Dzisiaj jest: 18 Sierpień 2017    |    Imieniny obchodzą: Helena, Ilona, Bogusław

Kwestionariusz Strefy - Robert Kasprzycki

Ocena użytkowników:  / 2

Nr 95 str 13 Kwestionariusz Strefy Robert Kasprzycki Poeta, wokalista, kompozytor, felietonista i recenzent, jeden z najbardziej znanych reprezentantów piosenki autorskiej. Twórca kabaretu „Zielone Szkiełko”. Okazjonalnie tłumaczy z łaciny, angielskiego i rosyjskiego. Muzyką zainteresował się już w szkole średniej, grając w kapelach rockowych i próbując interpretować piosenki Bułata Okudżawy czy Edwarda Stachury. Zadebiutował w 1992 roku otrzymując I nagrodę i stypendium imienia Wojciecha Bellona podczas Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie. W tym samym roku poznał Janusza Radka, z którym przez wiele lat tworzył duet Radek-Kasprzycki. Rok później zdobył I miejsce na XX Spotkaniach „Śpiewajmy Poezję” w Olsztynie. Dwa lata później wyróżniono go na festiwalu rockowym w Węgorzewie za tłumaczenia poezji Owidiusza i Horacego. W 1996 roku jego piosenka „Niebo do wynajęcia” została uznana najlepszą piosenką literacką. A w 1998 roku wydał płytę pod tym samym tytułem, która zdobyła nominację do nagrody Fryderyka w kategorii Album Roku – Piosenka Poetycka. Jesienią 2006 roku ukazał się drugi krążek artysty – „Światopogląd”. Współpracował z folkową grupą Carrantuohill oraz artystami Piwnicy pod Baranami. Występował na Przystanku Woodstock.

28 czerwca Robert Kasprzycki był gwiazdą pierwszego dnia Festiwalu 4M – Mińsk Mazowiecki Miasto Muzyki. Wystąpił z recitalem „Dzień, chwila, moment” – śpiewał, żartował i nawiązał świetny kontakt z publicznością. Emanował niezwykłą charyzmą, niespożytą energią, feelingiem i poczuciem humoru. A w „Strefie” odpowiada na zagadnienia z naszego kwestionariusza...

Oprac. na podst. www.kasprzycki.pl

 

Data urodzenia: 21 września 1969 roku.

Zawód: śpiewający autor.

Znak zodiaku: Panna.

Stan cywilny: żonaty.

W pracy lubię: to że jest także moją pasją.

Zawsze poprawia mi nastrój: lektura książek Edmunda Niziurskiego.

Moja najważniejsza zaleta to: poczucie humoru i wieczny głód wiedzy :)

Gdy wychodzę z domu, nigdy nie zapomnę o: kluczach.

Najbardziej żałuję: że nie umiem grać na kilku instrumentach muzycznych i nie znam kilku języków obcych.

Rankiem lubię: pospać jeszcze chwilkę :)

Chciałbym: pisać piosenki i grać je ludziom do końca mojego życia.

Zawsze przed snem: czytam lub piszę.

Najbardziej mnie stresuje: odwiedzanie sekretariatów i poczekalni.

Lubię, kiedy kobiety: łączą wdzięk z inteligencją.

Czuję zadowolenie, gdy: po udanym koncercie wracam do domu.

Zawsze znajdę czas na: granie na gitarze, czytanie, zabawę z dziećmi.

Zazdroszczę: w sumie nikomu nie zazdroszczę.

Jestem dumny z: mojej rodziny.

Chciałbym zmienić: samochód?

Moje największe dotychczasowe osiągnięcie: mogę w miarę spokojnie spojrzeć w lustro.

Lubię, kiedy mężczyźni: nie udają bardziej męskich niż są.

Mój wolny czas spędzam: różnie, choć niestety raczej biernie niż aktywnie – lektura, muzyka, film.

Niepokoję się, gdy: dzieci łapią przeziębienie.

Nie umiem obyć się bez: gitary.

Dreszcz emocji wywołują we mnie: patrole policyjne :)

Bawi mnie: świat.

Wieczorami jestem: znacznie bardziej do życia niż rano.

Irytuje mnie: chamstwo, głupota i nadmierna tolerancja.

Chciałbym w sobie zmienić: konieczność komentowania świata.

Pasjonuje mnie: życie.

Małżeństwo to dla mnie: słodka niewola :)

Największy wpływ wywarli na mnie: rodzice i książki.

Moje największe marzenie to: dom z sadem i kawałkiem jeziora.

Imponują mi: ludzie czynu.

Szczęście to dla mnie: rzadki stan :)

Moja pierwsza miłość: pomidor.

Najbardziej się boję: poczucia niemocy w sekretariatach i poczekalniach.

Przyjaźń to dla mnie: ważne słowo.

Kłamię, gdy: nie chcę kogoś nadmiernie ranić.

Zawsze wybaczam: to, że ktoś nie pamięta o moich urodzinach.

 

Pytania ułożyła mo, fot. DM

Danuta Grzegorczyk - jaka jest?

Ocena użytkowników:  / 2

Nr 85 str 20 Alfabet Strefy biblioteka Bibliotekarka, czasem dziennikarka, autorka kilku folderów i książek: „Dzieje Mrozów i okolic”, „Cegłów – Mrozy: wydarzenia i ludzie”. Jest pomysłodawczynią, autorem scenariusza i reżyserem filmu na faktach z września 1939 roku „Harcerze z Cegłowa” „Rzeczpospolita” nadała jej tytuł „Polak 87”. Do 2007 roku organizowała życie kulturalne w gminie Mrozy, a od 2008 r. w Cegłowie, gdzie kieruje biblioteką. Niepoprawna optymistka, kocha ludzi, dla których od prawie 40 lat wymyśla i organizuje najróżniejsze formy uczestnictwa w kulturze. Pasjonatka regionalizmu, chce ocalić od zapomnienia to, co warto pamiętać, czyli ludzi i wydarzenia. Niezłomna w dążeniu do realizacji zaplanowanych zadań. A na pierwszy rzut oka – zwykła, niepozorna „pani z biblioteki”. Pierwsze skojarzenie z kolejnymi literami alfabetu pokazuje człowieka takim, jakim jest...

 

A jak alfabet – muszę go znać na wyrywki, bo książki muszą być ustawione wg alfabetu. A to również Ania Shirley z Zielonego Wzgórza – moja przewodniczka życiowa z młodości.

B jak biblioteka – nieplanowane miejsce pracy, a zasiedziałam się już ponad 37 lat i wcale nie jest tak nudno, jak myślałam.

C jak Cegłów – pracuję tu szósty rok, a jest to już „mój Cegłów”.

D jak dumna jestem z 4-letniej wnusi – ma cechy, które lubię u dzieci, jest aktywna i twórcza.

E jak encyklopedia – mam pewien plan... ale za wcześnie, by coś więcej powiedzieć.

F jak fałsz – wyczuwam go w ludziach, którzy się „wdzięczą”. To takie nienaturalne zachowanie, czy można im ufać?

G jak gadać – właśnie, chyba za dużo gadam.

H jak harcerze z Cegłowa – zrealizowałam swoje młodzieńcze marzenia, byłam przez chwilę reżyserem.

I jak irytuje – mnie to, jak ludzie kłamią bez powodu.

J jak jestem – skoro tak, więc coś muszę robić.

K jak książka – dla bibliotekarki to codzienna towarzyszka, a dla mnie również K, jak Kazimierz: to brat – w dzieciństwie i młodości mój idol, uprawiałam nawet kulturystykę, tak jak on. Mój mąż także ma na imię Kazimierz, jest wyrozumiały i cierpliwy. Kto nosi to imię, musi być dobrym człowiekiem.

L jak ludzie – spotykam wielu wspaniałych ludzi; chciałabym, żeby byli zawsze szczerzy – łatwiej by się wszystkim żyło.

Ł jak łzy – płaczę przy książce czy filmie, w sytuacji, kiedy ktoś bezinteresownie komuś pomoże w nieszczęściu.

M jak Mrozy – spędziłam tu najpiękniejsze 4 lata w liceum i 32 lata zawodowe.

N jak nuda – najbardziej mnie męczy.

O jak ocalić od zapomnienia – uważam, że to obowiązek, bo im bardziej znamy przeszłość, tym bardziej rozumiemy otaczającą nas rzeczywistość.

P jak pasja – P jak Praca – w moim przypadku można postawić znak równości, bo dla mnie praca jest pasją. Mogę sobie wyznaczać wciąż nowe wyzwania, dzięki czemu realizuję się i robię to, co lubię.

R jak regionalia – gromadzę, opracowuję i upowszechniam dokumenty życia społecznego – zachęcam do obejrzenia ich na stronie biblioteki w Cegłowie. A tych, którzy mogą zasilić zbiory naszej biblioteki w zdjęcia czy dokumenty z dawnych lat, zapraszam do współpracy.

S jak starość? – może powinnam już o tym myśleć, ale mnie się S kojarzy ze szczęściem. Chyba je miałam, mimo wszystko...

T jak talent – chciałam mieć talent wokalny, ale mam zmysł organizacyjny – też dobrze.

U jak upór – coraz mniej jestem uparta, ale bywało różnie.

W jak wygląd – nie jest dla mnie najważniejszy – może szkoda... Wiem, że powinnam o nim pamiętać, ale nie czuję potrzeby: to przyzwyczajenie, albo lenistwo, nie wiem.

Z jak zazdrość – nigdy nikomu niczego nie zazdroszczę i drażni mnie, gdy inni to robią.

Ż jak życie – szybko mija. Jeśli jestem potrzebna, to chce mi się żyć.

 

Wysłuchała Anna Kowalczyk, fot. z archiwum Danuty Grzegorczyk

Tanya Valko - Kwestionariusz Strefy

Ocena użytkowników:  / 0

 Tanya Valko to pseudonim absolwentki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Była nauczycielką w Szkole Polskiej w Libii, następnie długoletnią asystentką Ambasadorów RP. Przez piętnaście lat mieszkałaNr 77 str 13 Kwestionariusz Strefy Tanya Valko w Libii, pięć w Arabii Saudyjskiej, a obecnie w Indonezji. Jest autorką książek o Libii: „Libia od kuchni”, „Życie codzienne w Trypolisie” oraz „Sahara – ocean ciszy”. Jej zainteresowania zdrowym stylem życia zaowocowały książkami „Dość odchudzania – czas na dietę” i „Nowoczesna książka kucharska”.

W 2010 r. ukazał się jej debiut powieściowy „Arabska żona”, który okazał się bestsellerem oraz początkiem arabskiej sagi. „Arabska córka”, „Arabska krew” i najnowsza „Arabska księżniczka” to kontynuacja tej powieści. Tanya Valko w czwartek, 21 kwietnia była gościem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Mińsku. A w „Strefie” odpowiada na zagadnienia z naszego kwestionariusza...

 

Data urodzenia: 13 września, w piątek, o godz. 12 w południe.

Znak zodiaku: panna.

Stan cywilny: mężatka.

Małżeństwo to dla mnie: całe moje życie, miłość, oddanie, zaufanie i wierność.

Miejsce urodzenia: Kraków.

Zawód: arabistka, orientalistka, pisarka.

W pracy lubię: tworzenie czegoś nowego.

Zawsze poprawia mi nastrój: słońce i ciepły klimat.

Moja najważniejsza zaleta to: pracowitość i skrupulatność.

Gdy wychodzę z domu, nigdy nie zapomnę o: telefonie komórkowym i papierosach.

Najbardziej żałuję: że moi zmarli rodzice nie mogą cieszyć się moim sukcesem.

Rankiem lubię: dobrą kawę.

Chciałabym: zwiedzić cały świat.

Zawsze przed snem: wymyślam sobie historyjki i przez to nie mogę zasnąć.

Najbardziej stresuje mnie: odkładanie czegoś na jutro, co mogę zrobić dziś.

Lubię, kiedy mężczyźni: mają mózg i widzą w kobiecie, oprócz atrakcyjności, inteligencję.

Czuję zadowolenie, gdy: coś mi się udaje.

Zawsze znajdę czas: dla dzieci.

Zazdroszczę: rzadko zazdroszczę.

Jestem dumna z: czyichś osiągnięć i sukcesów.

Chciałabym zmienić: świat, aby nie było w nim zła i przemocy.

Moje największe dotychczasowe osiągnięcie: zaistnienie na rynku wydawniczym, jako znana i dobra pisarka.

Lubię, kiedy kobiety: wykazują się niezależnością i rozumem.

Mój wolny czas spędzam: na uprawianiu sportów, czytaniu i pisaniu.

Niepokoję się, gdy: zdrowie szwankuje.

Nie umiem obyć się bez: rodziny.

Dreszcz emocji wywołują we mnie: sporty ekstremalne.

Bawi mnie: wiele rzeczy, a najbardziej rozkoszność kota mojej córki.

Wieczorami jestem: w najlepszej umysłowej formie.

Irytuje mnie: lenistwo i powolność.

Chciałabym w sobie zmienić: gęstość skóry i ilość zmarszczek... oraz długość odnóży.

Pasjonuje mnie: literatura i historia.

Największy wpływ wywarli na mnie: moja stara mądra babcia, ojciec – guru, żywiołowy charakter mamy, spokój mojego męża, miłość dzieci, pierwszy uśmiech wnuczki oraz wspaniali nauczyciele z liceum. Cała reszta wybitnych postaci była dopiero potem i dzięki nim.

Moje największe marzenie to: mam ich całe mnóstwo i oby jak najwięcej udało mi się zrealizować Imponują mi: ludzie chorzy i niepełnosprawni, którzy pomimo tego cieszą się życiem i czerpią z niego całymi garściami.

Szczęście to dla mnie: każdy dzień, w którym mogę podjąć nowe wyzwania.

Najbardziej się boję: bólu, przemocy i wojny.

Przyjaźń to dla mnie: pełne oddanie drugiej osoby.

Kłamię, gdy: nigdy nie kłamię.

Zawsze wybaczam: gdy minie pierwsza złość, której długo nie trzymam.

Moja pierwsza miłość: mój mąż.

 

Pytania ułożyła mo, fot. MBP, Prószyńsk i S-ka

Czerkawski i Tracz na naszym lodowisku

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 76 str 4 Strefa informacji czerkawski W środę, 13 marca na miejskim lodowisku rozgrywany był finał regionalny turnieju „Biały Orlik” w konkurencjach sprawnościowych jazdy na łyżwach dla dzieci szkół podstawowych. Patronat nad przedsięwzięciem objęła fundacja Mariusza Czerkawskiego Sport7. Słynny hokeista także przyjechał do naszego miasta.

Do finału, po wstępnych fazach eliminacji w kilku województwach, zakwalifikowanych zostało 12 pięcioosobowych drużyn. Także hokeiści z Mińskiego Towarzystwa Hokejowego nie mogli przegapić okazji spotkania się na żywo z legendą światowego hokeja na lodzie Mariuszem Czerkawskim (byłym graczem ligi szwedzkiej, NHL i szwajcarskiej), dlatego też niemal wszyscy zgłosili jako wolontariusze do pomocy w organizacji zawodów. Sędzią głównym był inny olimpijczyk – Andrzej Tkacz, utytułowany bramkarz hokejowy, gracz ligi niemieckiej i austriackiej.

Z dwunastu drużyn biorących udział w konkursie, do ogólnopolskiego finału w Warszawie mogło się zakwalifikować tylko cztery. Rywalizacja polegała na jeździe sprawnościowej na łyżwach. Były więc bieg między przeszkodami, jazda ósemkami, przejazd pod poprzeczką, jazda po łukach, jazda slalomem i hamowanie, czyli dokładnie wszystko to, co znalazło się w programie „Nauka jazdy na łyżwach dzieci z elementami hokeja” realizowanym przez Mińskie Towarzystwo Hokejowe na miejskim lodowisku. Ostatecznie, zawody zakończyły się wielkim sukcesem dzieci z Mińska, ponieważ obie nasze drużyny wywalczyły awans do finału i 23 marca pojadą na zawody do Warszawy.

Na zakończenie sportowych zmagań każde dziecko otrzymało pamiątkowy dyplom oraz zdjęcie z autografem Mariusza Czerkawskiego. Nie zabrakło również okazji do pamiątkowych zdjęć. Naszym młodym adeptom hokeja udało się nawet zdobyć podpisy mistrza na kaskach i łopatkach kijów hokejowych wraz z życzeniami, jak największej liczby sukcesów na tafli lodowiska. Na zakończenie Mariusz Czerkawski wyraził swoje przekonanie, że dzięki takim fanatykom hokeja jak członkowie Mińskiego Towarzystwa Hokejowego jest spokojny o przyszłość hokeja w naszym mieście. Zapewnił też, że z uwagą będzie śledził nasze postępy w tej dziedzinie.

Tekst: Włodzimierz Ponikowski, fot. MOSiR

Książka Lilli Małgorzaty Kłos „Historia parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku Mazowieckim”.

Ocena użytkowników:  / 3

Nr 73 str 4 Strefa informacji Lilla Kłos W piątek, 22 lutego w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mińsku odbyła się promocja książki dr Lilli Małgorzaty Kłos „Historia parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku Mazowieckim”.

Lilla Kłos napisała monografię parafii w rocznicę jej 590-lecia, które przypadało w ubiegłym roku.

– Proszę jednak pamiętać, że datę powstania parafii wprowadzono w mińskiej historiografii bez dokładnych ustaleń i badań, i dotyczy ona powstania kościoła, a nie jest datą erygowania parafii, które mogło nastąpić wcześniej, nawet w XIII wieku – wyjaśniła Lilla Kłos i dodała, że napisała książkę przez przypadek. Poprosił ją o to były ks. proboszcz Dariusz Walicki. Praca nad zbieraniem materiałów trwała 7 miesięcy.

– W monografii brakuje historii zakonów w Mińsku. Próbowałam to opisać, ale nie udało się. Pomyliłam też niektóre daty i nie udało się mi odtworzyć zbyt szczegółowo ostatnich 20. lat z życia parafii, gdyż nie była przez ten czas prowadzona kronika parafialna – wyliczała Lilla Kłos. – A jeśli chodzi o plusy, to na pewno dobrze, że taka monografia powstała i można się do niej odnieść, czy to krytycznie, czy pozytywnie. Umieściłam w niej także spis duchownych parafii, którego do tej pory jeszcze nikt nie zrobił. Ponadto, książka jest napisana zrozumiałym i dobrym językiem, o czym mówią mi czytelnicy.

Niewątpliwie, monografia przybliża nie tylko historię parafii pw. NNMP, ale i dzieje miasta. To pozycja dla miłośników lokalnej historii w każdym wieku, którzy mogą dowiedzieć się z niej też wielu ciekawostek, np. o rosyjskich kulach armatnich wmurowanych w kościelne mury, o zeppelinach zrzucających bomby w 1915 r. na Mińsk, o miejscach przechowywania relikwii przy ołtarzu św. Anny i Pawła Pustelnika, czy o tym, że jeden z mińskich proboszczów był prymasem Polski.

Kwestionariusz Hanny Cygler

Ocena użytkowników:  / 0

hanna cyglerZ urodzenia i zamiłowania gdańszczanka.  Jest absolwentką gdyńskiego III Liceum Ogólnokształcącego. Ukończyła skandynawistykę na Uniwersytecie Gdańskim. Pracowała w gdańskim oddziale Polskiej Agencji Informacyjnej i na Uniwersytecie Gdańskim. Zawodowo zajmuje się tłumaczeniami ze szwedzkiego i angielskiego. Prowadzi własne biuro tłumaczeń. Jest też członkiem założycielem Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy. A dla przyjemności – czytelników i swojej – pisze powieści (nie
tylko dla kobiet). 15 marca Hanna Cygler przyjechała do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Mińsku, aby spotkać się z czytelnikami i opowiedzieć o swojej najnowszej książce „Bratnie dusze”. To była już druga wizyta popularnej pisarki w naszym mieście – rok wcześniej gościła w MBP przy okazji premiery powieści „Dobre geny” – „Atmosfera spotkań w bibliotece jest po prostu niezwykła” – zapewnia. A w „Strefie” Hanna Cygler wypełnia nasz kwestionariusz...

Czytaj więcej: Kwestionariusz Hanny Cygler

Na tropie Karolaka

Ocena użytkowników:  / 2

1Na tropie Karolaka


Wydawać by się mogło, że znamy go wszyscy z filmów, relacji z festiwali filmowych, kolorowych magazynów, opowieści dziwnej treści. Ale czy to wiedza pewna, sprawdzona, nie wymyślona? Postanowiliśmy udać się do źródła i przedstawić Tomasza Karolaka jako syna, brata i kumpla. Na tropie Karolaka rozmawiamy z jego rodzicami, bratem i najlepszym przyjacielem.


Hanna i Andrzej Karolakowie od 31 lat mieszkają w Mińsku. Zwyczajni ludzie, bardzo kontaktowi, przyjacielscy i rodzinni. Są bardzo dumni ze swoich dwóch synów: Tomka i młodszego Piotrka. Teraz do rodziny dołączył pies rasy dramatycznej, czyli skrzyżowanie jamnika z bernardynem, którego Tomek nazwał Dramat (ciekawe, czy to skojarzenie z teatrem czy z wyglądem psa?).


Popularność Tomka trudno porównać do jakiegokolwiek innego polskiego aktora. Jak to zmieniło Wasze życie?

Hanna Karolak (H. K.) – Jesteśmy tacy sami, jacy byliśmy, z tą różnicą, że rozpiera nas duma z powodu syna. Dzięki Tomkowi mieliśmy też szansę poznać wielu sławnych ludzi z pierwszych stron gazet – aktorów, polityków, nawet Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Dziennikarze robią z nami wywiady, pytają o Tomka, czasami jakiś paparazzi pstryknie nam fotkę z ukrycia, ale nie „odbiła nam woda sodowa” z tego powodu. Cieszymy się z tego wszystkiego i staramy nadal żyć normalnie.

Czytaj więcej: Na tropie Karolaka

Muzyka na koniec lata

Ocena użytkowników:  / 1

NR 3 MUZYKA KOŃCA LATA PLENERZ założenia miał to być projekt solowy na gitarę i wokal. Ale na skutek zbiegu różnych okoliczności obrósł w ludzi i swoją ostateczną formę przybrał w 2004 r. stając się kwartetem na dwie gitary, bas i bębenek. Dorota Berg rozmawia z Bartoszem Chmielewskim założycielem i liderem mińskiej grupy Muzyka Końca Lata.

 

Dlaczego nazwa zespołu Muzyka Końca Lata?

 

Bartosz Chmielewski (B. Ch.) Nazwę wymyśliłem latem 2001 r. była to chyba końcówka lipca, za oknem padał deszcz i natchnęło mnie na taką melancholijną zbitkę. Był to też tytuł pierwszej piosenki, którą napisałem do właśnie wymyślonego jednoosobowego projektu, jakim na początku miała być Muzyka Końca Lata. Utwór o tym tytule znalazł się też na naszej pierwszej płycie „Jedno wesele, dwa pogrzeby”.

 


Do jakiej muzycznej szufladki można Was wrzucić?

 

B. Ch. Do szufladki z napisem polska muzyka gitarowa, ale szczegóły zostawiam już specjalistom.

 

Dużo „gadacie” w swoich piosenkach. Czy tekst jest dla Was ważniejszy od melodii?

 

B. Ch. W naszym przypadku najpierw powstaje melodia, a potem dopisuję do niej tekst. Staram się też, żeby mi się podobał i o czymś opowiadał. Dobry tekst może pomnożyć siłę rażenia piosenki, a zły ją osłabić. Tak widzę tę zależności. Osobiście, jako słuchacz zwracam uwagę na teksty i zastanawiam się, o co chodziło autorowi.

 

Wakacje w mieście” to piosenka o Mińsku?

 

B. Ch. Teksty MKL są w większości przypadków oparte są na osobistym doświadczeniu i obserwacji. Piosenka „Wakacje w mieście” wyrasta częściowo z wakacyjnej atmosfery Mińska, ale z drugiej strony – jest pewną wizją, gdyż chyba nigdy za żadnym blokiem w naszym mieście nie było stawu z rakami.

 

Które z Waszych teledysków kręciliście w Mińsku?

 

B. Ch. Wszystkie powstały w Mińsku albo w jego okolicach. W „Żabim” widać np. kawałek osiedla Serbinów i stację Mińsk Mazowiecki Anielina. Tam też dzieje się cała akcja klipu do piosenki „PKP Anielina”. Z kolei w „Fenoloftaleinie” są piaskowe górki niedaleko Siennicy i droga z Mrozów na Skrzeki. „Dzidzię” kręciliśmy w mińskim MDK, a „Dokąd” w okolicach wsi Kluki.

 

Ostatnia Wasza płyta nosi tytuł „PKP Anielina”. Czy wiąże się z nią coś ważnego?

 

B. Ch. Jest to stacja, z której dojeżdżałem na studia do Warszawy. Spędziłem też na niej dużo czasu nie tylko czekając na pociągi, ale też chodząc w okoliczne krzaki z kolegami i koleżankami, by w ich miłym towarzystwie robić różne fajne rzeczy, albo po prostu siedzieć i tracić czas. Lubiłem wysiadać na tej stacji wracając z Warszawy. Od razu się odprężałem wdychając to aromatyczne powietrze wyprodukowane w okolicznych laskach. To miejsce ma dla mnie walor sentymentalny. Tą płytą żegnam się w pewnym sensie i z tą stacją, i z czasem, który na niej spędziłem, dlatego ma taki tytuł.

 

Masz swoje ulubione miejsca w Mińsku?

 

B. Ch. Lubię klub Dujer, z którym związane są moje licealne lata i początki muzyczne. Lubię okolice stacji Anielina, a także miński cmentarz i park. Mam spory sentyment do osiedla przy ul. Rodziny Nalazków, gdzie mieszkałem w dzieciństwie.

 

Muzyka Końca Lata odniosła sukces: grali Wasze piosenki w Trójce, byliście gośćmi w TVNie, do swojego programu zaprosił Was Kuba Wojewódzki, nagraliście płyty, teledyski, koncertujecie w całej Polsce – jaką radę dalibyście innym mińskim zespołom i muzykom, którzy dopiero zaczynają?

 

B. Ch. Nie poddawajcie się:) Dla mnie największym naszym sukcesem jest to, że od tylu lat tworzymy zespół, że gramy, i że się nam chce mimo licznych przeciwności. Tak naprawdę prawie wszystko jest wynikiem chcenia i determinacji w dążeniu do celu.

 

Co dalej?

 

B. Ch. Teraz trochę pokoncertujemy po Polsce promując album „PKP Anielina” i powoli zabieramy się za nowe piosenki na kolejny album.

 

Kiedy się ukaże?

 

B. Ch. Mam nadzieję, że w przyszłym roku, może pod koniec lata.

 

Jakie masz największe zawodowe marzenia?

 

B. Ch. Nie są skomplikowane – chciałbym nagrywać kolejne płyty, z których będę zadowolony. No i może, żeby jedną z nich wyprodukował Robert Brylewski.

 

Graliście ostatnio w Mińsku na Festiwalu Himilsbacha. Kiedy znowu będzie można was posłuchać w naszym mieście?

 

B. Ch. Zagramy pewnie coś wraz z pierwszym śniegiem w Dujerze.

Czytaj więcej: Muzyka na koniec lata

Gerry Jablonski & The Electric Band

Ocena użytkowników:  / 1
nr 33 str 13 strefa goci gerryband1

Po światowym sukcesie swojego drugiego krążka „Life at Captain Tom’s” szkocki bluesband wyrusza w trasę koncertową po Europie. Nieprzypadkowo zaczynają od Polski. To tutaj urodził się ojciec Gerry’ego Jablonskiego, wokalisty i gitarzysty grupy. Także z naszego kraju wiele lat temu wyemigrował do Aberdeen Piotr Narojczyk, który gra w zespole na harmonijce. 22 kwietnia Gerry Jablonski & The Electric Band zagrają w mińskim Mjuzik Pubie.

Gerry Jablonski & The Electric Band powstał w 2009 r. W jego skład wchodzą: Gerry Jablonski,


Piotr Narojczyk, Grigor Leslie (gitara basowa) i Dave Innes (perkusja). To zespół, jak twierdzą krytycy muzyczni, który przynosi świeży powiew na bluesowej scenie. Mówiąc jednak, że grupa gra bluesa, albo blues-rocka to zbyt mało, żeby ich opisać. Owe gatunki to tylko elementy wyjściowe w ich muzyce. Zespół stosuje ciekawy zabieg, gdzie harmonijka pełni razem z gitarą rolę instrumentu prowadzącego. W połączeniu z ogromną energią sceniczną, świetnymi kompozycjami i niezwykle autentycznymi autobiograficznymi tekstami tworzy substancję wręcz wybuchową, magiczną i niebezpieczną.

Czytaj więcej: Gerry Jablonski & The Electric Band

Paweł Kukiz z „Monidłem”

Ocena użytkowników:  / 0

Paweł Kukiz

W piątek, 18 listopada Paweł Kukiz przyjechał do Mińska, aby odebrać „Monidło” przyznane mu podczas tegorocznego III Festiwalu Jana Himilsbacha. Nagrodę pieniężną przekazał szkole podstawowej w miejscowości, w której obecnie mieszka, i której od lat pomaga, ale obrazu już nie oddał. „Nigdy nie marzyło mi się, że mogę kiedykolwiek być na jednym monidle obok Jana Himilsbacha, którego po prostu kocham” – powiedział Strefie.


Czym dla Ciebie jest „Monidło”, nagroda dla najlepszego aktora niezawodowego?


Paweł Kukiz (P. K.) – Od dziecka kochałem filmy z udziałem Jana Himilsbacha i Zdzisława Maklakiewicza. Dla mnie geniusz, w jakiejkolwiek dziedzinie sztuki przejawia się wtedy, gdy wynika z serca, z duszy, gdy jest przekazaniem jakiejś emocji, a nie kalkulacji. W przypadku Himilsbacha o żadnej kalkulacji nie ma mowy. W tym, co robił było zaklęte życie, klimat – nie chodzi tylko o świetne, kultowe dialogi, ale o sam sposób grania, po prostu bycie. Jestem jego dozgonnym fanem, dlatego ta nagroda jest naprawdę dla mnie szczególna. I bardzo się cieszę, że ją otrzymałem.

 

Czytaj więcej: Paweł Kukiz z „Monidłem”

Moje marzenia się spełniły

Ocena użytkowników:  / 0

Jarosław KretNiestety, zaplanowane na czwartek, 29 września spotkanie z Jarosławem Kretem w Miejskiej Bibliotece Publicznej zostało odwołane z powodu choroby znanego dziennikarza, podróżnika i prezentera pogody. Odbędzie się ono w innym terminie, a tymczasem w Strefie Mińsk Jarosław Kret opowiada o swoich pasjach i pracy.


Co się stało, że nie mógł Pan przyjechać na spotkanie?


Jarosław Kret (J. K.) – Znów odezwało się zapalenie krążka rdzeniowego w kręgosłupie – brzmi enigmatycznie, ale za to jest potwornie bolesne i kompletnie uniemożliwiające poruszanie się. To wynik przepracowania, braku wakacji i zbyt częstego jeżdżenia samochodem. Chyba przesiądę się... w samolot.

 

Właśnie ukazała się Pana książka „Planeta według Kreta”. W jakie miejsca tym razem zabiera Pan czytelników?


Jarosław Kret (J. K.) – W założeniu „Planeta” miała nawiązywać do programu telewizyjnego pod tym samym tytułem. Kiedy przerwaliśmy kręcenie cyklu po ponad 20. odcinkach stwierdziłem, że nie pokazaliśmy w nim jeszcze wielu ciekawych miejsc. I dlatego w książce, oprócz wątków austriackiego, weneckiego, bliskowschodniego czy dotyczącego Ziemi Świętej znalazły się teksty poświęcone np. Madagaskarowi, Brazylii i pustyni Atakama. Zdradzę też, że to pierwsza część moich opowieści o ludziach i świecie. W kolejnej „Planecie” pokażę jeszcze inne miejsca.

 

Czytaj więcej: Moje marzenia się spełniły