Dzisiaj jest: 9 Grudzień 2018    |    Imieniny obchodzą: Aneta, Leokadia, Wiesław

W świecie starych rzeczy

Ocena użytkowników:  / 4
SłabyŚwietny 

Nr 51 str 12 Strefa biznesu kuferek główneStare zegary, które mają w sobie moc przemijania czasu, obrazy, które mówią i masa innych rzeczy wiążących się z ludzką pamięcią i wspomnieniami – wszystko to znajdziemy w tajemniczym „Kuferku Babci Heleny” przy ul. Piłsudskiego, sklepie innym niż wszystkie w Mińsku. O wielkiej pasji zbierania staroci opowiada nam jego właścicielka – Teresa Galik.


Dlaczego sklep ze starociami?


Teresa Galik (T. G.) – Uwielbiam świat starych rzeczy. Od dawna zadawałam sobie pytanie – skąd się to u mnie wzięło? Na pewno z poszukiwania własnej tożsamości, ale konkretnej odpowiedzi nie otrzymałam do tej pory. Kiedy widzę przedmiot, który ma piękną linię, barwy, swoją historię, to po prostu chcę go mieć. Mam partnera, który również jest kolekcjonerem starych przedmiotów. W pewnym momencie okazało się, że nasze mieszkanie stało się za małe, aby pomieścić w nim wszystkie rzeczy, dlatego otworzyłam „Kuferek Babci Heleny”. A nazwa sklepu powstała ku pamięci mojej zmarłej mamy – Heleny.


Jak pani zdobywa wszystkie te starocia?


T. G. – Często przynoszą je ludzie, bo nie wiedzą co zrobić z rzeczami po zmarłych, albo tymi, które nie są już im potrzebne. Skupuję je i trafiają do „Kuferka”. Niektóre starocia ściągam z zagranicy, albo z różnych targów organizowanych w kraju.


Co można kupić w „Kuferku Babci Heleny”?


T. G. – Wszystko, co wiąże się z ludzką tożsamością, z marzeniami, z przeszłością, z naszymi przeżyciami, głównie z dzieciństwa. W sklepie jest bardzo dużo rzeczy robionych ręcznie, np. stare śląskie firany, obrusy, anioły. Są też obrazy, porcelanowe zastawy, kapelusze, sztućce i wiele wiele innych cudeniek. Najważniejsze, że każda rzecz jest inna, niepowtarzalna.Nr 51 str 12 Strefa biznesu kuferek 4


Kto i co u pani kupuje?


T. G. – Przychodzą do nas kolekcjonerzy, którzy zbierają przeróżne rzeczy – od łyżeczek, monet, banknotów, po stare świeczniki, porcelanę, książki z XVI, XVII czy XVII wieku. To taka zabawa z duszą. A im starszy przedmiot, tym dla osoby kupującej jest bardziej cenny. Może być nadgryziony zębem czasu, a ona i tak będzie nim zainteresowana. Właśnie tak tworzą się kolekcje.


Kolekcjonowanie starych rzeczy to drogie hobby?


T. G. – To zależy. Można zbierać Biedermeier’a, Rosenthal’a, Miśnię i wtedy jest to bardzo droga pasja. Ale można swoją kolekcję oprzeć na niemieckiej, czy angielskiej porcelanie, która jest tańsza. Wszystko zależy od tego, jakimi funduszami dysponujemy i jakie mamy potrzeby.


A co pani kolekcjonuje?


T. G. – Najbardziej pasjonują mnie kobiety renesansu. Dlatego kolekcjonuję różne grafiki przedstawiające damy z przeszłości. Lubię obserwować miniony czas poprzez kobiety. Daje mi to oddech we współczesnym, pędzącym z zawrotną prędkością świecie. W takich momentach przypomina mi się moje motto życiowe, że „każdy dzień jest darowany i jesteśmy tu tylko na chwilę”. Stąd najpewniej wzięła się ta moja pasja.  


Nr 51 str 12 Strefa biznesu kuferek 3Można zarobić na takim biznesie?


T. G. – To nie biznes, tylko pasja. Wszystkie rzeczy są używane, więc nie mogę powiedzieć o wielkich zyskach, ale nie to akurat jest dla mnie najważniejsze. Mam satysfakcję z obcowania z tymi przedmiotami. Ale też nie narzekam na odwiedzających czy kupujących. W Mińsku są pasjonaci, numizmatycy, są kolekcjonerzy porcelany, sztućców, naparstków i wszelkich różności. Poza tym, ludzie nie przychodzą do mnie tylko po to, aby kupować, ale też żeby porozmawiać, bo szukają bratniej duszy. Jest wielu starszych osób, które wchodzą do sklepu i mówią – „Boże, to jest ten świat, w którym się wychowałem. U nas w domu tak było”. Pytają też, czy Nr 51 str 12 Strefa biznesu kuferek 5mogą tylko popatrzeć, powspominać. Przed „Kuferkiem” stoi wielka tara, na której jest napisane „Wejdź gościu”. Nie kliencie, a gościu, bo tu panuje swoisty klimat i każdy jest mile widziany.


Ale nie tylko napis na tarze zaprasza do środka. Można powiedzieć, że rzeczy z „Kuferka” wychodzą do ludzi i kuszą ich, aby się zatrzymali i weszli w ten magiczny świat staroci.


T. G. – Klienci, a przede wszystkim właściciele tracą przez to, że tak smutno wyglądają sklepowe wystawy. A przecież można postawić przed wejściem dwie donice z kwiatami czy małe wiklinowe stoliczki i już stworzy się przyjemny klimat. Wszędzie za granicą właściciele wystawiają przed sklepami parasoleczki, dzwonki, kwiaty, ludzie wręcz ocierają się o rzeczy, które zachęcają ich do kupna i zapraszają, aby weszli do środka. U nas tego nie ma. Dlatego uważam, że od mojego przyjazdu Mińsk nabrał barw, ponieważ przełamałam stereotyp wystawiając przed sklepem rzeczy, które sprzedaję. Od początku starałam się coś pozmieniać, aby nie było tak szaro, smutno. I tak właśnie powinni zapraszać kupujących wszyscy mińscy sklepikarze.


Rozmawiała i fot. Izabela Furdal

 

Teresa Galik w skrócie:
Najbardziej lubię – patrzeć na szczęśliwych ludzi.
Co mnie złości – głupota i brak wrażliwości na ludzką krzywdę.
Największy sukces – że mogłam pomóc kilku ludzkim istnieniom.
Największa porażka – to, że ciężko jest się uporać z przeszłością.
Ulubione miejsca w Mińsku – mój dom.

You have no rights to post comments