Dzisiaj jest: 18 Sierpień 2017    |    Imieniny obchodzą: Helena, Ilona, Bogusław

Lifting chodników

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 143 str 4 Strefa informacji lifting chodnikówZaniedbany od wielu lat i straszący swoim wyglądem chodnik przy ul. Chełmońskiego przechodzi „lifting”. Miasto przystąpiło do tego przedsięwzięcia, pomimo zmniejszenia o 300 tys. zł przez Radę Miasta budżetu na remonty dróg i chodników.

Pierwszy etap dotyczy odcinka od strony północnej od skrzyżowania z ul. Świętokrzyską do skrzyżowania z ul. Targową. Dodatkowe prace porządkujące zieleń (przycięcie gałęzi i żywopłotów) dadzą przechodniom szersze światło chodnika. Ekipa remontowa układa też nowy chodnik wzdłuż parkingu na wschodniej ścianie targowiska między ul. Chełmońskiego, a ul. Topolową. Wymiana starego krawężnika oraz kostka brukowa w miejsce starych betonowych płyt sfinalizują porządkowanie nawierzchni wokół miejskiego placu targowego.

Oprac. i fot. na podst. mat. UM w Mińsku

Ścigali się w Dębem

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 143 str 4 Strefa informacji kolarze29 czerwca, podczas dorocznego Święta Gminy Dębe Wielkie ogromne emocje towarzyszyły zmaganiom kolarzy szosowych. Tegoroczny wyścig, rozgrywany pod patronatem wójta Gminy Dębe Wielkie, znalazł się w ogólnopolskim challenge'u Komisji Masters PZKol, więc ranga imprezy oraz sportowy poziom był nieporównywalnie wyższy niż wyścig zeszłoroczny.

Od godz. 15.30 zaczęły się zmagania najmłodszych kategorii wiekowych. Od samego początku lokalna publiczność liczyła na dobre występy młodych kolarzy z Klubu V-Max. Najlepiej wśród silnej konkurencji wypadł Kuba Soszka, który w kategorii Młodzików zajął 3. miejsce. Wśród Juniorów Młodszych honor V-MAX-u obronił mieszkaniec Cegłowa Dominik Murasicki, zajmując 2. miejsce, natomiast wśród Juniorów mieszkaniec Grodziska k. Mrozów Dominik Jarosz, nie dając rywalom żadnych szans, zajął 1. miejsce. Najsilniejsza konkurencja oraz najtrudniejsze warunki pogodowe spotkały kolarzy z kategorii Elita (19-29) oraz Masters (+30). Za sprawą deszczu nawierzchnia trasy stała się bardzo niebezpieczna, a liczne ciasne zakręty były miejscem kilku wypadków. Liczna publiczność miała niepowtarzalną okazję posmakować sporych emocji i poczuć prawdziwy klimat wielkiego szosowego ścigania. Okrasą dla ostatniego wyścigu było zwycięstwo dziewiętnastolatka z V-Max-u Adama Borkowskiego. Szczegółowe wyniki i galerie zdjęć są już dostępne na stronie www.vmaxkolarze.pl

Tekst i fot. na podst. mat. V-Max

Kamil spełnił swoje marzenia za darmo

Ocena użytkowników:  / 1

Kamil bodziony dookoła europy 1

Przejechał ponad 19 300 km przez 29 krajów i to zaledwie przez dwa miesiące. Żeby było ciekawiej – nie wziął ze sobą pieniędzy, poruszał się autostopem i korzystał z hojności napotkanych po drodze ludzi. 22-letni mińszczanin Kamil Bodziony spełnił swoje podróżnicze marzenia w ramach wymyślonego przez siebie projektu „Dreams for Free”.

 

To była męcząca wyprawa?

 

Kamil Bodziony (K. B.) – Nie bardzo, ponieważ każdy dzień był wyzwaniem. Dużo przygód, sporo rożnych i ciekawych ludzi spotkanych na trasie powodowało, że pozytywnie nakręcałem się na kolejny zbliżający się dzień. Oczywiście, jeśli wyjazd byłby dłuższy o 2-3 miesiące i przy zachowaniu takiego tempa podroży na pewno odczułbym zmęczenie. Ale w porównaniu z osobami, które są w trasie przez 2-3 lata, moja wyprawa trwała krótko, więc nie miałem czasu się zmęczyć.

 

Wyjechałeś bez pieniędzy i poruszałeś się autostopem, korzystałeś więc z pomocy napotkanych po drodze ludzi. Chętnie ci pomagali?

 

K. B. – W obecnym świecie coraz więcej mówi się o kradzieżach, napadach i podszywaniu się pod rodzinę, aby odnieść różne korzyści, przez co ludzka gościnność jest bardzo często rozdarta i wystawiana na próbę. Muszę przyznać, że wiele kompletnie obcych mi osób zaufało mi tylko dzięki moim słowom. Dostawałem jedzenie, picie, nocleg czy transport od ludzi, których prawdopodobnie nigdy więcej w swoim życiu nie spotkam. Jest to niezwykle inspirujące, kiedy po kilku minutach rozmowy dostaje się od obcych osób, bez żadnej prośby z mojej strony wszystko, czego mi potrzeba.

 

Pojechałbyś jeszcze raz na taki wyjazd?

 

K. B. – Z całą pewnością. Jednak następny na pewno będzie gdzieś dalej. Gdzie dokładnie, tego jeszcze nie wiem, jednak na pewno już poza Europę. Mam kilka planów i może w najbliższym czasie uchylę rąbka tajemnicy.

 

W „Strefie”, która ukaże się 23 lipca, będzie można przeczytać wywiad, w którym Kamil Bodziony opowie o swoim niezwykłym wyjeździe w ramach projektu „Dreams for Free”. Nie przegapcie tego numeru. To trzeba przeczytać!

Kamil Bodziony wyprawa dookoła europy Strefa 2


Boskie tarty

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 141 str 11 Strefa smaku tarty główneFrancuzi wiedzą, co dobre. Nic dziwnego, że tarta jest jedną z najpopularniejszych potraw ich kuchni. Na słodko, czy na słono może być wykwintnym daniem, albo zwyczajną przekąską. Sprawdza się na przyjęciach i na pikniku. W każdej odmianie smakuje wybornie – warto umieć ją robić zwłaszcza, że wbrew pozorom, to nic trudnego.

Bazą tradycyjnej tarty jest ciasto kruche z prawdziwego masła, ale można też przyrządzić ją z ciasta drożdżowego lub francuskiego (gotowe jest do kupienia w supermarketach). Następnie ciasto, którym wykłada się okrągłą i niską formę o pofałdowanych brzegach, uzupełnia się farszami. I tu dopiero zaczyna się zabawa. Farsz może być słodki, np. owoce, budyń, kremy, galaretki, masa marcepanowa – wtedy przygotujemy pyszny deser. Ale może być też słony, np. warzywa, mięso, drób, ryby, owoce morza, ser, grzyby i już mamy smakowite danie na obiad, czy kolację.
Wyróżnia się trzy metody pieczenia tarty. Pierwsza polega na pieczeniu równocześnie surowego ciasta z wyłożonym na niego nadzieniem. Druga to pieczenie najpierw samego ciasta, a potem napełnienie go farszem. Trzecia mówi o pieczeniu samego ciasta, a dopiero pod koniec pieczenia wyłożeniu na nie nadzienia.
Tartę w można jeść na ciepło i na zimno – w obu wersjach jest po prostu pyszna. Jej mniejszą formą jest tartaletka – znana nam bardziej jako babeczka, np. z owocami, kremem i galaretką. Choć coraz częściej na przyjęciach, czy rautach na stołach spotyka się jej słoną wersję – równie smakowitą.
Na kulinarnych blogach i w gazetach aż roi się od przepisów na różnego rodzaju tarty – warto poszukać tam inspiracji. Kto jeszcze się zastanawia, czy zaprosić tartę do swojej kuchni, radzimy, aby nie zwlekał. Gwarantujemy, że uzależni się od pierwszego upieczenia :) Na zachętę podajemy przepis na tartę z kremem czekoladowym i truskawkami (w końcu sezon truskawkowy w pełni). To obłędny deser rodem z Francji na niedzielne popołudnie – obowiązkowo z filiżanką aromatycznej, włoskiej kawy i lampką schłodzonego wina musującego.

Tarta z kremem czekoladowym i truskawkami
Będą potrzebne: na ciasto kruche – 250 g mąki, 75 g cukru pudru, mała torebka cukru wanilinowego, 150 g miękkiego masła, jajko, szczypta soli. Na krem – szklanka śmietanki kremówki 36%, 250 g gorzkiej czekolady, łyżka likieru pomarańczowego, truskawki.
Jak to zrobić: mąkę przesiewamy na stolnicy lub blacie kuchennym, dodajemy cukier puder, cukier wanilinowy, sól i masło. Łączymy ze sobą wszystkie składniki i krótko wyrabiamy. Z ciasta formujemy kulę, owijamy ją w przezroczystą folię i wkładamy na ok. 2 godz. do lodówki. Kruchym ciastem wylepiamy dno i brzegi specjalnej formy do pieczenia tart – okrągłej i niskiej, o pofałdowanych brzegach (może być metalowa, kamionkowa lub silikonowa). Pieczemy w nagrzanym do temperatury 180ºC piekarniku przez 20-25 minut.
Krem – w garnku podgrzewamy śmietankę, ale nie doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia, dodajmy do niej pokruszoną w kostkę czekoladę i mieszamy, aż czekolada całkowicie rozpuści się w śmietance. Wlewamy łyżkę likieru. Tak powstały krem schładzamy i wlewamy na upieczony spód tarty, aby wypełnił dno formy. Wstawiamy do lodówki na ok. 2 godziny.
W tym czasie możemy przygotować truskawki do dekoracji. Myjemy je, osączamy na papierowym ręczniku, a następnie kroimy je na połówki. Tak przygotowanymi owocami dekorujemy tartę, układając je na całej powierzchni kremu. Bon appétit :)

Kwestionariusz Strefy - Karolina Korwin Piotrowska

Ocena użytkowników:  / 1

Nr 141 str 7 Kwestionariusz Strefy Karolina Korwin PiotrowskaDziennikarka, felietonistka i pisarka. Z wykształcenia historyk sztuki, z zamiłowania promotorka kultury, znawczyni filmu i miłośniczka psów. Pracowała w Radiu Kolor u boku Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny, Radiu Zet, Radiu PiN, telewizji E!Entertainment, zawsze prowadząc autorskie programy. Była szefem promocji filmu „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana na targach filmowych w Cannes, pracowała w biurze prasowym filmu „Pianista” Romana Polańskiego. Szefowała działom i redakcjom w magazynach „Pani”, „Uroda”, „Marie Claire”, „Sukces”, „Party”, portalach Plejada i tvn.pl. Obecnie prowadzi w TVN Style program „Magiel towarzyski”, jest ekspertem w „Na językach“, pisze felietony do tygodnika „Wprost” i dwutygodnika „Grazia”. We wtorek, 10 czerwca Karolina Korwin Piotrowska spotkała się z czytelnikami w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mińsku, gdzie opowiadała o swojej książce „Ćwiartka raz”, opisującej zmiany, jakie zaszły w popkulturze, świadomości i gustach przez wyjątkowe ćwierćwiecze w wolnej Polsce. A w „Strefie” odpowiada na zagadnienia z naszego kwestionariusza...

Mat. wyd. Prószyński i S-ka

 

Znak zodiaku: Koziorożec.

Stan cywilny: panna, zawsze panna.

W pracy lubię: energię.

Zawsze poprawia mi nastrój: kawa z brązowym cukrem.

Moja najważniejsza zaleta to: pracowitość.

Gdy wychodzę z domu, nigdy nie zapomnę o: głowie.

Najbardziej żałuję: niczego nie żałuję.

Rankiem lubię: spać.

Chciałabym: pojechac na długie wakacje.

Zawsze przed snem: myję zęby.

Najbardziej mnie stresuje: głupota.

Lubię, kiedy kobiety: są wyluzowane.

Czuję zadowolenie, gdy: jestem z bliskimi ludźmi, jestem wolna.

Zawsze znajdę czas na: czytanie, sen, ogladanie dobrych filmów.

Zazdroszczę: niczego nie zazdroszczę.

Jestem dumna z: tego, że nigdy nie upadłam.

Chciałabym zmienić: stan mojego konta.

Moje największe dotychczasowe osiągnięcie: jest przede mną.

Lubię, kiedy mężczyźni: są inteligentni i mają wyobraźnię oraz poczucie humoru.

Mój wolny czas spędzam: żyjąc, jak wolny człowiek.

Niepokoję się, gdy: jestem chora.

Nie umiem obyć się bez: wody.

Dreszcz emocji wywołują we mnie: piękne widoki, zwierzęta, przystojni mężczyźni.

Bawią mnie: brytyjskie komedie.

Wieczorami jestem: senna.

Irytuje mnie: chamstwo.

Chciałabym w sobie zmienić: juz za późno na zmiany.

Pasjonuje mnie: kino, czytanie, czas z fajnymi ludźmi.

Największy wpływ wywarli na mnie: Ernest Hemingway i rodzice.

Moje największe marzenie to: dom na wsi.

Imponują mi: mądrzejsi ode mnie – lista jest bardzo długa.

Szczęście to dla mnie: spokój, miłość, zdrowie i dobry stan konta.

Moja pierwsza miłość: była dawno i jest niezapomniana.

Najbardziej się boję: niczego się nie boję.

Przyjaźń to dla mnie: jedena z najważniejszych rzeczy.

Kłamię, gdy: staram się nie kłamać.

Zawsze wybaczam: mojemu psu.

 

Zagadnienia opracowała mo, fot. Wyd. Prószyński i S-ka, MBP

Siennickie Spotkania Plenerowe 2014

Ocena użytkowników:  / 1

Nr 143 str 19 Flesz Siennica 2W niedzielę, 29 czerwca na Stadionie Sportowym w Siennicy odbyły się po raz pierwszy „Siennickie Spotkania Plenerowe”.Festyn oddano we władanie dzieciom i młodzieży szkolnej i to oni swoimi występami na gminnej scenie nadali charakter i zdominowali imprezę. Trzeba przyznać, że i zaciekawienie publiczności wzbudzili ogromne – były okrzyki zachwytu, oklaski i ogólny podziw dla zaprezentowanych talentów. Efekt był tym większy, że byli to nasi najbliżsi artyści.
Na początku programu zaprezentowały się przedszkola: „Akademia Smyka” z Siennicy muzycznie i tanecznie, „Chatka Puchatka” z Siennicy w Cyrkolandii i Gminne Przedszkole w Siennicy z przedstawieniem „Przyszło do nas lato”. Kolejna część należała do szkół podstawowych. Tutaj zobaczyliśmy „Radosne Stworzenia” z Zespołu Niepublicznych Specjalnych Placówek Oświatowych „Możesz więcej” w Nowym Zglechowie, Publiczną Szkołę Podstawową im. H. Sienkiewicza z Siennicy w przedstawieniu „Czerwony Kapturek szuka księcia”, Publiczną Szkołę Podstawową im. Absolwentów Siennickich Szkół Pedagogicznych w Pogorzeli w przedstawieniu „Dobre wychowanie” i Publiczną Szkołę Podstawową im. Edwarda Szymańskiego w Grzebowilku z programem własnym.
Następny punkt programu zarezerwowany dla szkół wypełnili uczniowie z Zespółu Szkół im. Zawiszy Czarnego w Żakowie prezentując nam swoją „Szkołę pełną talentów”. Mogliśmy zobaczyć zarówno akrobacje sportowe, jak i występy taneczne. Festiwal szkół zakończyła młodzież z Zespółu Szkół im. H. i K. Gnoińskich w Siennicy, prezentując blok muzyczny w wykonaniu zespołu Tak To My. Organizatorzy Siennickich Spotkań Plenerowych nie narzucili tematu występów, ani też form wypowiedzi i dzięki temu wyszło widowisko barwne, dynamiczne, bardzo ciekawe, a nawet zaskakujące bogactwem pomysłów i wielością talentów.
Drugą część festynu poświęcono Konkursowi Wiedzy o Gminie Siennica. Dla każdego uczestnika przygotowano po 4 pytania z zakresu historii, geografii, gospodarki i administracji oraz samorządu Gminy. Niestety, nie było osób przygotowanych do stanięcia w szranki i na 10 zestawów przygotowanych dla 10 uczestników zaryzykowało tylko czworo odważnych. Fakt, pytania zawierały spory stopień trudności, chociaż nie wszystkie, i skierowane były do uczestników po ukończonym gimnazjum i starszych. Do tego doszła trema, ale publiczność przyjęła wszystkich uczestników bardzo serdecznie i ciepło. Jeśli Siennickie Spotkania Plenerowe wejdą w tradycję, a taka jest wola organizatorów i chyba zapotrzebowanie społeczne, to konkursy wiedzy będą wcześniej propagowane przez bibliotekę i staną się stałym punktem tych imprez.
Po wyczerpującym konkursie, organizatorzy przygotowali zabawę taneczną przy muzyce dwóch zespołów. Jako pierwszy wystąpił Diament, a po nim Dance Day, który zabawiał gości do samego końca imprezy. Nie obyło się bez bisów.
Działo się również poza sceną, organizatorzy zadbali o wiele atrakcji, m.in. stoisko gastronomii, gdzie wydawane były posiłki z grilla i napoje, wesołe miasteczko, euro-bungee, stoisko z żyroskopem budzące najwięcej emocji, animacje dla dzieci i malowanie twarzy, o które zadbała młodzież z Zespołu Szkół im H. i K. Gnoińskich, konkursy, gry i zabawy.
Celem przedsięwzięcia organizatorów tegorocznych Siennickich Spotkań Plenerowych było: zaprezentowanie artystycznego dorobku szkół w roku szkolnym w ramach promocji gminnej oświaty, zorganizowanie masowej imprezy dla wspólnego i kulturalnego spędzania niedzielnego popołudnia, promocja Gminnej Biblioteki Publicznej w Siennicy, spotkanie wyborców z Radnymi – „Zapytanie do Radnego”. Było to bardzo miłe rozpoczęcie wakacji.
Oprac. i fot. na podst. mat. GBP w Siennicy

Nr 143 str 19 Flesz Siennica 9

Nr 143 str 19 Flesz Siennica 3

Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej ma nowe obiekty sportowo rekreacyjne

Ocena użytkowników:  / 1

otwarcie obiektów 627 czerwca 2014 r. w Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej miało miejsce uroczyste otwarcie obiektów sportowo- rekreacyjnych oraz Klubu Żandarmerii Wojskowej.

W uroczystości uczestniczył Sekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Minister Czesław Mroczek, Komendant Główny Żandarmerii Wojskowej
gen. dyw. dr Mirosław Rozmus, przedstawiciele władz administracyjnych i samorządowych miasta oraz powiatu Mińsk Mazowiecki, przedstawiciele Stołecznego Zarządu Infrastruktury, jednostek wojskowych garnizonu Mińsk Mazowiecki, a także mińskich instytucji oświatowych i kulturalnych.
Symbolicznego otwarcia obiektów dokonał Minister Czesław Mroczek wraz
z gen. dyw. dr. Mirosławem Rozmusem. Następnie goście zwiedzili halę sportową, siłownię, boisko sportowe, Klub Żandarmerii Wojskowej oraz budowane Archiwum Żandarmerii Wojskowej.
Zarówno Minister Czesław Mroczek jaki i Komendant Główny Żandarmerii Wojskowej podkreślili, iż wraz z rozwojem i rozbudową Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej, rozwija się także infrastruktura miasta. Otwarcie nowoczesnych obiektów sportowo-rekreacyjnych przyniesie obopólną korzyść. Środowisko wojskowe będzie jeszcze bliżej cywilnej społeczności miasta, pogłębiając identyfikację mieszkańców miasta z wojskiem. Zaś Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej będzie dalej się rozwijać, realizując działalność dydaktyczno-szkoleniową w nowoczesnych obiektach.
Następnie rozgrany został mecz halowej piłki nożnej pomiędzy drużyną władz samorządowych miasta oraz powiatu a reprezentacją Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej. Mecz wygrała drużyna gospodarzy. Wręczenia zwycięskiego pucharu oraz pamiątkowych statuetek dokonał Minister Czesław Mroczek wraz z Komendantem Głównym Żandarmerii Wojskowej, w towarzystwie Komendanta Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej.
Budowa hali sportowej rozpoczęła się jesienią 2012 roku. W półtora roku powstał nowoczesny budynek posiadający ściankę wspinaczkową, trzy wielofunkcyjne pełnowymiarowe boiska oraz salę do walki wręcz, mogącą także pełnić funkcję sali do gimnastyki.
Drugim obiektem sportowym, jest boisko sportowe znajdujące się w drugiej części kompleksu jednostki. Boisko jest ofertą do aktywnego spędzania czasu także dla mieszkańców miasta, z której już teraz korzysta młodzież.
Obok hali sportowej powstaje Archiwum ŻW, które będzie gromadzić, ewidencjonować, przechowywać i zabezpieczać dokumentację archiwalną oraz niearchiwalną powstającą we wszystkich jednostkach organizacyjnych Żandarmerii Wojskowej.
W drugiej części jednostki dostępnej dla mieszkańców Mińska Mazowieckiego znajduje się Klub Żandarmerii Wojskowej funkcjonujący nie tylko dla środowiska wojskowego, ale także dla sympatyków wojska i kultury. Od marca 2011 r. obiekt przeszedł gruntowny remont. Klub posiada salę kinową, pracownie, w których będą odbywały się zajęcia dla amatorskich zespołów artystycznych oraz kół zainteresowań. Znajduje się tam ogólnodostępna biblioteka, posiadająca w swych zbiorach bogaty i różnorodny księgozbiór.
tekst: Katarzyna Mrozkowiak, zdjęcia: Sebastian Jakubicki

klub ZW  2

hala sportowa2

hala sportowa

boisko sportowe

„Szlakiem lessowych wąwozów”

Ocena użytkowników:  / 1

Nr 141 str 4 Strefa informacji rajd5 czerwca grupa 40 uczniów z Zespołu Szkół Specjalnych z Ignacowa wzięła udział w rajdzie pieszym ścieżkami Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Rajd zorganizowany został w ramach projektu „Szlakiem lessowych wąwozów”, skierowanego do podopiecznych Stowarzyszenia na rzecz dzieci upośledzonych umysłowo „Dzieciom Radość”. Został on sfinansowany ze środków Powiatu Mińskiego.

Uczestnicy rajdu mieli do przejścia niebieskim szlakiem turystycznym ok. 8 km od wsi Parchatka do miejscowości Bochotnica. Teren położony jest malowniczo na wzgórzach w środkowej części Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Podziw budziły głębokie wąwozy oznakowane szlakami turystycznymi. Uczniowie dzielnie znosili trudy pieszej wędrówki. Na rynku w Kazimierzu Dolnym, gdzie urządziliśmy krótki wypoczynek, podziwialiśmy renesansowe kamieniczki, starą drewnianą studnię stanowiącą nieodzowny symbol miasta oraz pobliskie ruiny zamku. Dużą atrakcją była przeprawa promowa na drugi brzeg Wisły do Janowca. Czekał tu na nas zasłużony posiłek. Ale celem dalszej wędrówki były potężne, górujące nad okolicą ruiny zamku w Janowcu. Niegdyś był to jeden z największych zamków w Polsce. Obok w parku zwiedziliśmy zespół dworski, złożony z zabytkowych drewnianych budynków przeniesionych z pobliskich terenów. W barokowym dworze z XVIII wieku mieści się ekspozycja wnętrz domu szlacheckiego, a w spichlerzu wystawa etnograficzna. W czasie rajdu, w bezpośrednim kontakcie ze środowiskiem naturalnym, uczniowie poznali ciekawe zakątki kraju. Uczestnictwo w pieszej wędrówce wzbogaciło ich wiedzę na temat obszarów chronionych, uczyło poszanowania przyrody i wrażliwości na piękno krajobrazu. Wysiłek fizyczny podczas marszu malowniczymi szlakami wzbudził zainteresowania uczniów turystyką i aktywnym wypoczynkiem, zaś zabytki minionych epok okazały się ciekawą lekcją historii.

Tekst i fot. Elżbieta Ziółkowska

Prawa obywatelskie w Polsce

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 141 str 12 Strefa prawa prawa człowiekaO sprawiedliwości, na którą czeka się latami, służbach specjalnych i naszym prawie do prywatności, o tym, jak trudno wygrać z państwem i o oportunizmie politycznym rządu rozmawiamy z doktorem nauk prawnych Adamem Bodnarem, wiceprezesem zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

 

25 lat wolności, które niedawno świętowaliśmy, to dobry moment na podsumowania, np. czy w naszym kraju respektowane są prawa człowieka. Pytanie tylko, czy w ogóle znamy swoje obywatelskie prawa?

 

Adam Bodnar (A. B.) – Mam wrażenie, że na co dzień nie znamy praw i nie doceniamy ich znaczenia, tego, jak wpływają na nasze funkcjonowanie, decyzje, na to, jak kształtowane jest ustawodawstwo, jak orzekają sądy, jak zachowują się organy władzy publicznej.

 

Ale z drugiej strony, przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu toczy się bardzo wiele spraw pochodzących z Polski, więc nie może być tak źle z tą naszą znajomością praw?

 

A. B. – I to jest właśnie zdobycz 25 lat transformacji – jeśli nas, znajomych, albo kogoś z rodziny dotykają prawdziwe naruszenia praw człowieka i w sytuacji, gdy czujemy, że zostaliśmy niesprawiedliwie potraktowani, to nagle przypominamy sobie o istnieniu różnych instytucji, jak np. Rzecznik Praw Obywatelskich, organizacje pozarządowe zajmujące się łamaniem praw człowieka, Trybunał w Strasburgu.

 

Czasem jednak każdą niesprawiedliwość, jaka nam się przydarza, jesteśmy skłonni potraktować, jako łamanie praw człowieka…

 

A. B. – Do pomieszania pojęć odchodzi szczególnie w przypadku, np. uprawnień socjalnych. To, że np. nie dostaliśmy jakiegoś zasiłku socjalnego, jesteśmy w stanie zaklasyfikować od razu w kategoriach łamania praw człowieka, gdy tymczasem może chodzić o zwyczajne uprawnienie ustawowe, a nie prawo konstytucyjne.

 

A może w ogóle trudno jest jednoznacznie określić znaczenie poszczególnych praw człowieka?

 

A. B. – Zwłaszcza tych, gdy nie dochodzi do częstego ich naruszenia. Takim przykładem prawa, które trudno jest sobie skonceptualizować, jest prawo do życia. Ludziom od razu włączają się takie pojęcia, jak eutanazja, czy aborcja. Tymczasem mają one niewiele wspólnego z tym klasycznym rozumieniem, w sensie konstytucyjnym, prawa do życia. Żeby to objaśnić, trzeba trochę wrócić do historii i przytoczyć kilka przykładów, na czym to prawo polega. Otóż, kiedyś zdarzało się, że policja lub inne służby potrafiły zabić człowieka. Zdarzało się, że ktoś ginął w tajemniczych okolicznościach, bądź następowało wymuszone zaginięcie. Elementem prawa do życia jest to, że jeżeli ktoś ginie, np. w więzieniu, albo podczas demonstracji, czy w jakikolwiek inny sposób, to państwo ma za zadanie kompleksowo wyjaśnić przyczyny śmierci takiej osoby. Tak samo, jeśli państwo używa siły wobec obywateli, to w taki sposób, aby nie powodować skutków śmiertelnych. Kolejny przykład: gmina miała obowiązek oczyszczenia miasta ze zwisających konarów, ale ktoś zaniedbał ten obowiązek i potężna gałąź spadła przechodniowi na głowę i ten zginął. Dopiero odwołanie się do tych wszystkich spraw pokazuje fundament prawa do życia.

 

Łamania jakich praw człowieka jeszcze sobie nie uświadamiamy?

 

A. B. – Na pewno prawa do sądu. Dla wielu moich studentów jest zaskoczeniem, gdy mówię, że prawem konstytucyjnym jest to, aby prowadzić sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, bo mamy prawo do rzetelnego procesu, prawo do obrony, ale cały proces powinien toczyć się tak, aby mógł się zakończyć w odpowiednim terminie. Tymczasem wiele postępowań sądowych ciągnie się latami i nie zapadają w nich rozstrzygnięcia, albo sprawy zwracane są do ponownego rozpoznania, a na sprawiedliwość trzeba czekać latami.

 

Problemem jest także odmawianie dostępu do akt sądowych w postępowaniach aresztowych.

 

A. B. – Ale od 2 czerwca zmieniły się przepisy, które precyzują, że nie można odmówić, w zakresie, w jakim jest to konieczne do podważenia tymczasowego aresztowania, dostępu do akt. O wiele gorzej jest w przypadku, gdy osoba zostanie zatrzymana. Zanim policja przystąpi do pierwszego przesłuchania, powinna zapewnić takiej osobie prawnika. U nas to nie działa. Teoretycznie powinno się tak robić, ale jest to dostępne tylko dla tych, którzy mają swojego dobrego adwokata, czyli dla ludzi zamożnych. Biedni mają gorzej.

 

Są dyskryminowani.

 

A. B. – Zdecydowanie tak. Zresztą, problem przeciwdziałania dyskryminacji to kolejne duże zagadnienie w Polsce, z którym będzie coraz ciężej w o wiele szerszej perspektywie. Z jednej strony mamy niedoskonały przepis konstytucyjny (art. 32) i ustawodawstwo, które nie odpowiada na pojawiające się wyzwania i problemy, z drugiej – nakłada się na to jeszcze mentalność urzędników, sędziów, prokuratorów i zwykłych ludzi. Jeśli jesteśmy dyskryminowani ze względu na jakąś naszą cechę, to doskonale wiemy, kiedy to się dzieje. Natomiast na poziomie politycznym trwa debata, że wszystko, co się kojarzy z przeciwdziałaniem dyskryminacji związane jest ideologią gender i jest sprowadzane do tego hasła. A to zdecydowane nadużycie intelektualne. Polska jest krajem bardzo jednorodnym pod względem etnicznym i religijnym. Nie mamy w sobie naturalnej zdolności poruszania się pośród osób o różnych kolorach skóry, przekonaniach religijnych, czy światopoglądach. Jeśli pojawia się ktoś, kto wychodzi poza typowy schemat Polak-katolik, to z założenia nie ma łatwo. Teraz, głównym i wygodnym wrogiem dla partii i ugrupowań nacjonalistycznych są mniejszości seksualne, ale z czasem mogą to być grupy mniejszościowe, które staną się tym celem. Państwo odpowiednio szybko powinno reagować na takie wyzwania.

 

Reaguje?

 

A. B. – Średnio, choć w ostatnim czasie widać większą aktywność. Tak długo, jak tego typu tematów nie weźmie na sztandar Premier rządu, który powie, że to jest ważne, że chcemy żyć w ojczyźnie, która jest otwarta dla różnych grup, to nie będzie dobrze. Taka otwartość na przeciwdziałanie dyskryminacji musi być bardzo mocno wpisana w politykę rządu. To powinien być priorytet dla władz.

 

Kolejny nieuświadamiany przez nas problem łamania prawa do wolności i prywatności to, np. fakt, że jesteśmy śledzeni i podsłuchiwani, jak przeczytałem przez 10 różnych służb.

 

A. B. – Pytanie, czy ci, którzy są za to odpowiedzialni, starają się myśleć w duchu ochrony praw człowieka. Zgadzam się, że różne służby muszą mieć określone uprawnienia podsłuchowe, czy do sprawdzenia bilingów telefonicznych, ale jak prześledzimy historie z ostatnich lat to widać, że to prawo jest nadużywane. Po krajowej debacie dotyczącej liczby bilingów oraz tajnej inwigilacji, podjęte zostały pewne działania prawne, które skutkowały sprawami przed Trybunałem Konstytucyjnym. W międzyczasie, na temat bilingów orzekał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który powiedział, że cała dyrektywa umożliwiająca stworzenie ustawodawstwa pozwalającego na sprawdzanie wykazu rozmów telefonicznych jest niezgodna z prawem unijnym. Wyraźnie dano sygnał, że priorytetem powinno być prawo do prywatności, a nie do bezpieczeństwa państwa. W Polsce nikt się tym nie przejął, poza organizacjami pozarządowymi. Ponadto, jeśli przyjrzymy się ustawom regulującym funkcjonowanie ABW, czy CBA to są to legislacje dość nieprecyzyjne, które pozwalają na dość daleko idącą inwigilację obywateli. Ostatnio mówi się o tym, że służby najprawdopodobniej używają oprogramowania RCS, które pozwala zdalnie zainstalować się na czyimś komputerze i mieć wgląd do wszystkich operacji na nim wykonywanych. Pytanie tylko, jak służby to wykorzystują i do czego jest to im potrzebne?

 

Jakby pan podsumował funkcjonowanie praw człowieka w naszym kraju z perspektywy 25 lat wolności?

 

A. B. – Moim zdaniem jest średnio. Mamy wciąż wiele rzeczy do zrobienia. Jakiej dziedziny życia byśmy nie tknęli, to z perspektywy 25 lat można powiedzieć, że sporo udało się zrobić, ale jak zaczniemy drążyć, to widać, że w każdej coś uwiera. I są to rzeczy fundamentalne. To, czego także brakuje, to kultury sprawowania władzy publicznej, która opierałaby się na prawdziwym poszanowaniu praw człowieka i działaniu w ich duchu. Brakuje skutecznych mechanizmów odpowiedzialności odszkodowawczej władzy publicznej – bardzo trudno wygrać jest z państwem – oczywiście jest to możliwe, ale to droga przez mękę. I jeszcze pojęcie ideologii gender, która przestraszyła wielu polityków, szczególnie tych rządzących, aby zajmować się jakimikolwiek tematami wkraczającymi w te rejony. Moim zdaniem jedną z największych porażek obecnego rządu jest to, że nie da się doprowadzić do przyjęcia ani ustawy o związkach partnerskich, ani nowelizacji Kodeksu karnego w zakresie mowy nienawiści, ani ustawy o korekcie płci. Wszystkie projekty, które zahaczają o to, co jest kontrowersyjne ideologicznie, są przez rząd, z czystego oportunizmu politycznego blokowane.

 

Rozmawiał Dariusz Mieczysław Mól, fot. Marcin Kluczek

 

Pełny wywiad można przeczytać w Informatorze Obywatelskim www.obywatelskieinfo.ngo.pl

To portal edukacyjno-poradniczy, w którym znajdziesz podstawowe informacje o swoich uprawnieniach w różnych obszarach życia codziennego, o sprawach mieszkaniowych, rodzinnych, o zadłużeniach, zatrudnieniu, emeryturach, prawie spadkowym, pomocy społecznej, a także wskazówki, gdzie szukać wsparcia w rozwiązywaniu problemów. Możesz również tu skorzystać z bezpłatnej pomocy doradców obywatelskich, zadając pytanie przez internet.

Wakacje w powiecie

Ocena użytkowników:  / 1

Nr 141 str 8 Strefa obyczajów wakacje powiat OKNie wszystkie dzieci wyjadą na kolonie czy obozy wakacyjne. Ale nie oznacza to, że się muszą nudzić. Sprawdziliśmy, co różne instytucje przygotowały dla tych, którzy zostają w domach. Warto skorzystać z tych propozycji zwłaszcza, że część z nich jest bezpłatna.

 

Miejska Biblioteka Publiczna w Mińsku zaprasza dzieci przez całe wakacje (od 1.07 do 28.08) na cykl spotkań „Dzieciaki Świata”. W programie: „Zamotane książkowe wtorki” (1.07, 8.07, 15.07, 22.07, 29.07, 5.08, 12.08, 19.08, 26.08) – zajęcia prowadzone na podstawie książki Martyny Wojciechowskiej „Dzieciaki świata”. Podczas spotkania dzieci poznają codzienne życie swoich rówieśników w różnych częściach świata, np. w Etiopii, Nepalu, Tajlandii. Zajęciom towarzyszy przygotowana prezentacja o danym kraju, zabawy ruchowe i plastyczne oraz poczęstunek związany z danym krajem (w godz. 11-13). Odbędą się również międzykulturowe warsztaty„EBU-o! Obłędne warsztaty” (28.07, 4.08, 6.08, 8.08, 11.08, 18.08, 20.08, 22.08. (w godz. 11-13). Nie można też przegapić „Tip-topowych filmowych czwartków” (3.07, 10.07, 17.07, 24.07, 31.07, 7.08, 14.08, 21.08, 28.08). Seanse odbywać się będą dwa razy dziennie o godz. 10 i 14. 2 lipca MBP zaprasza na warsztaty: „Do góry nogami” zatytułowane „Marzenia w balonie” o godz. 11. 16 lipca zaplanowano warsztaty „Pianamydlana”, czyli zajęcia z produkcji zdrowego naturalnego mydła glicerynowego dla dzieci w wieku od lat 2 do 100 ( 2 grupy po 30 osób). A 13 sierpnia o godz. 11 warsztaty „Pocztówka z mojej miejscowości”. Liczba miejsc ograniczona. 30 lipca będzie można zobaczyć przedstawienie teatralne „Roszpunka”, a 27 sierpnia „Leśne Śmieciuchy”. Z kolei 24 sierpnia na Placu Kilińskiego odbędzie się piknik czytelniczy z mnóstwem atrakcji. Wstęp na zajęcia, przedstawienia i pokazy filmowe jest bezpłatny. Więcej informacji na stronie: www.mbpmm.pl

 

Miejski Dom Kultury w Mińsku organizuje obóz językowy dla dzieci w wieku 7-16 lat „Odkryj Amerykę” w dniach 21.07-1.08, który prowadzić będą amerykańscy nauczyciele. Podstawą kwalifikacji uczestnika na obóz językowy jest znajomość języka angielskiego umożliwiająca komunikację. Wypełnioną kartę kwalifikacyjną należy składać w sekretariacie MDK do 30 czerwca. Koszt 500 zł. Więcej informacji na stronie: www.mdkmm.pl

 

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Mińsku wakacji zaprasza podczas do udziału w zajęciach dla dzieci i młodzieży, podczas których planowane są: Szkółka pływacka, Wakacje z Rakietką, Aquaaerobik, Nordic Walking, Aerogrupa, Water Zumba. Zapisy już trwają. Udział we wszystkich zajęciach jest bezpłatny. Zapisy, harmonogram, regulamin i pełny program zajęć znajduje się na stronie www.mosir.org.pl Przez całe wakacje dzieci i młodzież do 25 roku życia może wejść na basen wykupując wakacyjny bilet, który kosztuje 3 zł (za okazaniem legitymacji).

 

Zorganizowane grupy dziecięce i młodzieżowe mogą w okresie wakacyjnym skorzystać z bezpłatnych wejść na imprezy i wystawy organizowane w Muzeum Ziemi Mińskiej w Mińsku.

 

Fundacja Dziedzictwo i Kościół Chrześcijan Baptystów zaprasza na półkolonie z angielskim dla dzieci w wieku 5-12 lat, które odbędą się w Studium Języków Obcych w Mińsku przy ul. Małej 6 w dniach 7-11 lipca w godz. 9-12.30. Zajęcia poprowadzą nauczyciele z USA. Wstęp wolny. Kontakt i rejestracja, tel. 663 489 534.

 

Fundacja Rozwoju Międzykulturowego EBU zaprasza na „Międzykulturowe Lato 2014”, czyli półkolonie prowadzone przez zagranicznych animatorów dla dzieci w wieku od 6 do 11 lat, które odbędą się w terminach: 30 czerwca – 4 lipca, 7 – 11 lipca, 14 – 18 lipca, 21 – 25 lipca w Szkole Podstawowa nr 4 w Mińsku. Odpłatność – cegiełka 170zł/jeden tydzień. Zaplanowano także warsztaty międzykulturowe dla młodzieży w wieku 12-15 lat. Odbędą się w terminach 30 czerwca – 4 lipca i 7 – 11 lipca w Gimnazjum Miejskim nr 2 w Mińsku. Odpłatność – cegiełka 100zł/ jeden tydzień. Więcej informacji i zgłoszenia na stronie www.ebu.org.pl Kontakt z koordynatorką projektu: Eliza Bujalska, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. , 694 789 694.

 

W Cegłowie na przełomie lipca i sierpnia biblioteka organizuje wyjazd na plan serialu „Ranczo” do Jeruzala. Poza podglądaniem aktorów przy pracy, planowane są zabawy plenerowe z dziećmi z Jeruzala. Zapisy w bibliotece w Cegłowie od 20 lipca.

 

Gminna Biblioteka Publiczna w Mrozach zaprasza na wakacyjne imprezy, zajęcia i warsztaty w dniach od 21.07 do 1.08.


Gminne Centrum Kultury w Mrozach organizuje od 30 czerwca do 11 lipca "Wakacje na Dzikim Zachodzie". W programie m.in. warsztaty muzyczne, plastyczne, taneczne w klimacie Dzikiego Zachodu, wizyta w westernowym miasteczku, spektakl teatralny, wycieczki.

 

W Kałuszynie w dniach 28.07-8.08 w godz. 11-13 Biblioteka Publiczna oferuje „Wakacyjne Hece”. W programie wiele atrakcji, ciekawe wycieczki, konkursy i zabawy.

 

Gminny Ośrodek Kultury w Stanisławowie zaprasza na aktywne półkolonie z językiem angielskim dla wszystkich dzieci od 5 lat w terminach: 21.07-25.07 oraz 28.07-1.08.

 

Oprac. Anna Kowalczyk na podst. mat. organizatorów, fot. Fundacja EBU

Festiwal 4M 2014 za nami

Ocena użytkowników:  / 1

Festiwal 4M Mińsk Mazowiecki czerwiec 2014 39Przez trzy Mińsk Mazowiecki stał się miastem muzyki za sprawą czwartej już edycji Festiwalu 4M. Od piątku do niedzieli, 27-29 czerwca na scenie przed Miejskim Domem Kultury wystąpili, m.in. Stanisław Soyka z zespołem, Armia, Łąki Łan, Janusz Radek, Coma. Tylko pogoda okazała się nieprzewidywalna, ale na nią organizatorzy nie mieli już wpływu...

 

Pierwszy dzień festiwalu to tradycyjnie poetyckie i balladowe brzmienia – w tym roku w wykonaniu zespołów Cisza Jak Ta, U Studni i gwiazdy wieczoru – Soyka Kwintet Plus. Ale na początek na scenie zaprezentowali się laureaci tegorocznej Talentomanii, czyli II Przeglądu Mińskich Talentów organizowanego przez Gimnazjum Miejskie nr 2 im. Jana Pawła II – gitarzysta Jakub Michalczyk i Paulina Mogielska. Oboje wystąpili ze swoimi kolegami, którzy byli finalistami ubiegłorocznej Talentomanii. Jakub zagrał z Patrykiem Makaciem, a Paulinie na pianinie towarzyszył Piotr Witkowski.

W sobotę, drugiego dnia festiwalu, odbyła się już VIII edycja „Rock In Mińsk Fest”, którego organizatorem jest Stowarzyszenie „Niezależna Inicjatywa Kulturalna”. W tym roku do konkursu swoje zgłoszenia nadesłało rekordowo 407 zespołów z całej Polski, a także z Litwy, Ukrainy i Białorusi. Do konkursu wybrano pięć, które zaprezentowały się przed jury. Po burzliwych obradach Piotr Kędzierski z radia Roxy FM, Małgorzata Kaczmarek, szefowa portalu muzycznego Fabryka Zespołów oraz Olaf Deriglasoff nagrodę tegorocznego RIMFestu w wysokości 5 tys. zł przyznali grupie Black Radio z Łodzi. Potem sceną zawładnęła legendarna Armia, a po niej niezwykle energetyczna formacja Łąki Łan.

Festiwalowa niedziela to przede wszystkim muzyczna różnorodność. Najpierw zwycięzcy RIMFestu Black Radio porwali publiczność mieszanką gitarowego rocka i indie. Po nich zagrali The Dumplings, czyli Justyna Święs i Kuba Karaś z Zabrza. Ich elektroniczna muzyka podszyta synth-popowymi rytmami wzbudziła prawdziwy entuzjazm. Koncert Całej Góry Barwinków udowodnił, że żywiołowa i przebojowa muzyka spod znaku reggae/ska każdego może wprowadzić w dobry nastrój. Janusz Radek zaczarował wszystkich swoim mocnym głosem, balansując na pograniczu piosenki i teatru. Strugi deszczu nie odstraszyły licznych fanów grupy Coma, której koncert zakończył tegoroczny Festiwal 4M Mińsk Mazowiecki Miasto Muzyki.

 

– W tym roku udało się nam zrealizować wszystko, co sobie założyliśmy, jedynie pogoda okazała się nieprzewidywalna, ale na nią nie mieliśmy wpływu. Z każdym festiwalem rośnie nasz apetyt i bardzo bym chciał, aby jego kolejne edycje przyciągały coraz większą publiczność. W przyszłym roku 4M odbędzie się już po raz piąty, jubileuszowy i na pewno postaramy się, aby był on wyjątkowy – stwierdził Kamil Kaźmierczak, kierownik Festiwalu 4M.

Tekst i fot. DM

Festiwal 4M Mińsk Mazowiecki czerwiec 2014 13

Festiwal 4M Mińsk Mazowiecki czerwiec 2014 36

Festiwal 4M Mińsk Mazowiecki czerwiec 2014 27

Festiwal 4M Mińsk Mazowiecki czerwiec 2014 5

Festiwal 4M Mińsk Mazowiecki czerwiec 2014 1