Strefa Młodych - www.strefaminsk.pl
Dzisiaj jest: 19 Sierpień 2018    |    Imieniny obchodzą: Konstancja, Emilia, Julian

Izabela Furdal

Ocena użytkowników:  / 2

Iza Furdal KwestionariuszKwestionariusz Strefy

Izabela Furdal


Tegoroczna absolwentka Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Śpiewająca dziennikarka potwierdzająca regułę: „w małym ciele wielki... głos”. Ostatnio mogliśmy ją podziwiać podczas 4. Letniego Festiwalu Orkiestr Dętych w Mińsku – z Orkiestrą Dęta Miasta Mińsk Mazowiecki zaśpiewała znakomicie dwie piosenki: „Kocham cię życie” z repertuaru Edyty Geppert i „Jutro zaczyna się tu sezon”, przebój Krystyny Prońko. Niespokojny duch, niepoprawna marzycielka i perfekcjonistka, która wszystko, co robi, robi na 150%. Przekonaliśmy się o tym, gdy Iza rozpoczęła pracę w „Strefie”. Bardzo się cieszymy, że jest z nami :)


Zawód: dziennikarz.
Data urodzenia: 28.02.1988.
Znak zodiaku: ryby.
Stan cywilny: panna.
Miejsce urodzenia: Warszawa.
W pracy lubię: czuć, że wszystko, co robię jest dobre.
Zawsze poprawia mi nastrój: przytulanie.
Moja najważniejsza zaleta to: perfekcjonizm.
Gdy wychodzę z domu, nigdy nie zapomnę o: przejrzeniu się w lustrze :)
Najbardziej żałuję: że lata płyną nieubłaganie.
Rankiem lubię: ciepłe promienie słońca padające na moją poduszkę.
Chciałabym: obejrzeć mecz piłki nożnej na Camp Nou.
Zawsze przed snem: dziękuję Bogu za to, że wciąż jestem.
Najbardziej stresuje mnie: pytanie – co mnie nie stresuje :)
Lubię, kiedy mężczyźni: potrafią być dla swoich kobiet najlepszymi przyjaciółmi.
Czuję zadowolenie, gdy: ktoś mnie doceni, pochwali.
Zawsze znajdę czas na: śpiewanie.
Zazdroszczę: ludziom, którzy mają w sobie niesamowite pokłady spokoju.
Jestem dumna z: tego, co robię i kim jestem.
Chciałabym zmienić: znieczulicę u ludzi.
Moje największe dotychczasowe osiągnięcie: wszystko, co do tej pory osiągnęłam jest tym największym.
Lubię, kiedy kobiety: nie ciągną mnie na zakupy :)
Mój wolny czas spędzam: z narzeczonym.
Niepokoję się, gdy: czegoś nie wiem. Niewiedza jest niepokojąca.
Nie umiem obyć się bez: pasty i szczoteczki do zębów :)
Dreszcz emocji wywołują we mnie: książki Stephen’a King’a.
Bawi mnie: Bridget Jones :)
Wieczorami jestem: wampirzycą ;)
Irytuje mnie: ludzka głupota.
Chciałabym w sobie zmienić: chciałabym nie bać się głośno wyrażać myśli i opinii.
Pasjonuje mnie: muzyka, cóż innego może?
Małżeństwo to dla mnie: coś wyjątkowego.
Największy wpływ wywarła na mnie: moja starsza siostra.
Moje największe marzenie to: żyć długo i w dostatku :)
Imponują mi: ludzie, którzy mają w życiu cel i do niego dążą.
Szczęście to dla mnie: scena i ja. To jest moje szczęście.
Moja pierwsza miłość: Arturek z zerówki. Tak, pamiętam to doskonale :)

 

Pytania opracowała mo

Kuchenne dowody zbrodni

Ocena użytkowników:  / 2

Nr 51 str 16 Strefa twórczości kuchenne zbrodnie 12Kuchenne dowody zbrodni


W zbrodni doskonałej najważniejsze są szczegóły. Grunt, to nie pominąć żadnej informacji, bo może okazać się kluczową. Nieprzerwana czujność i niezawodny refleks. I nigdy, ale to przenigdy nie bagatelizować ruchów drugiej strony.

***
Kochała go na zabój. Z tej miłości, codziennie rano robiła dwie kanapki z razowego pieczywa. Zazwyczaj z szynką, rzadziej z serem, dokładając pomidora lub paprykę, ale nigdy ogórka. Nie lubił. Potem kanapki pakowała w folię spożywczą i układała w zewnętrznej kieszeni skórzanej teczki. Równocześnie popijała kawę, zaparzoną przez niego, zanim wszedł do łazienki. Z dwóch łyżeczek, trzy czwarte wody, reszta mleka. Kubek czarny, matowy, z dużym uchem, ale cienkim brzegiem. Dzień wcześniej, wieczorem, upewniał się, czy na pewno został włożony do zmywarki. Przed podaniem kawy, wypisywał na nim białą kredą wiersze na dzień dobry. Albo jakiś żart. Albo po prostu: „uważaj, jeszcze gorąca”.

***

Czytaj więcej: Kuchenne dowody zbrodni

Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży

Ocena użytkowników:  / 1

Nr 37 str 10 Strefa inicjatyw telefon zaufaniaTelefon 116 111 służy młodzieży i dzieciom potrzebującym wsparcia, opieki i ochrony. Zapewnia dzwoniącym możliwość wyrażania trosk, rozmawiania o sprawach dla nich ważnych oraz kontaktu w trudnych sytuacjach.

 

Telefon 116 111 działa od listopada 2008 r. To pierwszy ogólnopolski i całkowicie bezpłatny telefon zaufania dla dzieci i młodzieży uruchomiony przez Fundację Dzieci Niczyje (FDN). Linia 116 111 obsługiwana jest przez psychologów i pedagogów, którzy wysłuchują młodych ludzi, rozmawiają o ich problemach, udzielają im wsparcia w sytuacjach kryzysowych. Dzwoniący nie muszą podawać swoich danych, by porozmawiać. Codziennie, w godz. 12-20 konsultanci odbierają telefony od dzieci i młodzieży z całego kraju. Działaniu linii telefonicznej 116 111 towarzyszy również strona internetowa www.116111.pl, która umożliwia młodym osobom zadawanie anonimowych pytań online przez całą dobę. Dzieci i młodzież znajdą na niej także wiele ciekawych informacji w „Strefie wiedzy” oraz filmiki w których znane osoby zachęcają do korzystania z oferty telefonu 116 111.

 

– Cztery lata temu, uruchamiając bezpłatny numer 116 111 trafiliśmy na ogromną lukę w systemie pomocy dzieciom. Właściwie od pierwszego dnia telefon dzwonił bez przerwy. O tym, że można tu porozmawiać z życzliwym specjalistą, zwierzyć się ze swoich problemów i wspólnie poszukać rozwiązań dzieci dowiedziały się bardzo szybko. To pokazało nam jak bardzo tego rodzaju wsparcie było im potrzebne i jak niezbędne jest dalsze poszerzenie naszej oferty – mówi dr Monika Sajkowska, dyrektor Fundacji Dzieci Niczyje.

 

Do telefonu zaufania 116 111 dzwonią dzieci z szerokim spektrum problemów. Chcą rozmawiać o codziennych smutkach, kłopotach w szkole, kłótniach z przyjaciółmi i rodzicami. Czasem sięgają po słuchawkę, gdy myślą o samobójstwie, są ofiarami przemocy czy wykorzystywania seksualnego. Szukają przyjaznych dorosłych, którym mogą powierzyć swoje problemy i razem z nimi zastanowić się nad możliwym rozwiązaniami.

 

– Każdy z odebranych przez nas telefonów to jakieś dziecko i jego historia. Problem, z którym młody człowiek sam sobie nie potrafi poradzić lub nie wie, gdzie szukać pomocy. Pytają nas co zrobić. Ale czasem potrzebują po prostu, żeby ktoś ich wysłuchał – wyjaśnia Lucyna Kicińska, koordynator telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży z FDN.

 

A z jakimi problemami dzwonią młodzi ludzie?

Gosia (lat 14) boi się mieszkać ze swoim ojczymem, który przychodzi w nocy do jej pokoju.
Wojtek (lat 7) od roku nie widział swojej mamy, która wyjechała do pracy za granicą.
Tomek (lat 10) został okradziony i pobity przez kolegów – nie chce dłużej chodzić do szkoły.

Wanda (lat 9) boi się podejść do innych dzieci, nawet kiedy ma na to ochotę.

Majka (lat 16) nie jest pewna, ale chyba jest w ciąży i boi się o tym powiedzieć rodzicom.

Patryk (lat 12) jego koledzy z klasy naśmiewają się z niego na lekcjach i poza szkołą.

Renata (lat 14) zastanawia się, czy masturbacja niesie za sobą jakieś konsekwencje.

Gosia (lat 15) myśli, że jest za gruba i zmusza się do wymiotów po każdym posiłku, aby nie przytyć.

 

Jeśli masz problem – nie zwlekaj – zadzwoń pod bezpłatny numer telefonu zaufania 116 111 lub wejdź na stronę internetową www.116111.pl Możesz liczyć na anonimową i fachową pomoc.

 

Tekst: Izabela Furdal

na podstawie materiałów FDN, fot. FDN

Nie siedzimy w domu

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 45 str 11 Strefa młodych wakacje glowneJak miło... Wreszcie wakacje i można zająć się jakże górnolotnym lenistwem. Za oknami lato pełną gębą. Żyć nie umierać. Tylko co, kiedy to leniuchowanie zacznie nas nudzić? Wakacje mają jednak tylko dwa miesiące – to za krótko, żeby je marnować na coś takiego jak nuda.

Jak to powiedział pewien znany ktoś „trzeba kolekcjonować mocne wrażenia”. W jaki sposób? To proste – trzeba wyjść z domu. Zawsze się coś przytrafi. Paru moich znajomych wypowiedziało się na ten temat:

Nr 45 str 11 Strefa młodych wakacje koszMarcin, rocznik 96:
Najlepsza przygoda w wakacje to wyjazd na obóz. Nieważne, jaki by był – sportowy, językowy, pieszy, pod namiotem, czy w jakimś wypasionym ośrodku – i tak zawsze coś się dzieje. Uciekamy przed kadrą, która myśli, że pójdziemy spać przed północą, całe noce chodzimy po innych domkach lub pokojach. Bałagan zazwyczaj taki, jak w męskim pokoju, razy tyle, ilu lokatorów. Miła rzecz, spędzić dwa tygodnie z kumplami 24 godziny na dobę. Jest potem co opowiadać, a wspomina się to aż do następnych wakacji.

Krzysiek, 15 lat na karku:
Dosyć często, a właściwie cały czas umawiam się gdzieś z przyjaciółmi. Kupujemy coś do picia, coś do jedzenia i idziemy w jedno z miejsc za miastem. Albo siadamy sobie gdzieś w lasku, albo na polance nad rzeczką... Pełna sielanka. Prawie zawsze coś się przydarzy, najciekawsze rzeczy dzieją się poza domem. Najlepiej sprawdźcie sami. Tylko uważałbym na naszą mińską rzeczkę – nie polecam w niej kąpieli :)

Nr 45 str 11 Strefa młodych wakacje obózRafał, 16 lat za pasem:
Trochę sportu nie zaszkodzi. Oczywiście kiedy nie jest za gorąco, bo wtedy sił starcza tylko na przejście do lodówki i z powrotem, albo i bez powrotu. Jednak, kiedy dopisze pogoda lubię wybrać się na koszykówkę, czy pojeździć rowerem. Niektórzy wybierają się też na ryby. Wystarczy przejść się koło stawu obok cmentarza, żeby zobaczyć, że można. Codziennie kilka osób moczy tam kije,  nawet kiedy pada. Z koeli w upał można skoczyć na basen. Nawet obowiązują wakacyjne ceny za bilety wstępu.

Magda, 16 i pół roku:
Grillowanie! Albo ognisko! W wakacje jest mnóstwo czasu, żeby spotkać się ze znajomymi, albo z rodziną, i przekąsić coś smacznego z rusztu, albo z patyka. Fajny jest ten popołudniowy klimat, atmosfera przy tych spotkaniach, zapach dymu. Smaczne są przypalone kiełbaski, opiekany chleb. Można porozmawiać ze wszystkimi o tym, na co zazwyczaj nie ma czasu, pośmiać się, pośpiewać. Bo w końcu śpiewać każdy może.

Alek, rocznik 1995:
Ja lubię pojechać do kina, albo pójść na jakiś happening. Chociaż w Mińsku kina nie ma (na razie, bo otwarcie jest ponoć kiedyś planowane). Można też ruszyć się gdzieś za miasto. Albo pojechać do Warszawy. Kulturalnych imprez nie brakuje, bo wakacje są zawsze dobrze rozplanowane pod tym względem. Tak więc do wyboru, do koloru, jak to mówią.


Oprac. Kuba Jonakowski

Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni

Ocena użytkowników:  / 0

 

Nr 45 str 6 Strefa obyczajów Wakacje 2Wakacje to wspaniały czas przeznaczony na relaks, wypoczynek, odprężenie dla ciała i umysłu. Każdy uczeń po ostatnim dzwonku staje się jakby lżejszy. Oto nadeszła długo oczekiwana chwila swobody i przygody. Do widzenia, żmudne ślęczenie nad książkami, do widzenia, szkolne korytarze, witaj, nieskrępowana wolności! Dorośli nie podzielają tej euforii, a wielu z nich wraz z rozpoczęciem wakacji czeka spora dawka zmartwień…

Perspektywa długiego urlopu oszałamia przede wszystkich nauczycieli. Snują plany nadrabiania zaległości w lekturach i filmach, dalekich spacerach lub przejażdżek rowerowych, odwiedzenia dawno nieodwiedzanych, celebrowania świętego spokoju, ale najczęściej rozpoczynają wakacje nie od poczciwego leżenia na dowolnie wybranym boku, tylko od... remontu. A jeśli nie od remontu, to przynajmniej od generalnych porządków w domu i zagrodzie (czytaj: ogródku). Proszę zwrócić uwagę, jak wiele pań myje okna na początku wakacji – to właśnie nauczycielki. A kiedy już pomalują ściany, wygonią wszystkie koty spod mebli i wszystkie krety z grządek okazuje się, że z wysiłku kark boli, a do drzwi puka smętny wrzesień.

Szczęśliwi rodzice pakują swoje pociechy do walizek i podrzucają babciom, opiekunom na koloniach, obozach, szkółkach przetrwania. Nareszcie odpoczną od codziennej walki z czasem ujętym w sztywny harmonogram – dodatkowe lekcje języka obcego, zajęcia szachowe, warcabowe, nauka gry na pianinie, gitarze, treningi karate, taekwon-do, piłki nożnej, taniec,  teatr, chór, konie (o czym zapomniałam, Drodzy Rodzice?). Istny kołowrotek spięty jakimś cudem w niekończący się łańcuch dowózek i przywózek. Nareszcie. I na paliwie zaoszczędzi budżet domowy. Same korzyści. Tylko czy aby dziecku na tych koloniach nie stanie się żadna krzywda? Tyle się słyszy o różnych wypadkach, utonięciach, poparzeniach, zatruciach, molestowaniach... Czy nie będzie mu za zimno, za gorąco, za mokro, za sucho? Nie będzie głodowało? Przejadało się? Chorowało? Nie będą mu inne dzieci dokuczały? I pojawia się cała seria zmartwień na wyrost, puchnących jak balon i burzących spokój letniego wieczoru we dwoje. Nie cieszy zapach maciejki ani perspektywa długo odkładanego wyjazdu do teatru.

Nr 45 str 6 Strefa obyczajów Wakacje 1Ci rodzice, których nie stać na opłacenie dziecku letniego wypoczynku, też nie odetchną. Pozostawione samemu sobie dorastające latorośle obdarowane są bujną wyobraźnią. Kto wie, co teraz ich dziecko wyczynia w pustym mieszkaniu? Kto wie, kogo sprowadziło pod wspólny dach? Kto wie, z kim się bawi na podwórku? Z kim przesiaduje w letniej kafejce a z kim pod blokiem? Powierzchnia mieszkania nagle stała się jakby mniejsza, łazienka wciąż zajęta, muzyka zbyt głośna, a telewizora też się spokojnie nie obejrzy, bo za uchem krzyczy znudzona pociecha. Do lekcji się takiego nie zagna, na dodatkowy angielski też nie ma co liczyć. Nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie znosić ten straszny czas.

Drodzy Dorośli, życzę Wam wytrwałości, cierpliwości i wyrozumiałości w tych trudnych chwilach. Proszę się nie martwić, wakacje miną jak z bicza trzasł, a wówczas wszystko powróci do normy. Damy radę! 

 

Szansa dla przyszłych biznesmenów

Ocena użytkowników:  / 1

Nr 41 str 14 Strefa młodych business week 2Od 5 do 10 sierpnia odbędzie się w naszym mieście Business Week Mińsk Mazowiecki 2012. To program edukacyjny skierowany do uczniów szkół średnich, którzy przez tydzień pod opieką amerykańskich managerów reprezentujących firmy z USA, m.in. Boeing i Microsoft, będą się uczyć rzeczywistej problematyki biznesowej. Dla wszystkich, którzy jeszcze się zastanawiają, czy wziąć udziału w tym ciekawym przedsięwzięciu, albo chcieliby wiedzieć więcej o  programie, rozmawiamy z Asią Domańską i Kubą Ciężkowskim, którzy wzięli udział w ubiegłorocznej edycji Business Week (BW) w Bolesławcu.

Asia i Kuba wyjechali do Bolesławca za pośrednictwem Studium Języków Obcych (SJO). W Bolesławcu Business Week odbywa się już od kilku lat. Językiem wykładowym programu jest angielski (tak samo będzie w Mińsku). Warsztaty są autorskim programem fundacji Washington Business Week ze stanu Washington, ich celem jest pokazanie młodym ludziom praktycznych działań w biznesie, rozwijanie umiejętności przywódczych, wykazywanie własnej inicjatywy, przygotowanie do prowadzenia kariery, rozwijanie umiejętności realizacji zadań w miejscu pracy, zarządzanie czasem, zasobami, pieniędzmi, rozwijanie umiejętności pracy zespołowej, stosowanie burzy mózgów i innych technik dążenia do realizacji biznesowych celów. Uczestnicy warsztatów będą pracować w 12-osobowych grupach – mentorem każdej z nich będzie amerykański wykładowca. Tematyka spotkań i wykładów to: przedsiębiorczość (kreatywność i innowacja, gotowość do podejmowania ryzyka), zarządzanie marketingiem w projekcie, globalny biznes, sprzedaż, przywództwo. Członkowie poszczególnych zespołów stworzą własne firmy i wymyślą własny produkt, opracują biznesplan i stworzą strategię marketingową, będą podejmować decyzje biznesowe i sprawdzą, jak wpływają one na firmę i pracowników. Dla młodych ludzi Business Week to niesamowita przygoda oraz solidna porcja wiedzy, która na pewno przyda się im w przyszłości, gdy będą rozpoczynać karierę zawodową.

Czytaj więcej: Szansa dla przyszłych biznesmenów

Dzieci w sieci

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 40 str 13 Strefa porad dzieci w sieci1Internet to sieć, która obejmuje cały świat. O jego atrakcyjności dla setek milionów dzieci i

młodzieży na całym świecie decyduje fakt, że jest on platformą do nauki, twórczości, komunikacji
oraz rozrywki. Niestety, sieć to nie tylko przyjemność, ale także źródło zagrożeń. Zadaniem rodzica
jest dowiedzenie się o nich jak najwięcej.

Obok wszelkich niepodważalnych zalet internetu, wiążą się z nim również poważne zagrożenia.
Szczególnie narażone są na nie dzieci, które nie zdają sobie sprawy, że w sieci – tak jak w realnym
świecie – ludzie są różni: dobrzy i źli. Tylko dbanie o bezpieczeństwo dzieci online pomaga
uniknąć sytuacji, w których pozornie serdeczny znajomy z komputera okazuje się niebezpiecznym
przestępcą.

Czytaj więcej: Dzieci w sieci

Byliśmy miesiąc w Ameryce

Ocena użytkowników:  / 1

amerykaMieszkańcy Lacey, miasta siostrzanego Mińska Mazowieckiego w Stanach Zjednoczonych co roku z otwartymi ramionami witają grupę młodzieży zza oceanu, która przyjeżdża, aby przeżyć swoją amerykańską przygodę. Jeżeli uważnie rozejrzeć się w najważniejszych budynkach Lacey, można znaleźć żółto niebieską flagę Mińska. Widzieliśmy to na własne oczy!


Miesiąc życia w Ameryce i kilka miesięcy wcześniejszych przygotowań w Polsce. Tak w kilku słowach można podsumować nasze życie w ciągu ostatniego pół roku. Inspiracją było dla nas stwierdzenie, że marzeniom należy pomagać. I tak właśnie postanowiliśmy zrobić. Jeszcze w Mińsku: godziny spotkań, długie przygotowania, jednocześnie stres i podekscytowanie. 14 stycznia ostatnie uściski z rodzicami na lotnisku. Potem długi lot: kilkanaście godzin w samolocie z przesiadką w Amsterdamie.

 

Czytaj więcej: Byliśmy miesiąc w Ameryce

Wokół „nowego” orzełka

Ocena użytkowników:  / 0

Michał Mazurek

Jaka już zdążyła rozpętać się burza wokół orzełka. Nawet Anglicy pisali o tym wzmianki w gazetach. A jak cała Polska (i nie tylko) o tym mówi, to i ja dorzucę swoje trzy grosze (albo lepiej dwa, żeby nie było za dużo szumu).

Nawet żeńska część mojej rodziny, która nie udziela się w kibicowaniu, nie popierała nowych koszulek. Wszyscy wiemy o co chodzi - dajmy więc panu prezesowi zarobić. Biedak zasługuje na to, poświęca się dla kadry, jeździ po świecie i jeszcze musi spotykać się z Platinim i innymi. To jest wielka odpowiedzialność. Pan prezes poprzez zmianę loga na koszulkach chciał podwyższyć dochody związku. Pieniędzy nigdy za mało. Przecież za co finansować obozy przygotowawcze kadry, wyjazdy zagraniczne, itp.? Kasa sama się nie znajdzie. Umiejętności marketingowe, jak po studiach na zarządzaniu. Zauważmy nowoczesność poczynań PZPN. Nowy design loga,w którym notabene orzełek jest. Jakiż on piękny i nowoczesny, wkomponowany w piłkę, ze złotymi wstawkami. Normalnie-cud miód! Tylko trzeba nowy logotyp rozpropagować. To następny argument za wrzuceniem go na stroje reprezentacji. Tak naprawdę nikt nie przejął się zmianą loga PZPN na nowe. Logicznie, milczenie oznacza zgodę. Wszystkim się podoba,no to hop – wrzućmy go na koszulki! Kto by pomyślał, że kibice zaprotestują. Przecież nikt nie zgłaszał sprzeciwu. Zabezpieczając się, PZPN przeprowadził konsultacje telefoniczne z kibicami, dziennikarzami i innymi działaczami związku. Podobno ponad 70% respondentów opowiedziało się za zmianą godła na logo. Milczenie oznacza zgodę, powtarzam po raz drugi. Tak więc wszystko przebiegło zgodnie z planem. Tylko trochę data wprowadzenia „nowego orzełka” działaczom nie wyszła. Zaaplikowali kibicom podwójny szok, bo debiut na koszulkach logo zaliczyło w Święto Niepodległości. I piękny plan legł w gruzach.

 

Czytaj więcej: Wokół „nowego” orzełka

„Wygadana” Karina

Ocena użytkowników:  / 2

Karina Majewska

Karina Majewska z Gimnazjum Miejskiego nr 3 w Mińsku w finale Ogólnopolskiego Konkursu Krasomówczego dla Dzieci i Młodzieży w kategorii gimnazjów stanęła na podium zwycięzców, jako trzecia. To najwyższe miejsce w tej kategorii, jakie udało się zdobyć młodym mińszczanom w piętnastoletniej już historii zmagań krasomówczych w naszym powiecie!


Jak to się stało, że wzięłaś udział w konkursie krasomówczym? To był twój pomysł, czy ktoś cię do tego zachęcił?


Karina Majewska (K. M.) – Dwa lata temu, na jednej z imprez zorganizowanych w Muzeum Ziemi Mińskiej usłyszałam Martę Bodecką, która mówiła tekst, jaki prezentowała na Konkursie Krasomówczym. I właśnie wtedy dowiedziałam się, że taki konkurs w ogóle istnieje. Pomyślałam, że też mogłabym wziąć w nim udział. Ale muszę się przyznać, że w natłoku szkolnych zajęć zapomniałam o nim. I jakiś rok temu, pani Joanna Janicka z mińskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego przypomniała mi o konkursie i namówiła do wzięcia w nim udziału. I tak to się zaczęło.

 

Czytaj więcej: „Wygadana” Karina

Kabaretowe sucharki

Ocena użytkowników:  / 0

Ostatnio wszystko (no, prawie wszystko, jest kilka chlubnych wyjątków) dąży do modelu, jaki od wielu lat wypracowano w „Klanie” – dialogi bystre jak nasza Srebrna, niezbyt subtelne żarty, sprowadzanie człowieka do poziomu surykatki. A najbardziej mnie boli, że nawet kabarety w telewizji robią z nas homo idiotus.


Jeszcze kilka lat temu (tak, dobrze to pamiętam!) TVP2 miała monopol na kabarety – pojawiały się nie częściej niż raz w tygodniu. Były dopracowane, miały początek, koniec, puentę, a czasem nawet morał. A teraz? Co kilka dni można zobaczyć jakąś powtórkę albo premierę, a w wakacje to już  codziennie. Szkoda mi tuszu, czy raczej tonera na opisywanie takich „hitów”, jak „Kabaretożercy” czy „Stand Up”. Znalezienie tam kogoś zabawnego graniczy z cudem, podobnie, jak dogrzebanie się do diamentu w kupie... kompostu.

Czytaj więcej: Kabaretowe sucharki