Dzisiaj jest: 16 Październik 2018    |    Imieniny obchodzą: Florentyny, Ambrożego, Gawła

Chłopak z grupy

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Miłosz Dzienio

Boom na tworzenie grup rekonstrukcyjnych trwa. W całej Polsce młodzi i starsi odtwarzają  lokalne wydarzenia historyczne czy ważne bitwy z narodowych zrywów. W Mińsku także działa Grupa Rekonstrukcyjno-Historyczna pluton 1112, Dywizjon „Jeleń” założona przez harcerzy z naszego Hufca ZHP „Mazowsze”. O tym, co robią i planują rozmawiamy z Miłoszem Dzienio...


Skąd u ciebie takie historyczne hobby?


M. D. – W moim przypadku to hobby typowo rodzinne. Zarówno mój ojciec, jak i mama interesują się historią: zbierają pamiątki, dawne przedmioty, działają w Towarzystwie Przyjaciół Mińska Mazowieckiego (rodzicami Miłosza są Barbara i Mariusz Dzienio – przyp. red.). I to oni zaszczepili we mnie pasję do historii. Od dziecka słuchałem opowieści o tym, co się wydarzyło nie tylko w Mińsku. Można powiedzieć, że jestem jak przysłowiowa skorupka, która za młodu nasiąkła.

 

grupa rekonstrukcyjnaSkąd pomysł założenia historycznej grupy rekonstrukcyjnej?


M. D. – 27 września 2010 r., jako harcerze organizowaliśmy obchody powołania Szarych Szeregów w Mińsku przy pomniku niedaleko Starego Kościoła. Wymyśliliśmy, żeby przebrać się za żołnierzy Armii Krajowej. Druh Zbigniew Nowosielski udostępnił nam mundury i różne gadżety,  prezentowany był też czołg Goliath. Fakt, nasza rekonstrukcja wypadła bardzo skromnie, ale po uroczystościach zaczęliśmy intensywniej myśleć o powołaniu grupy, która zajęłaby się takimi inscenizacjami na poważnie. I w styczniu 2011 r. postanowiliśmy oficjalnie ją założyć.

 

Ktoś wam pomagał?


M. D. – Zorganizowanie grupy rekonstrukcyjnej nie jest wcale takie proste. Muszę się przyznać, że na początku strasznie się bałem, bo nie wiedziałem za bardzo, jak się za to wszystko zabrać. Ale na początku bardzo nam pomógł Zbigniew Nowosielski. To właśnie on, razem z Andrzejem Soćko, ówczesnym komendantem hufca w Mińsku nadawali rozpęd naszej grupie. Zresztą do tej pory bardzo nas wspierają w naszych działaniach?

 

grupa rekonstrukcyjnaCo robicie w grupie?


M. D. – Jesteśmy małą autorską grupą i ze względu na to, mamy niewielkie pole działania. Sami nie jesteśmy w stanie zorganizować wielu przedsięwzięć. Dlatego, kiedy pojechaliśmy z pocztem sztandarowym do Otwocka na obchody powołania 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK,  nawiązaliśmy kontakt z warszawską Grupą Historyczną Zgrupowanie „Radosław”. To największa grupa zajmująca się inscenizacjami z okresu powstania warszawskiego. Porozmawialiśmy, wymieniliśmy się pomysłami i po kilku tygodniach zaczęliśmy ze sobą współpracować.

 

Jesteście członkami grupy „Radosław”?


M. D. – To raczej luźna współpraca. Jeśli organizują jakąś większą inscenizację, to wtedy pojawiamy się na niej, jako jedni z wielu uczestników. Ale dzięki temu nabieramy doświadczenia w takich działaniach.

 

W jakich rekonstrukcjach braliście już udział?


M. D. – Pierwszym naszym wystąpieniem, jako grupy była prezentacja Goliatha  zrekonstruowanego przez Zbigniewa Nowosielskiego na Politechnice Warszawskiej. Wtedy też najbardziej pomogła nam warszawska grupa „Radosław”, udostępniając profesjonalne umundurowanie i atrapy broni. Potem zostaliśmy zaproszeni na warszawską Noc Muzeów, podczas której braliśmy udział w inscenizacji walk o gmach PAST-y. Następną inscenizacją było przebicie się powstańców do Śródmieścia 31 sierpnia. Z kolei 15 września wzięliśmy udział w inscenizacji zwiadu powstańczego, gdzie na Czerniakowie pływaliśmy łódką.

 

A w Mińsku robiliście już jakąś inscenizację?


M. D. – Braliśmy udział w obchodach Powstania Styczniowego, zarówno w tym, jak i w ubiegłym roku.

 

Czy jakoś specjalnie przygotowujecie do inscenizacji?


M. D. – Tak naprawdę nie ma za bardzo co ćwiczyć, chyba, że musztrę, ale jako harcerze, znamy jej podstawy, więc nie musimy szczególnie trenować. Nasze przygotowania do inscenizacji polegają głównie na skompletowaniu umundurowania, atrap broni, różnych detali.

 

A w inscenizacji macie przydzieloną jakąś konkretną rolę, za coś jesteście od początku do końca odpowiedzialni, czy idziecie na żywioł?


M. D. – To zależy. Inscenizacje są naprawdę różnie przygotowywane – w jednych ma się do wykonania konkretne zadanie, w innych po prostu jest się częścią całości, np. podczas Nocy Muzeów dostałem rolę dowódcy barykady. Szumnie to brzmiało i byłem teoretycznie odpowiedzialny za to, co działo się na barykadzie, ale w inscenizacji chodzi przeważnie o zbiorowy występ. Rzadko kiedy jest tak, że ktoś ma oddzielną rolę – zazwyczaj ważny jest cały oddział.

 

Co czujesz biorąc udział w historycznej inscenizacji? Masz poczucie, że np. przenosisz się w czasie?


M. D. – Będę szczery – klimat inscenizacji, to przenoszenie się w czasie, najbardziej się odczuwa patrząc na rekonstrukcję jako widz. Samo uczestniczenie w inscenizacje nie jest już takie łatwe. Jak coś człowiekowi wybucha koło głowy i czasami jakiś odłamek z petardy, która udawała granat przeleci obok ucha, to niekoniecznie jest przyjemne. Ale z drugiej strony jest to bardzo ciekawe przeżycie. Adrenalina trochę się podnosi.

 

Ilu członków liczy wasza grupa rekonstrukcyjna?


M. D. – Ok. 10 osób.

 

A co na to, że działasz w historycznej grupie rekonstrukcyjne mówią twoi koledzy, np. ze szkoły. Pukają się w głowę, czy podpytują się, na czym to wszystko polega?


M. D. – Nawet, jeśli wiedzą, że coś takiego robimy, to jeszcze tak naprawdę nie mieli okazji, żeby zobaczyć nas w Mińsku w konkretnym działaniu, więc nie docierają do mnie żadne opinie ze strony kolegów, np. ze szkoły. Ale generalnie moi rówieśnicy nie za bardzo interesują się historią, więc nie podpytują mnie o grupę.

 

Jak myślisz, dlaczego młodzi ludzie nie interesują się historią?


M. D. – Nie chodzi tylko o zainteresowanie historią. Widać też, że np. na wystawy, wernisaże, czy koncerty organizowane w naszym mieście raczej nie przychodzi dużo młodzieży. Po prostu nie interesują się tym, choć informacje o takich wydarzeniach pojawiają się w wielu miejscach, np. na Facebooku, do którego większość młodych ludzi zagląda praktycznie codziennie. Myślę, że to postawa w dużej części wyniesiona z domu – jeśli rodzice nie chodzą na wystawy czy koncerty, to dzieci tym bardziej nie zawracają sobie głowy historią czy sztuką.

 

Czy planujecie w nadchodzącym roku zrobienie jakiejś inscenizacji w Mińsku?


M. D. – W Mińsku nie było dużych czy spektakularnych walk, jeśli chodzi o okres, który rekonstruujemy. 30 lipca do Mińska wkroczyło AK, ale oddano tylko kilka strzałów, a 31 lipca do miasta weszli Sowieci. Myślimy nad zrobieniem inscenizacji związanej z obchodami Wielkiej Wsypy. Ale  to dość duże wyzwanie. Zastanawialiśmy się też nad inscenizacją któregoś z zamachów, np. na Schmidta. Ale żeby przygotować inscenizację, nie wystarczy tylko się przebrać – trzeba załatwić wiele pozwoleń, np. zablokowanie ulicy Warszawskiej. Póki nie ma obwodnicy będzie to chyba niemożliwe, w końcu to główna arteria miasta. Choć uważam, że musimy coś zrobić, żeby wreszcie pokazać się w mieście. Chcielibyśmy np. zaistnieć w jakiś sposób na Zlocie Dawnych Motocykli „Magnet”.

 

Dlaczego zająłeś się okresem II wojny światowej, powstaniem warszawskim, a nie np. Powstaniem Styczniowym?


M. D. – Powstaliśmy, jako harcerska grupa rekonstrukcyjna. Na początku mieliśmy nazywać się Grupa Rekonstrukcyjna „Szarych Szeregów”, ale to zbyt ogólna nazwa. Uważam, że okres powstania warszawskiego jest bardzo ważny i przede wszystkim chodzi o podkreślenie roli harcerzy w tym zrywie. Jako harcerzowi i człowiekowi, którego przodkowie ginęli w powstaniu, ten okres jest mi bardzo bliski.

 

Masz jakieś inne pasje poza historią?


M. D. – Jestem od dawna kolekcjonerem, przede wszystkim militariów, ale również od paru ładnych lat gram w Air Soft Guns – to sport, który naprawdę sprawia mi radość.

 

Jakiej muzyki słuchasz?


M. D. – Na pewno dobrej. Nie ograniczam się do jednego gatunku, ale przede wszystkim jest to ogólnie zwany rock – od bluesa do Trash Metalu.

 

Może po tym wywiadzie młodzi ludzie będą chcieli zapisać się do waszej grupy rekonstrukcyjnej? Jak mogą się z wami skontaktować?


M. D. – Niedawno myśleliśmy nad „dniami otwartymi” naszej Grupy Rekonstrukcyjno-Historycznej pluton 1112, Dywizjon „Jeleń”, żeby przyjąć trochę ludzi z zewnątrz lub dowiedzieć się, co ludzie mają ciekawego do sprzedania ze starego sprzętu, który może nas interesować. Do kontaktu z nami, żeby umówić się na jakieś spotkanie podaję mojego maila: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. , to chyba najprostsza droga kontaktu.

 

Czy stawiacie przed członkami grupy jakieś szczególne wymogi?


M. D. – Trzeba mieć ukończone 15 lat i chęć do działania. Każdy, kto chciałby wstąpić w nasze szeregi, musi też sobie zakupić podstawowe oporządzenie, np. buty z epoki, pas, podstawowe umundurowanie. Zapraszam do nas ludzi z pasją.

 

Rozmawiał Dariusz Mieczysław Mól, fot. Grupa Historyczna Zgrupowanie „Radosław”, Grażyna Myślińska, Jacek Smolak, Zbigniew Nowosielski, DM


Miłosz Dzienio
Ma siedemnaście lat. Uczy się w „Ekonomie” w klasie matematyczno-przyrodniczej. W przyszłości zamierza studiować konserwację zabytków. 

You have no rights to post comments