Dzisiaj jest: 24 Czerwiec 2017    |    Imieniny obchodzą: Danuta, Emilia, Jan

Slow Life, czyli zwolnij

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Nr 88 str 10 Strefa obyczajów slow life Dopasowujemy swoje życie do zwariowanego tempa, jakie narzuca nam współczesny świat. Każdego dnia biegniemy, by zdążyć na czas, ale i tak doba wydaje się nam za krótka. Gonimy za wszystkim, co popularne, masowe i za sukcesem, aby przypadkiem nie odstawać od innych. A gdyby tak zwolnić, przystanąć na chwilę i odnaleźć to, co zwykle pomijamy? Wystarczy żyć wolniej, rozejrzeć się i poszukać szczęścia w prozaicznych czynnościach. Do tego właśnie namawia nas coraz bardziej popularna idea Slow Life.

 

Ideę powolnego życia zainicjował dwie dekady temu w słonecznej Italii restaurator i krytyk kulinarny Carlo Petrini, który razem ze znajomymi protestował przeciwko powstaniu restauracji McDonald's przy schodach Hiszpańskich w Rzymie. W wyniku ich sprzeciwu powstała idea Slow Food, czyli powolnego jedzenia, promująca celebrowanie kuchni regionalnej i zdrowej żywności, a także ochronę tradycyjnych przepisów kulinarnych. Chodziło o to, aby nie napełniać naszych żołądków byle czym i spędzać czas przy stole w swobodnej atmosferze, bez pośpiechu, rozmawiając i delektując się smakami z rodziną i przyjaciółmi. W 2001 r. „New York Times” umieścił Slow Food na liście osiemdziesięciu pomysłów, które wstrząsnęły światem. Z biegiem czasu, z siedziby ruchu mieszczącej się w miejscowości Bra w Piemoncie nowa filozofia, atrakcyjna dla coraz większej liczby osób, przeniosła się na inne dziedziny życia. Głównym założeniem całej idei jest zwolnienie codziennego tempa i powolne przeżywanie przyjemnych chwil. Dotyczy to relacji międzyludzkich, podróży, odpoczynku i wszystkiego, co stanowi chociażby najmniejszy element naszego życia. Nowoczesny nurt został zainspirowany książką Francesco Angelita z XVII wieku. Naukowiec opisywał zachowania ślimaków, jednocześnie ucząc się od nich pożytecznej powolności. Dlatego też, logo Slow Life został ślimak.

 

Obecnie, najgłośniejszym propagatorem światowego ruchu Slow Life jest kanadyjski dziennikarz Carl Honoré, który w swojej książce „Pochwała powolności” (wyd. Wieża Babel) zawarł filozofię idei. Sam pędził jak większość z nas, ale pewnego dnia doznał olśnienia. Kiedy na półce z literaturą dziecięcą dostrzegł jednominutowe bajki, zdał sobie sprawę, że pośpiech naszego świata zaszedł już za daleko – czytanie dzieciom tylko przez jedną minutę to przesada i kolejny znak na to, że kompletnie pogubiliśmy w życiu to, co najważniejsze – pomyślał. Honoré nie deprecjonuje współczesnych wynalazków, jednak proponuje dystans, zwolnienie tempa, które poprawi nam nie tylko samopoczucie, ale i relacje z bliskimi, wyniki w pracy i nauce, kondycję i seks. Bo przecież w Slow Life nie chodzi o to, aby wszystko robić w ślimaczym tempie, tylko o to, aby biec, kiedy wymaga tego sytuacja. I nie kierować się obsesją, żeby robić jak najwięcej w coraz krótszym czasie. W rozmowie z Honoré inicjator ruchu Slow Life Petrini wyjaśnia: „(…) Życie Powoli oznacza sprawowanie kontroli nad rytmem własnego życia. Człowiek sam decyduje, jak szybko chce postępować w danej sytuacji. Jeśli dziś chcę działać szybko, działam szybko; jeśli jutro zechcę być powolny, będę powolny. Celem naszej walki jest prawo do samodzielnego ustalania własnego tempa”. Jakże to oczywiste.

 

Zrezygnujmy z gonitwy

 

Wiele osób nieustannie goni za karierą i pieniędzmi. Oczywiście, aby żyć trzeba zarabiać. Niestety, często sami zapędzamy się w pułapkę. Bierzemy nadgodziny, przenosimy pracę do domu, wlewamy w siebie kolejny napój energetyczny, żeby nie zasnąć, a w wolnych chwilach myślimy tylko o tym, czego jeszcze nie zdążyliśmy zrobić. Nie trzeba jednak od razu rzucać pracy i wyprowadzić się z miasta na wieś, aby czerpać z życia nieco przyjemności. Wystarczy, kiedy w głowie powstaje długa lista zadań do zrealizowania, skupić się na jednym z nich. Robić wszystko pojedynczo i nie łapać się za tysiąc rzeczy jednocześnie. Podczas przerwy na drugie śniadanie wystarczy usiąść wygodnie na krześle i rozkoszować się świeżo zaparzoną aromatyczną herbatą lub kawą i smakiem kanapki, patrząc na niebo przez okno. A wieczorem wziąć przyjemny prysznic, nie myśląc o nim jak o czymś koniecznym i pozwolić wodzie rozluźnić spięte ciało. Potem, w wygodnej piżamie położyć się obok ukochanej osoby. I w żadnym razie nie zabierać komputera do łóżka. Najlepiej wyłączyć telefon i oddać się czemuś przyjemnemu. Warto zrozumieć, że powolność to rodzaj szybkości nowej generacji. Robiąc wiele rzeczy naraz, żadnej z nich nie zrobimy dobrze – stare przysłowie mówi przecież, że nie można trzymać wielu srok za ogon. Ale spowolnienie wymaga zmiany naszego myślenia, niepoddawania się stereotypom i rzeczywistego doświadczenia, że wolniejsze przynosi lepsze korzyści.

 

Czas na spokojny urlop

 

Robi się coraz cieplej, wszędzie pełno wiosny. To idealny moment na wycieczki i podróże. Zwolennicy Slow Life promują „powolne podróżowanie”. Nie chodzi jednak o to, aby licznik naszego samochodu nie przekraczał 40 km na godzinę, tylko żeby mieć „powolne nastawienie”. Podróż nie musi być jedynie drogą do celu i niewygodnym utrapieniem. Przecież możemy cieszyć się z urlopu już od jego pierwszych chwil. Wybierzmy spokojną trasę, zatrzymujmy się po drodze w miejscach, które wydają nam się ciekawe. Poznawajmy okolicznych mieszkańców i ich zwyczaje, nasycajmy się niecodziennymi widokami, jedzonymi potrawami, przyrodą. Na co dzień otacza nas hałas i zgiełk, dlatego poszukajmy małego, magicznego domku, bezpiecznie oplecionego bluszczem. Wybierzmy miejsce oddalone od wielkich miast. Chociaż na chwilę zostańmy szczęśliwymi ludzi, krzątającymi się po kuchni, gdzie nikt nigdzie się nie spieszy i jest tak cicho, jakby zatrzymał się czas. Zrezygnujmy też z samochodu i przesiądźmy się na rower, który jest symbolem powolnego podróżowania. Wędrowanie bez pośpiechu może być nie tylko modne i wygodne, ale też tanie. To dodatkowa zaleta i zachęca dla osób, których nie stać na wykwintne podróże samolotem. W Wielkiej Brytanii fani powolnego podróżowania mogą skorzystać z usług specjalnego przewodnika „Go Slow England”, który bez pośpiechu odkrywa przed nimi uroki różnych miejsc. Sami też możemy eksplorować obce tereny, ważne abyśmy robili to na spokojnie, bez pośpiechu i nie w tłumie turystów przeganianych i wożonych z miejsca na miejsce, aby więcej mogli zobaczyć.

 

Koniec z korkami i hałasem

 

Jedną z odnóg idei Slow Life jest ruch Slow Cities, czyli Powolne Miasta. Mieszkańcy małych miasteczek europejskich postanowili raz na zawsze pozbyć się hałasu, korków, ciągłego pośpiechu i cywilizacyjnych zaśmiecaczy przestrzeni (np. krzykliwych neonów, wielkoformatowych reklam). Zaczęto budować ścieżki rowerowe, promować kulturę i regionalne tradycje, a nade wszystko dbać o jakość życia. Zamiast kolejnych supermarketów, inwestorzy zaczęli otwierać restauracje i sklepy ze zdrową żywnością. Postawiono na rozwój małych rodzinnych zakładów, dano szansę lokalnym rzemieślnikom, producentom i rolnikom. Zaczęto zwiększać liczbę terenów zielonych i wyłączać dla ruchu samochodowego ulice i place. Manifest Slow Cities składa się z 55 ścisłych kryteriów, które muszą być zrealizowane, aby miasto mogło otrzymać certyfikat (jedno z nich mówi, że liczba mieszkańców miejscowości nie może przekraczać 50 tys.). Uzyskanie miana „powolnego miasta” nie jest więc łatwe. Ale warto próbować, bo się opłaca – miejscowości budują własną markę i cieszą się zainteresowaniem turystów z całego świata. Ponadto, w powolnych miastach po prostu lepiej się żyje. I to jest najważniejsze. Pierwszym Slow City było toskańskie miasteczko Greve. Dzisiaj możemy je znaleźć m.in.: we Włoszech, Anglii, Portugalii, Hiszpanii, Austrii, a także w Polsce – należą do nich, np. Reszel, Bisztynek, Biskupiec czy Lidzbark Warmiński.

 

Slow Food

 

Powróćmy do jedzenia, gdyż od tego wszystko się zaczęło. Zdrowe odżywianie zyskuje sobie coraz więcej zwolenników. Ludzie na całym świecie chcą jeść świadomie, aby móc świadomie żyć. Zdrowa moda przyszła również do naszego kraju. Warszawscy aktywiści ruchu Slow Food przekonują dzieci i dorosłych do tego, aby odkrywali nowe produkty oraz czerpali radość z gotowania i jedzenia. Miłośnicy nowej idei nigdy nie pozostają bierni. Organizują imprezy i spotkania dla tych, którzy chcą edukować się w zakresie smaku i zdrowej żywności. Co więcej, dbają o kontakty pomiędzy lokalnymi producentami, a konsumentami, a także chronią bioróżnorodną żywność. Warszawski Slow Food powołał również ogólnoświatową sieć „Matka Ziemia”, która pozwala przebić się na rynek drobnym rolnikom i producentom. Wspólne spotkania pozwalają im na ciągłe ulepszanie swoich produktów żywnościowych. Jednak, aby dbać o nasze żołądki i chronić Ziemię, nie musimy należeć do żadnej organizacji. Wystarczy, że nasze mińskie ogródki, zamiast trawą zasiejemy zdrowymi warzywami. Kupujmy sadzonki, nasiona i cieszmy się z własnych produktów, naszej własnej zdrowej żywności. Najważniejsze są chęci do tego, aby coś zmienić w swoim życiu.

 

Zatrzymaj się dla siebie

 

Idea Slow Life jest obecna we wszystkich dziedzinach życia. Jej konserwatywni wyznawcy starają się nigdy o niej nie zapominać. Niestety, nie każdy potrafi całkowicie wyzbyć się pośpiechu z życia. Mimo tego, coraz więcej osób chce chociaż w małej części zrezygnować z wymagań współczesnego świata. Jeśli nie możemy rozstać się z niezdrowym jedzeniem, szybką jazdą samochodem i nie lubimy pielić w ogródku, możemy spróbować zwolnić w innej sferze życia. Cała filozofia polega na tym, aby być zadowolonym. Zacznijmy więc od czegoś prostego. Bądźmy blisko ludzi, którzy nas uszczęśliwiają, pomagajmy innym, czytajmy ciekawe książki, słuchajmy dobrej muzyki, rozkoszujmy się wszystkim, co nas spotyka. Starajmy się zwalniać, gdy mamy taką możliwość. Zatrzymujmy się tam, gdzie możemy. Odnajdźmy swoje właściwe tempo i pozwólmy sobie być szczęśliwymi. Pamiętajmy o rozsądku i żyjmy w zgodzie z własnym ja, pozwólmy sobie pomyśleć, a przekonamy się, że czas zwolni razem z nami. Nasze życie nabierze głębi, bo w pośpiechu prześlizgujemy się tylko po jego powierzchni. Może na początek schowajmy do szuflady zegarek?

 

Tekst Aleksandra Samociuk

You have no rights to post comments