Dzisiaj jest: 21 Wrzesień 2018    |    Imieniny obchodzą: Hipolit, Mateusz, Daria

Wolontariusze Roku 2011

Ocena użytkowników:  / 2
SłabyŚwietny 

Wolontariusze

Podczas tegorocznej Gali Wolontariatu, która odbyła się 29 grudnia w Miejskim Domu Kultury przedstawiciele Powiatowego Centrum Wolontariatu nagrodzili osoby, które angażują się w bezinteresowną pomoc na rzecz innych. „Wolontariuszem Roku 2011” została m.in. mińszczanka Angelika Kubicka, uczennica „Macierzanki”. Natomiast statuetką „Pomagam Pomagać” nagrodzono Grażynę Wiącek, prezeskę Mazowieckiego Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci i Młodzieży z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym „Krok Dalej” w Mińsku.

Statuetki „Wolontariusza Roku 2011” odebrały również dwie uczennice Zespołu Szkół w Mrozach: Aneta Iwanowska oraz Wioletta Dytkowska. Obie angażują się w różnorodne formy działań wolontarystycznych. Pomagały, np. dzieciom w odrabianiu lekcji w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Mińsku, były wolontariuszkami na obozie integracyjno-szkoleniowym w Okunince. Tam Aneta opiekowała się Rafałkiem, chłopcem chorym na porażenie mózgowe. Od tamtego czasu regularnie go odwiedza i pomaga w jego opiece. Aneta i Wioletta brały udział w licznych wydarzeniach organizowanych przez Stowarzyszenie „Krok Dalej”, np. wsparły organizatorów Europejskich Letnich Igrzysk Olimpiad Specjalnych, wzięły udział w akcji „Szlachetna Paczka”, a w ramach szkolnego wolontariatu pracowały podczas rozgrywek piłki nożnej osób z niepełnosprawnością intelektualną w czerwcu 2011 roku. Aneta pomaga także przy organizacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a Wioletta uczy języka angielskiego dzieci z dziecięcym porażeniem mózgowym. Jak zapewniają pracownicy PWC to tylko niektóre z licznych działań młodych wolontariuszek.

 

 

wolontariuszkaPomagać innym


Podobnie sprawa się ma z Angeliką Kubicką, która mimo młodego wieku działalnością wolontarystyczną zajmuje się już od kilku lat. Pomagała np. w przygotowaniu Mikołajek Integracyjnych i Tygodnia Edukacji Globalnej organizowanego przez Polską Akcję Humanitarną. Była wolontariuszką na Europejskich Letnich Igrzyskach Olimpiad Specjalnych, opiekowała się osobami niepełnosprawnymi na obozie integracyjno-szkoleniowym w Okunince. Od dwóch lat spotyka się z Anitą, chorą na dziecięce porażenie mózgowe. Uczestniczy w akcji „Szlachetna Paczka”, była animatorką czasu wolnego dla dzieci podczas „Intercultural Summer” w Mińsku. Angażuje się w akcje „Misyjnego Dzieła Pomocy Dzieciom” i bierze udział w wydarzeniach organizowanych przez Stowarzyszenie „Krok Dalej”. Czytelnicy Strefy na pewno pamiętają jej artykuły, jakie pisała do naszego tygodnika, przedstawiając na łamach właśnie Anitę czy ideę akcji „Świąteczna Paczka”. Dziś jest bohaterką krótkiego wywiadu, jakiego udzieliła Strefie tuż po odebraniu statuetki „Wolontariusz Roku 2011”.

 

Jak to jest pomagać innym?


Angelika Kubicka (A. K.) – To ogromne otwarcie serca i przez to, że robimy coś dobrego dla innych, tak naprawdę pomagamy sobie. Myślę, że pomoc innym jest po prostu wpisana w naturę człowieka i tak naprawdę, to podstawa dla realizacji samego siebie. Tak jest przynajmniej w moim przypadku.

 

Jak zostałaś wolontariuszką?


A. K. – Zaczęło się od wolontariatu szkolnego w gimnazjum. Ale ciągle czułam, że to za mało i potrzebowałam realizować się na szerszym polu. Dlatego pewnego dnia zapukałam do drzwi naszego Powiatowego Centrum Wolontariatu w Mińsku i od tamtej pory angażuję się w wiele różnych działań wolontarystycznych.

 

Pamiętasz swoje pierwsze zadanie, jakie dostałaś w Centrum?


A. K. – Bardzo dobrze, bo trwa do dnia dzisiejszego. Jest to opieka nad panią Anitą. Bardzo jestem z nią związana i nie wyobrażam sobie, żebym mogła przestać jej pomagać.

 

Które z twoich działań wolontarystycznych szczególnie na Ciebie wpłynęło?


A. K. – Ogromnym przeżyciem był dla mnie wyjazd integracyjno-szkoleniowy do Okuninki z grupą dzieci i młodzieży chorych na dziecięce porażenie mózgowe. Anita cierpi na to schorzenie, ale jest dorosłą osobą, a ja wcześniej nie opiekowałam się dziećmi. Na początku był więc strach, musiałam pokonać w sobie pewną barierę, ale jeżeli ktoś chce, to naprawdę można wszystko. Zobaczyłam tam wiele różnych skrajnych przypadków, ale ten pobyt wpłynął na mnie w bardzo pozytywny sposób. Wcześniej może bałabym się podejść na ulicy do takiego dziecka, a teraz nie stanowi to dla mnie żadnego problemu. Nabrałam pewności, że właśnie takim osobom chcę pomagać.

 

Wolontariat zmienia?

 

A. K. – To pomoc, która niesie korzyści dla obydwu stron. Dla osoby, której pomagamy, która czuje się akceptowana przez „normalny” świat, którą możemy wciągać w naszą rzeczywistość. Wolontariat pomaga także nam samym, otwiera nam oczy na wiele spraw, których moglibyśmy nigdy nie zauważyć.

 

Czy dużo Twoich kolegów czy koleżanek jest wolontariuszami i czy młodzi chętnie angażują się w pomoc innym?


A. K. – Moi przyjaciele są wolontariuszami, więc mogę powiedzieć, że wokół mnie jest dużo ludzi, którzy pomagają innym. Ale patrząc szerzej, to myślę, że wolontariat staje się coraz bardziej modny wśród uczniów mińskich szkół. Widzę też po swoich dalszych znajomych, że podpytują o to, w co można się zaangażować, stają się coraz bardziej otwarci na bezinteresowną pomoc innym. Zresztą, to bardzo dobry sposób – jeśli ktoś ma jakieś wewnętrzne bariery przed zaangażowaniem się w wolontariat to zachęcam właśnie do rozmawiania z innymi wolontariuszami. Pamiętam, że na początku inni wolontariusze bardzo dużo mi pomagali, pokazywali, że nie warto się bać, inspirowali do różnych działań opowiadając o swoich doświadczeniach.

 

A co byś powiedziała młodym ludziom, którzy mówią, że nie mają czasu na wolontariat?


A. K. – Tak naprawdę nie trzeba dużo czasu, aby pomagać innym. Wolontariat to bardzo szerokie hasło. Można pomagać stale, np. poświęcając jedną czy dwie godziny w tygodniu, ale można też zaangażować się w pojedyncza akcję, np. w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Wystarczy poświęcić te kilka godzin raz w roku, aby ofiarować swoje serce dla innych. Wszystko da się dopasować do swojego czasu czy potrzeb.

 

Pomaga pomagać


Statuetką „Pomagam Pomagać” nagrodzono Grażynę Wiącek, prezeskę Mazowieckiego Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci i Młodzieży z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym „Krok Dalej” w Mińsku. Pani Grażyna od kilkunastu lat współpracuje z wolontariuszami. To ona zainicjowała nabór wolontariuszy w mińskich szkołach, jako pierwsza rozpoczęła dla nich szkolenia i wciąż stwarza młodym ludziom możliwość angażowania się w różne działania, które przede wszystkim mają nieść pomoc osobom niepełnosprawnym. Dzięki jej uporowi i determinacji po raz pierwszy udało się zorganizować wspólny wypoczynek osób niepełnosprawnych oraz wolontariuszy Powiatowego Centrum Wolontariatu w Okunince w 2010 roku.

 

Czym dla Pani jest nagroda „Pomagam pomagać”?


WolontariuszkaGrażyna Wiącek (G. W.) – To ogromna niespodzianka. Kiedy dowiedziałam się, że ją dostanę, ogromnie się wzruszyłam. Cieszę się, że zauważono i doceniono moją pracę, choć to co robię, nie jest po to, aby otrzymywać nagrody czy wyróżnienia. Wszystkie działania wynikają z moich wewnętrznych potrzeb i tego, że pewne rzeczy po prostu trzeba zrobić.

 

Ale to szczególne wyróżnienie, bo dla osoby, która pokazuje innym, że warto bezinteresownie pomagać.


G. W. – Dziesięć lat temu próbowałam zjednać wokół siebie młodych wolontariuszy. Wtedy byłam nauczycielką i na pewno było mi łatwiej, bo na poziomie szkoły mogłam zaszczepiać tę ideę. I mam wrażenie, że młodzi ludzie zauważyli, że to co robię, to moja pasja, że nie udaję i się wciągnęli. Jeździliśmy na szkolenia do warszawskiego Centrum Wolontariatu, potem szkolenia odbywały się już w Mińsku. Rotacja wśród wolontariuszy była ogromna, ale tym, którzy zostali pokazywałam, jak można pomagać i że warto jest to robić.

 

Młodzież chce angażować się w działania wolontarystyczne?


G. W. – Chce, ale boi się zrobić ten pierwszy krok – boi się zapytać, boi się odważyć na pierwszy krok, mówię tutaj w kontekście pomocy dzieciom niepełnosprawnym. Może w innych działaniach wolontarystycznych jest inaczej. Ale z drugiej strony, jeśli proponowałam młodym ludziom, aby włączali się w pomoc podopiecznym Stowarzyszenia „Krok Dalej”, to nie odmawiali. Nie spotkałam się też nigdy z odpowiedzią, że np. nie mają czasu na taką pomoc. Warto też wiedzieć, że wolontariusze mogą nie tylko opiekować się dziećmi. Do naszego stowarzyszenia przychodzili, np. uczniowie z „Budowlanki”, którzy wykonywali prace biurowe.

 

Wolontariat to nie działanie na siłę, tylko możliwość robienia tego, w czym czujemy się pewnie?


G. W. – Zdecydowanie tak. Najlepiej jest zacząć przygodę z wolontariatem właśnie od działań, które chcemy robić, które lubimy, mówiąc górnolotnie – od takiej ludzkiej chęci podzielenia się sobą z innymi.

 

A dlaczego warto pomagać?


G. W. – Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, dlaczego warto? Nie rozważałam tego w takich kategoriach. Po prostu mam taką potrzebę i pomagam.

 

Oprac. i rozmawiał Dariusz Mieczysław Mól, fot. DM

You have no rights to post comments