Dzisiaj jest: 15 Październik 2018    |    Imieniny obchodzą: Jadwigi, Teresy, Brunona

Nauka odwagi

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Nr 80 str 14 Strefa historii nauka odwagi To był dzień, który na zawsze utkwił mi w pamięci. Czas, kiedy nie zaczynało się szkoły, ale walkę o wolność. Nie znając smaku wojny, cieszyłam się, że idę do nowo pobudowanej szkoły, która mieściła się przy ulicy Kwiatkowej w Mińsku (obecnie ulica Kopernika).

 

Gdy mama powiedziała mi, że przez wojnę nie rozpocznę kolejnego roku nauki, poczułam się oszukana – przecież nauczyciele przez wiele lat mówili nam o konieczność nauki, która poprowadzi nasz kraj do lepszego życia. Nie myśląc zbyt wiele, poszłam do swojego pokoju rozebrać się z białej koszuli i granatowej spódnicy do kolan, które prasowałam z taką pieczołowitością dzień wcześniej.

 

Późnym popołudniem, gdy poszłam pod szkołę, spotkałam moją najlepszą koleżankę Julię.

– Co się dzieje? – zapytałam ją wprost.

– Rozmawiałam z panem Jaworskim, wycofają nam kilka przedmiotów – odpowiedziała Julia.

– Jak to wycofają? – drążyłam.

– Nie wiem – odparła. – Wiem tylko, że lekko nie będzie. Musze już iść, mama na mnie czeka. Cześć.

 

Wracałam do domu z wieloma pytaniami bez odpowiedzi: co się stanie, jeśli przez wojnę nie dokończę edukacji? Czy mam szanse przeżyć? Skąd się biorą te wszystkie okrucieństwa? Do czego człowiek jest zdolny, aby dostać się do władzy i pieniędzy? Kiedy przyszłam do domu, dowiedziałam się, że mój ojciec dostał kartę mobilizacyjną i musi się stawić w jednostce wojskowej. Obiecał mi i mamie, że powróci cały i zdrowy. Późnym wieczorem wyjechał do Warszawy.

 

Wojna zmieniła oblicze mojego miasta i jego mieszkańców. Widać było strach w ludzkich oczach i panikę. Niemieckie czołgi przejeżdżały przez Mińsk. Mama kazała mi zostać w domu, ale widziałam dobrze z mojego okna, co okupanci robili z ludźmi – brak szacunku do drugiego człowieka można było dostrzec ze strony Niemców wobec Polaków. Przez moje ściany dobrze było słychać wrogość nazistów i przerażenie bezbronnych osób. Krzyki nie pozwoliły mi wykonywać codziennych prac. Popielate włosy i zielone, zmęczone oczy matki straciły blask. Nie rozumiałam tylko jednego, dlaczego cierpią niewinni ludzie, którzy żyją zgodnie ze swoją wiarą. W Mińsku mieszkała dość duża społeczność żydowska, która padła ofiarą prześladowań. Dużo się słyszało, że Judaiści korzystają z pomocy mińszczan i ukrywają się u katolików, niestety, nie dla wszystkich wystarczało miejsca. Ludność żydowska była przez Niemców traktowana i tępiona jak robactwo.

 

Jakiś czas później dowiedziałam się od Julki, że „komplety” z historii, geografii i literatury polskiej podlegają Powiatowej Komisji Oświaty i Kultury. Ale dostałam też dobrą wiadomość o tym, że rozpoczyna się tajne nauczanie w domu pana Jaworskiego. Oczywiście nasi nauczyciele z Kopernika rozpoczęli działanie w Tajnej Organizacji Nauczycielskiej. Te informacje sprawiły, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech – jak to dobrze, że mogę kontynuować naukę. Niestety czułam nacisk i niepewność, skoro było wiadomo o konsekwencjach takiego postępowania – przecież narażałam swoją matkę! A branie na siebie odpowiedzialności za jej życie byłoby absurdem. Dlatego opowiedziałam Julce o moich wątpliwościach i nadziei na lepsze jutro. Przyjaciółka bez wahania zaprzeczyła moim złym myślom i powiedziała: „Skoro nie możesz walczyć o wolność, walcz o kulturę ojczyzny”. Po tych słowach znów się uśmiechnęłam. Odprowadzając przyjaciółkę do domu, dowiedziałam się dokładnie, gdzie i kiedy odbędą się moje nowe zajęcia.

 

Pan Jaworski mieszkał w domu przy alei Sienickiej, niedaleko głównej drogi mojego miasta, czyli ulicy Warszawskiej. Wiele osób nie zdawało sobie sprawy, co przeżywa moje miasto – idąc, czułam jak ucieka z niego życie. Domy już nie były takie same, one płakały ze smutku. Nawet w parku nie było widać ludzi, którzy zbierają kasztany czy złote liście klonu. Matki bały się wypuścić swoje dzieci z mieszkań, ponieważ bardzo martwiły się o nie. Jedyne, co nie umarło w Mińsku, to ludzka miłość, która pokonywała najczarniejsze scenariusze śmierci.

 

Wstałam wczesnym rankiem, aby zdążyć na pierwszą lekcję. Nie myśląc za dużo nad sprawami wojennymi, poszłam na zajęcia. Kiedy weszłam do mieszkania pana Jaworskiego, nie widziałam nikogo z mojej poprzedniej klasy – były tam osoby ze starszych roczników, które serdecznie powitały mnie na zajęciach. Usiadłam na dywanie po turecku i czekałam na rozpoczęcie lekcji. Kiedy przyszedł pan Jaworski, zaczęliśmy omawiać „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza, a także mówiliśmy o porażce, jaką ponieśli Niemcy w 1410 roku. Na przerwie, podczas rozmowy z Julką, podszedł do nas o dwa lata starszy niebieskooki, wysoki blondyn.

– Cześć dziewczyny, jestem Stefan – przedstawił się. – Słyszałyście o sabotażu? – zapytał od razu.

– Jakim sabotażu? – spytałyśmy zaskoczone.

– Pomagamy odzyskać Polskę.

Spojrzałyśmy na niego zdziwione – bałyśmy się wychodzić z domu, a on nam mówi o sabotażu!

– Codziennie o godzinie 17 spotykamy się przy ulicy Piłsudskiego. Jeśli macie kreskę artystyczną, to zapraszamy. Dziś malujemy – wyjaśnił Stefan.

 

Przyjęłyśmy zaproszenie, nie obiecując, że przyjdziemy. Poświęciłyśmy dużo czasu na przemyślenie propozycji starszego kolegi. Julka bardzo chciała iść, nie tylko ze względów patriotycznych, ale także dlatego, że spodobał jej się Stefan. Pod koniec zajęć postanowiłyśmy, że pójdziemy, bo w końcu czas pokazać, że zależy nam na wolnej ojczyźnie. Wyszłam z domu, mówiąc mamie o sabotażu – mama nie była za bardzo zadowolona, w końcu jej jedynej córce może grozić śmierć. Obiecując, że nic mi się nie stanie, wyszłam na miasto. Kiedy doszłam w miejsce, o którym mówił Stefan, zobaczyłam sporą grupkę osób: sześć dziewczyn i pięciu chłopców. Nie staliśmy długo, każdy dostał białą farbę i pędzel oraz krótką instrukcję, co rysować. Była to akcja V, aby przypomnieć Niemcom o klęsce pod Stalingradem. Po godzina 19 wszystko się skończyło. A Stefan odprowadził nas do domu, bo było już ciemno. Kiedy mama przez okno zauważyła mnie ze Stefanem, zaprosiła go na herbatę, ale odmówił. Dziwny charakter, miał duszę wojownika, ale był też wrażliwy i odpowiedzialny.

 

Następnego dnia, idąc na tajne lekcje, z daleka zauważyłam dym unoszący się nad szkolnym boiskiem. Kiedy podeszłam bliżej, zobaczyłam tłum ludzi stojących wokół miejsca, w którym płonął ogień. Okazało się, że władze niemieckie znalazły książki ukryte na posesji pana Alfreda Karwowskiego. Każdy wiedział o zakazie posiadania literatury w języku polskim. Co nie znaczyło, że każdy tej reguły przestrzegał. Właśnie dlatego, książki zostały demonstracyjnie spalone na podwórku. Tłum był tak gęsty, że wśród ogólnego zamieszania, udało mi się zabrać kilka woluminów ze stosu przeznaczonego do spalenia. Nie miałam jednak gdzie ich ukryć. Wtedy pojawił się Stefan. Nie było czasu na rozmowy. Brałam podręczniki, podając mu je po kolei, a on chował je w pobliskich krzakach.

 

Gdy zapadł zmrok i ognisko dogasało, ludzie się rozeszli. Wtedy już nic nie stało na przeszkodzie, by przenieś książki w bezpieczniejsze miejsce. Niestety, nasza radość była przedwczesna, ponieważ zupełnie zapomnieliśmy o trwającej już godzinie policyjnej. Zaczęliśmy iść w kierunku domu naszego nauczyciela, kiedy nagle zostaliśmy zauważeni przez policyjny patrol. Dwóch funkcjonariuszy biegło w naszym kierunku, a my, obładowani książkami, zaczęliśmy uciekać.

– Biegnij ciągle prosto – powiedział zdyszany Stefan, po czym skręcił w wąską uliczkę.

Nie było czasu na zastanawianie, biegłam przed siebie ile sił w nogach. Kilka z pobliskich latarni zgasło. Ulica pogrążyła się w mroku, lecz pościg trwał dalej. Nagle ktoś mocno złapał mnie za ramię. Chciałam krzyknąć, ale czyjaś ręka zasłoniła mi usta. Siła pociągnięcia popchnęła mnie ku najbliższej klatce kamienicy. Gdy drzwi zatrzasnęły się za nami, próbowałam się wyrwać, ale bezskutecznie. Straciłam równowagę i upadłam prosto na swojego przeciwnika. Okazało się, że był to Stefan.

– Oszalałeś? – wyszeptałam z trudem łapiąc oddech.

On jednak przyłożył tylko palec do ust, nakazując, abym nic nie mówiła. Za chwilę usłyszałam odgłosy za drzwiami. Byli to policjanci, którzy nas gonili. Krzyczeli coś do siebie. Na szczęście minęli naszą klatkę i pobiegli dalej. Byliśmy bezpieczni.

– Spokojnie Halinko, już po wszystkim – uspokajał mnie Stefan.

Odetchnęłam z ulgą, ale zdałam sobie sprawę, że od mojego domu dzieli mnie pół miasta. W drodze do niego mogłabym spotkać dwa razy więcej takich patroli jak ten, który jeszcze kilka minut temu deptał nam po piętach.

– Co teraz? – spytałam.

– Chodźmy do mnie, mieszkam dwa domy dalej. A ciebie, droga Halinko, odprowadzę jutro z samego rana – zapewnił Stefan. Nie było innego wyjścia, szkoda tylko, że mama przez całą noc będzie tak bardzo się denerwować...

 

Historia ta wydarzyła się naprawdę. Dowiedziałam się o niej ze znalezionego na strychu pamiętnika Haliny Patolety, mojej babci, mieszkanki Mińska Mazowieckiego.

 

Tekst: Natalia Safaryn, uczennica klasy Vg Szkoły Podstawowej nr 2 im. Dąbrówki w Mińsku Mazowieckim, praca w konkursie „Cichy bohater”.

 

Weź udział w konkursie „Cichy bohater”

Gimnazjum Miejskie nr 1 im. Gen. Władysława Andersa w Mińsku zaprasza uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych z terenu miasta oraz placówek zrzeszonych w ogólnopolskim Stowarzyszeniu Szkół i Organizacji Monte Cassino do udziału w VI edycji Konkursu „Cichy bohater” pod hasłem „Rodzinna lekcja historii”.

Prace wraz z kartą zgłoszeniową przyjmowane będą do 30 kwietnia w sekretariacie Zespołu Szkół Miejskich nr 1 w Mińsku przy ul. Kopernika 9. Zadaniem uczniów jest opisanie takiego wydarzenia, spotkania, dnia, podczas którego oni sami dowiedzieli się od rodziców, dziadków czy innych osób faktów związanych z naszą Ojczyzną okresu II wojny światowej, jak również bezpośrednio z tym czasem związanych. Uczestnicy konkursu możliwie szczegółowo (data, miejsce, osoby, poznane fakty historyczne) muszą przedstawić w sposób innowacyjny i oryginalny zagadnienie konkursowe. Konkurs obejmuje dwie kategorie: literaturę, np. opowiadanie, dziennik, list (konieczny zapis na płycie CD) i twórczość multimedialną, np. film lub prezentację multimedialną (zapisane na płycie CD lub DVD). Prace oceniane będą w trzech grupach wiekowych: klasy I-III szkoły podstawowej, klasy IV-VI szkoły podstawowej i gimnazja. Nadesłane na konkurs materiały nie mogą być wcześniej publikowane. Koordynatorem konkursu jest Hanna Wielgołaska (tel. 25 758 21 22 lub 603 258 624). Szczegółowe zasady i regulamin znajdują się na stronie internetowej www.gm1minskmazowiecki.szkolnastrona.pl w zakładce konkursy.

Oprac. na podst. mat. ZS nr 1

You have no rights to post comments