie pracy z lekturą, po złożeniu całości, czyli wlaniu tekstu między ilustracje. Wcześniej wszystkie scenki musieliśmy sobie wyobrażać. To było ciekawe doświadczenie zobaczyć, jak wyglądają postacie w książce i porównać je z tymi z naszej wyobraźni.

 

Sylwia – Moją ulubioną ilustracją jest ta, na której Solaris przecina magicznym mieczem Węża Ciemności. Spodobała mi się od razu, gdy ją zobaczyłam. Widać tam przede wszystkim zaangażowanie Solarisa w to, co robi. Ciekawy jest również widok przeciętego na pół węża – choć nie ukrywam, przerażają mnie te zwierzęta.

 

Jakub – Walka Solarisa z Wężem Ciemności kojarzy mi się z mitami egipskimi o walce Bastet z Apopisem.

 

E. M.-P. – Brawo, Kuba. Zdradzę, że to dopiero początek wątków mitologicznych w „Szkole Kotów”. W kolejnych tomach pojawią się także bogowie z północy Europy i dalekiego Orientu.

 

Kto jest autorem tych fantastycznych ilustracji do „Szkoły Kotów”?

 

E. M.-P. – Ilustratorem książki jest Kim Jae-hong, to uznany i nagradzany w Korei oraz w świecie autor książek i ilustracji, który zdobył za swe prace wiele nagród, m.in. Espace Enfants, Le Prix des Incorruptibles, BIB. Jego credo brzmi: „Natura i człowiek to jedność”.

 

Jest w książce pewna uniwersalna myśl, która wydaje się być prawdziwa w każdym zakątku świata. Profesor Kudłacz mówi do kotów: „Bycie sobą to najbardziej niezwykła ze sztuk”. Bycie sobą w dzisiejszym świecie jest trudne?

 

Marysia – W dzisiejszych czasach wszyscy chcą się do kogoś upodobnić. Przykładem jest chociażby ubieranie się w stylu sławnych gwiazd. Nie mam nic przeciwko noszeniu się w ten sposób, ale według mnie powinno się mieć własny, oryginalny i niepowtarzalny styl.

 

Jakub – Ale bycie sobą jest bardzo trudne. Boimy się, że zostaniemy wyśmiani lub niezaakceptowani przez innych.

 

Sylwia – Dlatego zgadzam się z Profesorem Kudłaczem, że to najbardziej niezwykła ze sztuk. Aby wyrazić swoje poglądy przy innych, trzeba być odważnym i pewnym siebie. Wymaga to od nas dużych poświęceń, gdyż zawsze jest obawa, że komuś nasze zdanie się nie spodoba i potraktuje nas z góry. Natomiast trzeba być tolerancyjnym i przyjąć do wiadomości, że każdy jest inny. Każdy ma inny gust, inne zainteresowania, a przede wszystkim – każdy inaczej patrzy na świat. I każdy ma prawo do własnego zdania.

 

Oprac. ZR, fot. Kwiaty Orientu

Nr 115 str 16 Strefa szkoła koty do paginy

You have no rights to post comments