„Shalom” bez stereotypów
Dzisiaj jest: 15 Sierpień 2018    |    Imieniny obchodzą: Maria, Napoleon, Stefan

„Shalom” bez stereotypów

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Goście z Izraela

9 listopada do „Macierzanki” przyjechała grupa młodzieży z Izraela w ramach podróży po Europie śladami przejawów antysemityzmu. Jak wyglądało „zderzenie” dwóch kultur opowiadają Strefie Mińsk uczennice pierwszej klasy liceum z „Pięknej” – Elwira Leszczyńska i Alicja Wąsowska.


Po poniedziałkowej lekcji WOK-u o ortodoksyjnych Żydach, każdy z nas nie wiedział, czego ma się spodziewać po wizycie młodzieży z Izraela. W środę, podzieleni na grupy, czekaliśmy w salach na gości. Gdy weszli, nie daliśmy poznać po sobie zaskoczenia. Prawie każdy miał w ręku iPhona z otwartą stroną Facebooka i modne, markowe ubrania. Nie mieliśmy pojęcia o czym rozmawiają, ponieważ nikt z nas nie zna hebrajskiego – może z wyjątkiem pani trener, która też w sumie rozumiała, co piąte słowo. Siedząc do siebie równolegle, ani my, ani nasi goście nie wykonaliśmy pierwszego ruchu. Każdy udawał, że jest zainteresowany czymś innym, by przypadkiem nie wyszyła na jaw nasza nieśmiałość. Pani trener przedstawiła krótki scenariusz warsztatów i oznajmiła, że będziemy rozmawiać tylko w języku angielskim.

 

Już po pierwszej wymianie zdań okazało się, że nasi rówieśnicy z Izraela są niesamowicie otwarci i rozrywkowi. Wystarczyła muzyka gdzieś w tle, by ruszyli do tańca. W Polsce wszyscy zapewne staliby pod ścianą i tylko rozglądali się po sobie, a oni szybko zajęli prawie cały parkiet. Zaskoczyło nas, że nie wstydzili się okazywać swoich uczuć. Ta cecha najbardziej zwróciła naszą uwagę. A same warsztaty trwały stanowczo za krótko – to opinia większości uczniów. Poza tym, była to genialna forma spędzenia czasu z młodzieżą z innego kraju. Już czekamy na kolejne takie spotkanie.

 

Elwira Leszczyńska

 

Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że stosunki polsko-żydowskie przez wieki układały się różnie. I do dzisiaj pokutuje jeszcze wiele stereotypów. Wizyta młodzieży z Izraela była dobrą okazją do zrewidowania swoich poglądów.

 

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, kiedy zobaczyliśmy naszych gości to fakt, że tamte dziewczyny były niesamowicie ładne – duże, czarne oczy, długie, ciemne kręcone włosy. Krótko mówiąc – mogły mieć wzięcie. A tymczasem one – jedna po drugiej – mówiły mojej koleżance Ani (długie do pasa proste blond włosy), że jest „biutiful”. Najlepszy przykład na to, że najpiękniejsze jest to, co niezwykłe.

 

Zostaliśmy podzieleni na kilka grup – po około 20 osób. Do każdej przydzielono animatora z Muzeum Historii Żydów w Polsce. Mieliśmy okazję porozmawiać. I tu niespodzianka – młodzież z Izraela prawie niczym nie różniła się od nas – słuchają podobnej muzyki i mają te same zainteresowania. Nikt, oczywiście, nie spodziewał się Chasydów z pejsami, ale Izraelczycy zaskoczyli nas swoją normalnością. Przyznali też, że Polska jest dla nich dość egzotyczna – nie mogli, np. zrozumieć, dlaczego niebezpiecznie jest wychodzić na miasto nocą. Zabawnie było też, kiedy pytali się o „ogolonych” („shaved hair”), a my tłumaczyliśmy im na czym polega różnica między zwykłym kibolem, a skinheadem.

 

Mieliśmy też naszych gości nauczyć tańczyć poloneza. Efekt był artystyczny, zaskakujący i bardzo żywiołowy – kiedy usłyszeli, że będą tańczyć, szykowali się na coś bliżej Maroon5 niż Kilara.

 

Po uroczystościach pod pomnikiem na Starym Rynku (wiersze i piosenki śpiewane i czytane po hebrajsku!) warsztaty się skończyły. Nie wiem, czy każdy zapamięta je „do końca życia”, ale Ani na pewno zapadną w pamięć – w końcu nie zawsze w wyniku „zderzenia” kultur ktoś jej się oświadcza.

 

Alicja Wąsowska

You have no rights to post comments