Dzisiaj jest: 26 Kwiecień 2018    |    Imieniny obchodzą: Maria, Marcelina, Marzena

Wszystko jest poezją

Ocena użytkowników:  / 2
SłabyŚwietny 

Nr 127 str 14 Strefa osobowości Mariola Kruszewska główneMińszczanka od urodzenia, związana z naszym miastem zawodowo, rodzinnie i emocjonalnie. Z wykształcenia polonistka i historyk. Poetka. Z Mariolą Kruszewską rozmawiamy o istocie poezji, jej tworzeniu, a także o tym, czy jest na nią miejsce w naszej rzeczywistości.

 

Tylko niektórzy lubią poezję” pisała Wisława Szymborska. We współczesnych, zabieganych czasach ludzie chcą jeszcze czytać wiersze?

 

Mariola Kruszewska (M. K.) – Jedna z moich ulubionych postaci fikcyjnych John Keating ze „Stowarzyszenia Umarłych Poetów" twierdzi: Nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego, a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo, finanse czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości. To mi pozwala wierzyć, że poezja zawsze będzie miała swoich odbiorców, choć nie tak wielu, jak choćby literatura fantasy. Poezja to sztuka elitarna, ale nie snobistyczna. Wśród tworzących literaturę poeci są w mniejszości, podobnie jak ich czytelnicy. Ale poetom nie zależy na masowości, szerokiej popularności, promocji za wszelką cenę. Niszowość jest wpisana w naturę poezji. Zgadzam się z Panią Wisławą – ten rodzaj sztuki przeznaczony jest dla niektórych i nie należy z tego powodu rozpaczać.

 

Każdy (w poezji) docenia uczucie – prawdziwe uczucie i nie ma znaczenia, czy jest prosto, czy nawet prymitywnie wyrażone” – pisała Charlotte Brontë. Zgadza się pani z tym stwierdzeniem?

 

M. K. – Odbiór poezji to sprawa osobista. Każdy szuka w niej czegoś dla siebie, właściwego swojej wrażliwości czytelniczej. Jeśli odkrywa, że wiersz jest komentarzem jego uczuć, filozofii, sposobu postrzegania świata, to znaczy że znalazł „swoją” poezję. Pozwolę się nie zgodzić z częścią wypowiedzi Charlotty Brontë – jakość wyrażenia owych prawdziwych uczuć ma kolosalne znaczenie. Prymitywne wyrażenie nikogo nie zatrzyma, nie rozsmakuje i zwyczajnie znudzi. Cytat za cytat – Stéphane Mallarmé: To nie z myśli, nie z uczuć, robi się wiersze. Robi się je ze słów.

 

Czym dla pani jest poezja? Wspomniana już Charlotte Brontë uważała, że „poezja to boski dar ofiarowany człowiekowi”.

 

M. K. Edward Stachura napisał: Wszystko jest poezja. Nagły zachwyt, nieznana stacja, krajobraz, człowiek – to wszystko jest poezją; zadaniem poety jest zamienić te cząstki świata na wiersz, zamienić i nie zepsuć. Poezja, ta w ujęciu Stachury, ma „się napisać” w czytelniku.

Nie wiem, czy to boski dar – niczego nie kreuję, raczej przetwarzam, ze świata, z siebie. Sadzę, że tego typu myślenie jak Charlotty Brontë ociera się o próżność, o megalomanię.

 

Pamięta pani swój pierwszy napisany przez siebie wiersz?

 

M. K. – Zaczęłam od pisania opowiadań. Tworzyłam pierwsze jeszcze w szkole podstawowej, ostatnio coraz częściej skłaniam się ku tej formie literatury, ale poezji nie porzucam. Pierwszy wiersz w klasycznym rozumieniu jego definicji, którego nie wstydziłam się pokazać światu, powstał dopiero kilka lat temu.

 

W jakich okolicznościach pani tworzy? Potrzebuje pani konkretnej przestrzeni albo ma jakieś pisarskie rytuały? Pani wiersze powstają z natchnienia, przemyśleń, słów, które wpadną do głowy, z obserwacji, z rzeczywistości, ze wspomnień, pragnień?

 

M. K. – Wiersze są kapryśne. Przychodzą, kiedy same chcą. Niekiedy widok, np. panorama gór, wbija mnie z zachwytu w ziemię i myślę sobie – o, z tego to musi powstać wiersz! A tu guzik – siedzę, łapię słowa za ogony, a one wyślizgują się i grają mi na nosie. Innym zaś razem pchają się tłumnie w najmniej oczekiwanej chwili, np. gdy stoję w kolejce do kasy sklepowej. Tworzenie poezji to proces intymny. Mam tu na myśli, że przetwarzanie świata przez twórcę dokonuje się za pośrednictwem jego osobistego, prywatnego filtru. Moi przyjaciele często po lekturze wierszy twierdzą, że doskonale rozumieją je dzięki znajomości z ich autorką.

 

Ma pani swoich poetyckich mistrzów?

 

M. K. – Tak, są nimi Zbigniew Herbert, wielki moralista, i ksiądz Jan Twardowski, który jak nikt inny potrafił w prostocie słowa zamknąć wielką metaforę.

 

Jest pani laureatką wielu poetyckich nagród. Czym są dla pani te wyróżnienia?

 

M. K. – Wysyłam wiersze na konkursy, bo wiem, że tam zostaną wnikliwie przeczytane. To oczywiście żart. Każdy sukces uskrzydla, utwierdza w przekonaniu, że warto. Ponadto gale rozdania nagród gromadzą wielu poetów i stwarzają okazję na poznanie i integrację środowiska poetyckiego, na dyskusje dotyczące kondycji współczesnej literatury.

 

Dobry wiersz powinien...

 

M. K. – …zatrzymać.

 

Jest pani współzałożycielką internetowego forum literackiego „Ogród ciszy”. Dlaczego powstało, dla kogo i co tam możemy znaleźć?

 

M. K. – Rynek wydawniczy poezji nie rozpieszcza, słusznie mniemając, że popyt na nią jest znikomy. Dotyczy to nie tylko współczesnych poetów, ale i klasyków. Dlatego poezja zeszła do drugiego, internetowego obiegu i tu ma się całkiem dobrze. Oczywiście łatwość publikacji sprzyja „zachwaszczeniu”, ale środowisko poetyckie radzi sobie z zalewem złych tekstów, stosując rzetelną krytykę. „Ogród ciszy” to miejsce, gdzie spotykają się twórcy – poeci i grafomani – miłośnicy poezji. Zamieszczamy swoje utwory, które są komentowane, recenzowane i oceniane przez nas samych, amatorów, ale też przez profesjonalistów, członków Związku Literatów Polskich. Serdecznie zapraszam do czytania i publikowania.

 

Pani ostatni tomik poetycki ukazał się w 2013 roku i nosi tytuł „Wczoraj i dziś”. Proszę o nim opowiedzieć i zachęcić czytelników, aby po niego sięgnęli.

 

M. K. – Myślę, że o istocie tomiku najtrafniej wypowiedziała się Krystyna Bezubik: Tomik odzwierciedla niezwykłą fascynację autorki przeszłością. Z tomiku wyłania się obraz historii, która się powtarza. Choć w przeciągu wieków zmienia się dekoracja, zmieniają się obyczaje, ludzkość pozostaje ta sama. Prawa historii pozostają niezmienne. Czas linearny jest czasem pozornym. Czas ma charakter kolisty – jest wiecznym powrotem i trwaniem. Wczoraj jest dziś. Dziś jest wczoraj. Ale zapewniam, to nie jest tomik wyłącznie dla miłośników historii. Zachęcam do lektury i życzę... zatrzymania.

 

Mówi pani o sobie, że jest podróżniczką z zamiłowania. Gdzie pani podróżuje i czy jest jakieś miejsce, które szczególnie panią przyciąga?

 

M. K. – Oboje z mężem marzyliśmy, by kiedyś zamienić namiot na dom na kółkach, co się w końcu udało. Kamper pozwala nam uniezależnić się od pensjonatów, wczasowiczów, terminów i pogody, odkrywać punkty niezaznaczone na turystycznych utartych szlakach. To nie są zamorskie podróże; często też wracamy do miejsc, które nas szczególnie zachwyciły. W weekendy, gdy pozwalają na to obowiązki i – oczywiście – finanse, zabieramy nasze psy i wyjeżdżamy na wschodnie kresy Polski. Tam o wiele łatwiej przyznać rację Edwardowi Stachurze.

 

Rozmawiał DM, fot. z archiwum Marioli Kruszewskiej


Nr 127 str 14 Strefa osobowości Mariola Kruszewska 3

You have no rights to post comments