Nie tylko biegamy
Dzisiaj jest: 19 Sierpień 2018    |    Imieniny obchodzą: Konstancja, Emilia, Julian

Nie tylko biegamy

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

Nr 117 str 10 Strefa sportu Zielono-czarni 3Choć oficjalnie Klub Sportowy „KS Zielono-Czarni” działa od marca 2013 roku, to ma już na swoim koncie organizację kilku dobrze przyjętych przez lokalną społeczność imprez biegowych i na orientację. O tym, kim są „KS Zielono-Czarni”, co robią, z jakimi problemami się borykają i jakie mają plany w nowym roku rozmawiamy z prezesem klubu Marcinem Okrzejskim...

 

Jak doszło do powstania klubu?

 

Marcin Okrzejski (M. O.) – Idea powołania Klubu Sportowego „KS Zielono-Czarni” zrodziła się z pomysłu trójki przyjaciół – mojej, Mariusza i Leszka. Wszyscy jesteśmy fascynatami aktywności fizycznej i uprawiamy różne dyscypliny sportowe. W ubiegłym roku, pewnego marcowego dnia spotkaliśmy się popołudniową porą, aby pograć w piłkę halową. Jak to zwykle bywa, zaczęliśmy gadać na różne tematy, m.in. o tym, że działając w różnych miejscach, zawsze jesteśmy skazani na to, co wymyślą inni. Wtedy, któryś z kolegów powiedział, że może sami powinniśmy założyć klub sportowy. Spojrzeliśmy po sobie, uśmiechnęliśmy się i stwierdziliśmy, że bierzemy się do roboty. I tak zaczęła się tworzyć historia KS „Zielono-Czarni”.

 

Marcin, Mariusz i Leszek, czyli założyciele klubu to żandarmi z mińskiej jednostki, ale rozumiem, że członkiem klubu może zostać każdy?

M. O. – Na co dzień służymy naszej ojczyźnie – jesteśmy żołnierzami Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Mińsku. Ale to nie oznacza, że do klubu mogą wstępować tylko żandarmi. „KS Zielono-Czarni” jest organizacją cywilną. A to oznacza, że każdy, kto chce mieć swoją małą sportową przynależność, chce się rozwijać, miło spędzać wolny czas, zdobywać różnorodne doświadczenia jest mile widziany w klubie. Serdecznie zapraszamy.

 

Waszą wizytówką są imprezy na orientację i właśnie organizując jedną z nich pokazaliście się w mieście i w powiecie.

 

M. O. – To prawda. Swoją działalność rozpoczęliśmy od organizacji „I Mińskiej Imprezy na Orientację”, którą przygotowaliśmy, aby uczcić Dni Miasta Mińsk Mazowiecki. Wyszło to nam bardzo dobrze i postanowiliśmy iść za ciosem, czyli przygotowaliśmy „I Grand Prix o puchar Burmistrza Miasta Mińsk Mazowiecki Marcina Jakubowskiego w biegach na orientacje”. Były to zawody składające z czterech etapów i rozgrywane przez cztery weekendy. Imprezy tego typy to wspaniała forma spędzania wolnego czasu. W ich trakcie można sprawdzić się zarówno biegowo, jak i swoje umiejętności czytania mapy. To także rewelacyjny sposób na to, aby poznawać swoje okolice oraz charakterystyczne miejsca warte odwiedzania z rodziną, czy przyjaciółmi.

 

W ubiegłym roku przygotowaliście także imprezy typowo biegowe.

 

M. O. – Pierwszą z nich był „I Bieg Pamięci Poległych żołnierzy im. sierżanta Marcina Pastusiaka i kaprala Grzegorza Bukowskiego”. Wymyślił ją ze mną mój serdeczny przyjaciel Mariusz Murawski, który w klubie pełni funkcję zastępcy prezesa. Była to nasza mała cegiełka, jaką chcieliśmy dołożyć do pielęgnowania pamięci naszych kolegów, którzy służyli z nami w mińskiej jednostce, a odeszli na wieczną służbę. Na trasę wybiegło 150 zawodników z całej Polski. Muszę przyznać, że bardzo nas ucieszyła tak duża frekwencja.

 

 

Waszym ostatnim pomysłem w 2013 roku był „I Bieg po choinkę”.

 

M. O. – Wymyślił go Mariusz. Pomysł znów zrodził się bardzo spontanicznie, podczas naszego spotkania. Mariusz powiedział, żebyśmy jakoś na sportowo zaakcentowali zbliżające się święta Bożego Narodzenia. Zapytałem, w jaki sposób, a Mariusz od rzazu rzucił, żeby to był bieg po choinkę. Pomysł bardzo mi się spodobał i od razu wzięliśmy się do przygotowań. Ustaliliśmy trasę, która biegła w okolicznych lasach i dzięki uprzejmości przyjaciela klubu, nadleśniczego Piotra Serafina otrzymaliśmy choinki. Wystartowało trzydziestu zawodników, choć chłód i delikatny deszcz raczej nie sprzyjał sportowej rywalizacji. Ale wszyscy pokonali trasę nie przekraczając wyznaczonego limitu czasu. Na mecie każdy mógł się napić ciepłej herbaty, zjeść ciastko, a najlepsi zabrali do domu choinki.

 

Nr 117 str 10 Strefa sportu Zielono-czarni głównePrzygotowanie takich imprez, w których bierze udział spora liczba zawodników to pewnie duże wyzwanie?

 

M. O. – Najbardziej obciążony jest budowniczy trasy, bo musi wyjść w teren, sprawdzić, co się zmieniło, zaktualizować to z mapą, nanieść punkty trasy. A potem, w dniu zawodów rozmieścić w terenie punkty kontrolne, zgodnie z ich zaznaczeniem na mapie. Ale tak naprawdę, organizacja imprez na orientacje wymaga pracy wielu ludzi i wszyscy są ważni – obsługa biura zawodów, sędziowie, osoby kierunkowe na trasie, osoby z zabezpieczenia medycznego w newralgicznych punktach, a także ci, którzy mają za zadanie zapewnić atrakcje dla kibiców. To naprawdę ogromny wysiłek i wszystko musi działać, jak w przysłowiowym szwajcarskim zegarku, gdzie każdy trybik odgrywa ważną rolę. Bez choćby jednej z tych osób impreza nie przyniesie tak dobrego efektu, jaki udaje się nam osiągnąć. Gdy na końcu uczestnicy zawodów chwalą nasze wysiłki, to są to bezcenne chwile. I potwierdzenie, że warto coś robić dla innych.

 

Ale działalność „KS Zielono-Czarni” nie ogranicza się tylko do biegania z mapą lub bez niej. Co jeszcze macie w swojej ofercie?

 

M. O. – Na razie prowadzimy zajęcia sekcji piłki nożnej rocznik 2001/2002 dla chłopców i dziewczynek, na które serdecznie zapraszamy młodych wielbicieli sportu. Szczegóły dotyczące zapisów na nasze treningi znajdują się na stronie internetowej kszielonoczarni.futbolowo.pl Ale do głowy przychodzi nam wiele różnych pomysłów i chcielibyśmy robić wiele rzeczy, np. zorganizować turniej piłkarski dla młodzieży i dorosłych, albo przeprowadzić szkolenia dla młodych przyszłych piłkarzy i piłkarek. Może udałoby się nam uruchomić także inne sekcje, np. biegów na orientację, czy piłki siatkowej.

 

Skąd pozyskujecie środki na waszą działalność?

 

M. O. – Jak dotąd nasza działalność jest możliwa dzięki pieniądzom uzyskanym ze składek członkowskich oraz z opłat z tzw. „wpisowego” z imprez, które do tej pory zorganizowaliśmy. Wszystkie środki uzyskane z tych źródeł zostały przekazane na zakup sprzętu treningowego dla naszych klubowiczów oraz na stroje sportowe dla sekcji piłki nożnej rocznik 2001/2002.

 

Przy klubie „KS Zielono-Czarni” zaczął działać „Klub 100”. Co to za inicjatywa?

 

M. O. – „Klub 100” powstał po to, aby skonsolidować osoby prywatne i firmy działające w naszym regionie, które chcą świadomie pomagać Klubowi Sportowemu „KS Zielono-Czarni”. Chodzi o pomoc w tworzeniu bezpieczeństwa finansowego, umocnienia pozycji klubu i jego dalszego rozwoju. Pozyskane środki, dzięki bliskiej współpracy naszych partnerów w ramach „Klubu 100” zostaną przeznaczone na bieżącą działalność klubu, czyli na cele statutowe. W związku z tym, że członkostwo w „Klubie 100” ma charakter dobrowolny, a głównym jego celem jest wsparcie „KS Zielono-Czarni”, podstawową zasadą uczestnictwa w nim jest rzetelność i uczciwość wszystkich członków klubu.

 

Jaki jest odzew na tę inicjatywę?

 

M. O. – Do „Klubu 100” wstąpiło już dziesięć prywatnych osób, które zauważyły naszą działalność i postanowiły pomóc rozwijać się „KS Zielono-Czarnym”.

 

Co jest najtrudniejszego w prowadzeniu klubu sportowego?

 

M. O. – Ciężkie były początki, bo wszystko było dla nas nowe. Musieliśmy pogłębić wiedzę na temat księgowości, czy tego, jak wyglądają procedury konkursowe w jednostkach samorządowych. Człowiek „postawiony przy murze” musi znaleźć sposób, by pokonać trudności. Wciąż się uczymy i idzie nam coraz lepiej. Ważna jest też współpraca z ludźmi, którzy działają w klubie. Gdybyśmy się nie znali, nie umieli się dogadać i nie nadawali na tych samych falach, to nie udałoby się zrealizować wszystkich tych przedsięwzięć, które mamy na koncie.

 

Co by się wam przydało, aby bardziej usprawnić działanie klubu?

 

M. O. – Fajnie by było, gdybyśmy mieli klubową siedzibę, pomieszczenie, w którym moglibyśmy trzymać wszystkie klubowe rzeczy, a także miejsce do spotkań. To nasze marzenie i może ktoś pomorze nam je spełnić.

 

W mieście i okolicach działa wiele klubów sportowych. Czym wyróżniacie się na ich tle?

 

M. O. – Chcemy działać na rzecz innych, a nie przeciw komu, na rzecz tych wszystkich, którzy lubią sport. Przez tę pracę realizujemy się także my, zdobywając bezcenne doświadczenia, które będziemy wykorzystywać podczas dalszej działalności klubowej. Taka jest przecież jest idea stowarzyszenia.

 

Jakie imprezy szykujecie w nowym roku?

 

M. O. – Na pewno zorganizujemy kolejne edycji imprez, które przeprowadziliśmy w 2013 roku, czyli „II Bieg Pamięci Poległych żołnierzy im. sierżanta Marcina Pastusiaka i kaprala Grzegorza Bukowskiego, „II Mińską Imprezę na Orientację”, „II Grand Prix o puchar Burmistrza Miasta Mińsk Mazowiecki Marcina Jakubowskiego w biegach na orientację” oraz „Bieg po choinkę”. Mamy też jeszcze parę innych pomysłów, ale czy uda się je zrealizować, zależy od pomocy różnych podmiotów, które mogłyby nas wesprzeć.

 

Ma pan jakieś inne pasje poza sportem?

 

M. O. – Oprócz sportu, uwielbiam spacery ze swoją żoną, dobrą książkę oraz film. Lubię też pracę na działce. Chciałbym też wybudować wymarzony domek dla swojej rodziny :)

 

Czego można życzyć „Zielono-czarnym” w nowym roku?

 

M. O. – Najbardziej tego, abyśmy mogli się rozwijać i osiągać wiele sukcesów :)

 

Rozmawiał DM, fot. KS „Zielono-Czarni”

 

W Jedlinie z uczestnikami „I Grand Prix o puchar Burmistrza Miasta Mińsk Mazowiecki Marcina Jakubowskiego w biegach na orientacje”

Nr 117 str 10 Strefa sportu Zielono-czarni 2

You have no rights to post comments