Dzisiaj jest: 9 Grudzień 2018    |    Imieniny obchodzą: Aneta, Leokadia, Wiesław

Nad zalew w Kałuszynie

Ocena użytkowników:  / 32

Nr 45 str 12 Strefa na wakacje zalew kałuszyn 1Co robić, gdy z nieba leje się żar? Najlepiej udać się nad wodę. Tylko gdzie? Najbliżej do Kałuszyna (15 km od Mińska), gdzie właśnie otwarto kompleks rekreacyjny nad zbiornikiem wodnym w Karczunku. Plaża o długości 200 m i ponad 7 ha powierzchni zalewu to wystarczająca przestrzeń do zabawy i wypoczynku dla okolicznych mieszkańców.Nr 45 str 12 Strefa na wakacje zalew kałuszyn 2

Budowę zbiornika rozpoczęto w styczniu 2011 r. Było to możliwe dzięki przekazaniu nieodpłatnie przez Wspólnotę Karczunek na rzecz Gminy Kałuszyn ok. 4 ha gruntu. Samorząd także przekazał swoje tereny i w sumie kompleks rekreacyjny rozciąga się na obszarze 15,5 ha. Uroczyste otwarcie odbyło się 23 czerwca.

– Do dyspozycji mieszkańców jest plaża, plac zabaw dla dzieci, przebieralnie, toalety, droga dojazdowa, parking, ścieżka rowerowa i ścieżki spacerowe, ławeczki, tablice informacyjne. Są już zadaszone miejsca do grillowania, a niedługo powstanie boisko do gry w siatkówkę plażową. W przyszłości planujemy również wybudowanie amfiteatru ze sceną, a 4,5 ha terenu w sąsiedztwie kompleksu przewidziane jest pod budownictwo mieszkaniowe. Niedaleko zbiornika znajduje się górka usypana z ziemi, którą zagospodarujemy na sporty zimowe – wylicza Henryka Sęktas, zastępca burmistrza Kałuszyna.

Nr 45 str 12 Strefa na wakacje zalew kałuszyn 3Nr 45 str 12 Strefa na wakacje zalew kałuszyn 4Na razie obowiązuje zakaz kąpieli, ale już wkrótce się to zmieni, gdyż Urząd Miasta Kałuszyn planuje zatrudnienie ratownika i wtedy zakaz przestanie obowiązywać. Wstęp na teren kompleksu jest na razie bezpłatny.

– Przyglądamy się, jak rozwija się zainteresowanie tym miejscem. W przyszłym roku ogłosimy przetarg na zagospodarowanie rekreacyjne. Chcielibyśmy, aby na terenie kompleksu znajdowały się punkty gastronomiczne, wypożyczalnia kajaków i rowerów wodnych oraz wydzielone kąpieliska dla dzieci i dorosłych. Od przyszłego roku chcemy też wprowadzić odpłatność za wstęp – mówi Henryka Sęktas.

– To supermiejsce na upalne dni. Ładna plaża i woda też niczego sobie. Dobrze, że pomyślano o toaletach i placu zabaw dla dzieci. Co mnie najbardziej ujęło? To chodnik wokół zalewu dla tych, co nie lubią leżeć plackiem na plaży – twierdzi mińszczanka Celina Kopeć.

Jak dojechać nad zalew? W Kałuszynie, jadąc ul. Pierwszego Maja należy skręcić na Wierzbno i Roguszyn i droga już doprowadzi wprost do kompleksu.

Oprac. DM, fot. DM

Seniorzy też odpoczywają

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 45 str 7 Strefa seniorów wyjazd 4Stowarzyszenie „Radość Trzeciego Wieku” zorganizowało wspólnie z biurem podróży wypoczynek dla słuchaczy Mińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz chętnych spoza MUTW. Nr 45 str 7 Strefa seniorów wyjazd 5Zwyczajem stały się wyjazdy nad morze. W tym roku już 5 czerwca wyjechała pierwsza grupa do Dziwnowa, a druga, 16 czerwca udała się do Bobolina, małej wioski letniskowej koło Dąbek.



Nr 45 str 7 Strefa seniorów wyjazd Dziwnów 1Celem naszych wyjazdów jest przede wszystkim aktywny wypoczynek – były więc poranne i wieczorne spacery z kijkami, a także rowerowe wycieczki po okolicy. Ale jeśli pozwalała na to pogoda, spędzaliśmy czas także na plaży. Ale dla organizatorów ważny jest także aspekt poznawczy tych wyjazdów. Dlatego podczas pobytu planujemy wycieczki, dzięki którym uczestnicy poznają ciekawe regiony Polski.
Nr 45 str 7 Strefa seniorów wyjazd 3W tym roku z Dziwnowa pojechaliśmy do Trzęsacza, by zobaczyć fragmenty ruin kościoła nad bałtyckim klifem. Dla nas, mazowszan, dużym przeżyciem była przeprawa promowa do Świnoujścia, choć dla mieszkańców to codzienność. Niezapomniane wrażenia pozostawiła w nas Aleja Gwiazd w Międzyzdrojach – a jak lody tam smakują :) Zwiedziliśmy też Szczecin, stolicę Pomorza Zachodniego.
Nr 45 str 7 Strefa seniorów wyjazd Dziwnów 2Z kolei z Bobolina zorganizowaliśmy wycieczkę do Słowińskiego Parku Narodowego, aby zobaczyć na własne oczy oryginalne zjawisko przyrodnicze, jakim są  ruchome wydmy. Duże wrażenie zrobił również na nas „umierający smołdziński las”. Ciekawe i warte odwiedzenia są największe miasta Pomorza Środkowego, czyli Koszalin i Kołobrzeg. Piszę o tym wszystkim, bo może mińszczanie wybierają się w wakacje właśnie w te regiony Polski i skorzystają z naszych doświadczeń.
Ale podczas naszych wyjazdów niektóre imprezy planują sami uczestnicy, np. imieniny czerwcowych solenizantek. „Przyjęcia” o zachodzie słońca nad brzegiem morza, przy szklaneczce szampana na długo pozostają w pamięci.



Tekst: Jadwiga Maciejewska, zdjęcia Maria Wocial

Storczyki - czar i egzotyka

Ocena użytkowników:  / 8

3ce0e6fab2Strefa porad

Storczyki – czar i egzotyka


Jeszcze 10-15 lat temu, mało kto się odważył na domową uprawę storczyków. Ich egzotyczny charakter i tropikalne pochodzenie budziło wiele obaw i zniechęcało hodowców-amatorów. Dziś miłośników tych wyjątkowych kwiatów wciąż przybywa, rośnie zainteresowanie odmianami mniej znanymi, a te ulubione i już sprawdzone zagościły na stałe w naszych mieszkaniach, jako niezastąpiony element dekoracyjny i niepowtarzalna ozdoba naszych okien.

Storczyki to jedne z najpiękniejszych i najbardziej fascynujących roślin świata. Sklasyfikowano 30 tys. gatunków i niezliczoną liczbę „krzyżówek” stworzonych przez człowieka. Należą do rodziny Orchidaceae, skąd wywodzi się ich nazwa – orchidee. Zdobyły miano klejnotów wśród najciekawszych okazów botanicznych niemal na wszystkich kontynentach.


FreeGreatPicture.com-24386-flowers-photo

Historia i pochodzenie


Najpopularniejsze storczyki pochodzą z południowo-wschodniej Azji, gdzie rosną od Himalajów po Archipelag Malajski oraz z tropików Ameryki Środkowej i Południowej. Historia uprawy tych egzotycznych roślin sięga starożytnych Chin, gdzie już tysiąc lat przed naszą erą dostrzeżono ich urok i czar oraz możliwości zastosowania w wielu dziedzinach życia: lecznictwie i farmakologii, perfumerii, przetwórstwie spożywczym i gospodarstwie domowym. Obecną popularność storczyków zawdzięczamy naukowcom, którzy znaleźli skuteczną metodę rozmnażania „in vitro”, pozwalającą na masową produkcję tych roślin i selekcję okazów najlepiej nadających się do upraw domowych. Niestety, mimo tak wysokiej liczby gatunków, wiele odmian orchidei jest bardzo rzadkich, zagrożonych i ginących. Przyczyną tego stanu jest postępująca zagłada lasów tropikalnych i efekty szabrownictwa atrakcyjnych okazów, dlatego większość storczyków występujących w naturalnym środowisku jest pod ścisłą ochroną.

Czytaj więcej: Storczyki - czar i egzotyka

Co to jest biblioterapia?

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 43 str 14 Strefa porad biblioterapiaDobrze wiemy o tym, że muzyka czy piękne obrazy działają na człowieka relaksacyjnie i uzdrawiająco. Ale okazuje się, że słowa również mają moc – mogą pomóc w odzyskaniu równowagi psychicznej i odnaleźć radość życia. Dobra książka sama w sobie ma potencjał powodujący zmiany w emocjach i intelekcie, a tym samym wpływa na stan naszego zdrowia. Jak mawiał prof. Julian Aleksandrowicz – „Zdrowie jest zbyt cenne, aby oddać je tylko w ręce lekarzy”.

Pomysł uzdrawiania przy pomocy literatury nie jest nowy. Biblioterapia pojawia się w różnych epokach i kulturach. A jej korzenie sięgają czasów starożytnych, kiedy to jej zalety odkryli Egipcjanie. W bibliotece w Aleksandrii widniały słowa „Lekarstwo duszy”. Z kolei w tradycyjnej medycynie hinduskiej wykorzystywano baśnie, jako środki lecznicze w różnego rodzaju chorobach psychicznych. Jak głosi legenda, słynne opowiadania Szeherezady powstały na zamówienie sułtana, aby wyleczyć go z depresji. Tradycja rozważania tekstu jest bardzo bogata także w Europie. W naszym kręgu kulturowym jest najpowszechniejszą formą medytacji znaną od XVI wieku. Tekst, jako podstawa zmian wewnętrznych został rozpropagowany przez Ignacego Loyolę na przełomie XV i XVI wieku. Zalecał on w swoich „Ćwiczeniach duchowych” rozważanie tekstów w celu integracji intelektu, woli i uczuć. Mało się o tym wspomina, że ta książeczka stała się prototypem nie tylko współczesnych rekolekcji, ale również technik terapeutycznych z wykorzystaniem tekstów literackich. W zakonach i klasztorach w XVIII w. zalecano czytanie refleksyjne, gdyż uważano, że jedną z potrzeb człowieka jest to, aby umysł miał zajęty, bo inaczej nudzi się i jest nieszczęśliwy.

Natomiast znakomity francuski encyklopedysta Denis Diderot stwierdził, że uzdrowił swoją żonę z depresji, czytając jej frywolne książki. Teksty świeckie do leczenia wprowadzono po raz pierwszy
w XIX w. do szpitali angielskich, szkockich i amerykańskich. Ale podstawy biblioterapii XX wieku w Europie stworzył Nikołaj Rubakin, rosyjski bibliotekarz i bibliograf, twórca bibliopsychologii.  I to właśnie na wiek XX przypada zastosowanie literatury w lecznictwie na szerszą skalę. Wybuch I wojny światowej przyczynił się do organizowania w szpitalach polowych tzw. bibliotek wojennych.
W zbiorach przeważały książki o charakterze rozrywkowym, czytały je swoim pacjentom pielęgniarki lub wolontariuszki.

W Polsce biblioterapia jako dyscyplina naukowa nie ma długiej tradycji. Termin, co prawda po raz pierwszy pojawił się w latach 30-tych XX wieku, ale batalia o jej zastosowanie rozpoczęła się w drugiej połowie lat 60-tych. Widoczny rozwój tej dyscypliny naukowej i działalności praktycznej w naszym kraju datuje się od lat 80. ubiegłego wieku i zaczyna zataczać coraz szersze kręgi, zwłaszcza w pedagogice specjalnej.

Z dobrodziejstw biblioterapii mogą korzystać dzieci, młodzież, ludzie zdrowi w sensie medycznym, ale cierpiący z powodu straty kogoś bliskiego, problemów w szkole, braku pracy, rozwodu, problemów socjalnych w rodzinie czy zachowań patologicznych jej członków. Inną grupą, którą trzeba objąć opieką biblioterapeutyczną są ludzie chorzy i osoby niepełnosprawne oraz dzieci i młodzież szkolna wykazująca duży stopień agresji i nieprzystosowania społecznego. Również dorośli, zwłaszcza w momencie przejścia na emeryturę, mogą wykorzystać biblioterapię jako  środek uzdrawiający. Ponadto, lektura rozwija kreatywność, wzmacnia zdrowe postawy, poczucie własnej wartości. Czytelnik sam, bez interwencji terapeuty wybiera teksty, które są ważne dla jego spraw lub uczuć. Ten rodzaj biblioterapii służy rozwiązywaniu problemów osobistych, ale nie daje ścisłych wskazówek. Chodzi tu bardziej o korygowanie postaw, kompensację i samorealizację.

Czytanie terapeutyczne może przybrać różne formy – począwszy od poradnictwa bibliotecznego, przez klasyczną psychoterapię, do terapii indywidualnej, pedagogicznej dzieci z uwzględnieniem pedagogiki zabawy i arteterapii, bądź czysto przypadkowej samopomocy. Biblioterapia wykorzystuje literaturę piękną, poezję, literaturę niebeletrystyczną, różnego rodzaju poradniki oraz gry dydaktyczne, filmy, środki plastyczne. Takie leczenie stosuje się w różnych sytuacjach i miejscach, indywidualnie lub grupowo.

 

Halina Lewsza

zawodowo bibliotekarz, pedagog, pracuje w Bibliotece Pedagogicznej w Mińsku, prywatnie – miłośniczka sportu, podróży i przyrody.

Siedem młynów nad Piaseczną

Ocena użytkowników:  / 4

Nr 42 str 12 Strefa turystyki młyny 1Rzeka Piaseczna jest prawym dopływem Świdra. Swoje źródła ma w okolicy wsi Piaseczno, położonej w gminie Cegłów. Jej wody płyną na odcinku zaledwie 15 km. W przeszłości rzeczka poruszała aż siedem młynów i tartak, które powstały na tym terenie w XV i w XVI w. Niestety, młynów już nie ma, ale pozostały urocze stawy młyńskie, groble oraz zabudowy gospodarstw.  Proponuję więc wyprawę śladami siedmiu młynów nad Piaseczną...

Szlak liczący 14 km prowadzi wzdłuż rzeki Piasecznej. Jest jednym z najładniejszych w powiecie. Opisany  po raz pierwszy w 1975 r. przez L. Hertza w informatorze krajoznawczym „Mienia-Mrozy-Lasy Mieńskie”. Szlak nieznany i niedoceniany. Wciąż czekający na odkrycie przez mieszkańców powiatu mińskiego, ale bardzo dobrze oznakowany – kolorem zielonym. Można go przebyć rowerem albo pieszo, pod warunkiem, że ktoś umówiony wcześniej zawiezie nas do domu. Wędrówkę  rozpoczynamy we wsi Kiczki. Dotrzeć tu można autobusem PKS z Mińska Mazowieckiego lub po prostu rowerem.

Czytaj więcej: Siedem młynów nad Piaseczną

Mały Gutek

Ocena użytkowników:  / 0

maly gutekTo cykl stworzony przez dystrybutora Gutek Film z myślą o najmłodszych widzach. To

wyjątkowe animowane filmy wydawane na DVD, wybrane specjalnie ze względu na ich
piękną oprawę graficzną, niebanalne i mądre historie, a także nagrody przyznane na
międzynarodowych festiwalach. W zalewie sztampowych animacji to prawdziwe perełki,
które mogą być idealnym prezentem z okazji zbliżającego się dnia dziecka. Warto, aby
znalazły się w filmotece każdego dziecka!

Do tej pory w cyklu ukazały się „Sekret księgi z Kells”, „Mia i Migusie”, „U” oraz „Sekret
Eleonory”. Każdy z tych filmów to animowana przygoda, dzięki której dzieci przeżyją
niezapomniane przygody, poznają wartość przyjaźni, odwagi i odpowiedzialności, a otaczający je
świat stanie się zarówno bardziej zrozumiały, jak i fascynujący.

Czytaj więcej: Mały Gutek

Balkony w kwiatach

Ocena użytkowników:  / 5

Nr 39 str 16 Strefa porad kwiaty 1Ukwiecony balkon to piękna i naturalna zewnętrzna ozdoba domów i mieszkań. Kolorowe

kaskady roślin już od wielu lat są nieodzownym elementem dekoracyjnym naszego miasta,
przykuwają wzrok przechodniów i rozweselają szarą panoramę betonowych blokowisk.

Wystarczą nieduże inwestycje, trochę umiejętności i wiedzy oraz szczere chęci, aby spróbować
stworzyć domową zieloną oazę i cieszyć się efektami własnej pracy nawet do późnej jesieni – do
czego gorąco namawiam. A od czego zacząć?

Naczynia na rośliny

Uprawa roślin balkonowych i tarasowych wymaga odpowiednio dobranych naczyń. Ze względu
na gatunki i odmiany roślin, jakie chcemy posadzić w swoich „mini ogródkach”, wybieramy
pojemniki o odpowiednim kształcie i strukturze. Pamiętamy o tym, że łącząc sadzonki we
wspólnych nasadzeniach, musimy zapewnić warunki odpowiednie dla wszystkich posadzonych
roślin, a wymagania na przykład iglaków i bylin, często bardzo się różnią! Wśród Mińszczan
najpopularniejszą formą upiększania balkonów są skrzynki balkonowe, w których szadzone
są przede wszystkim rośliny bujnie kwitnące o dłuższych, zwisających pędach i łodygach.
Nr 39 str 16 Strefa porad kwiaty 3Pojemniki wykonane są najczęściej z tworzywa sztucznego, które szybko się nagrzewa i wpływa
na wysuszanie ziemi, dlatego regularne podlewanie i nawożenie jest tak ważnym elementem w
uprawie kwiatów balkonowych. Przed zawieszeniem skrzynek należy wykonać w nich otwory
zapewniające odpływ nadmiaru wody i wypełnić spody drenażem (keramzyt, grys lub żwirek)

Podstawowe zasady pielęgnacji roślin sadzonych w pojemnikach:

- sadzonki umieszczamy w odstępach ok. 15 cm, pozostawiając przestrzeń potrzebną do
swobodnego rozrastanie się rośliny,
- dobieramy odpowiednią ziemię i naczynie,
- kwiaty podlewamy najlepiej wczesnym rankiem lub późnym wieczorem,
- usuwamy przekwitnięte kwiatostany i przycinamy pędy, co zapewni roślinie dłuższe i obfite
kwitnienie oraz bujne rozkrzewianie,
- regularnie zasilamy nawozem i eliminujemy szkodniki.

Najpopularniejsze kwiaty balkonowe:

Pelargonie – znane od wielu lat i wciąż cieszą się dużym zainteresowaniem ze względu na proste
zasady pielęgnacji, różnorodność gatunków i odmian oraz wyjątkowo długi okres kwitnienia.

Nr 39 str 16 Strefa porad kwiaty 3Surfinie – najlepiej czują się w miejscach nasłonecznionych, a swą popularność zdobyły
urozmaiconą kolorystyką i obfitością kwiatostanów.

Begonie – stosunkowo delikatne, lecz cieszą oko nie tylko różnobarwnymi kwiatami, ale i
sercowatymi liśćmi.

Werbeny – zapewniając im żyzną glebę, lekko zacienione stanowisko i stosowne nawozy,
odwdzięczą się wyjątkowo efektownym kwiatostanem.

Lobelie, bakopy i fuksje – to rośliny o oryginalnych kwiatach, które coraz częściej zdobią mińskie
balkony.

Oprac. Izabella Walewska-Ogrodnik
napisz do autorki: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Szymon i Łucja czytają...

Ocena użytkowników:  / 3

nr 30 str 15 strefa co dla ducha szymon i ucja gaganek… a właściwie czytam im ja. Czytam rano, w południe i wieczorem, na śniadanie, na obiad i po kolacji, bo jak ogólnie wiadomo – dzieciom czytać należy, a i skołatane nerwy matki (bunt dwulatka, bunt czterolatka i liczne skoki rozwojowe) potrzebują chwili wytchnienia i względnej ciszy. Z radością więc będę opisywała na łamach „Strefy” swoje odkrycia dotyczące bogatej oferty literatury dziecięcej.

Zacznę od mojego ukochanego wiersza, klasyka – „Gałgankowy Skarb” Zbigniewa Lengrena. Książka cieszyła nasze mamy, nas, a teraz, po 30 latach wznowiona i pięknie wydana przez wydawnictwo Babaryba może cieszyć nasze dzieci. Jest to historia o małej Kasi, która  zawieruszyła gdzieś swoją ulubioną szmacianą lalkę. W poszukiwaniu Murzynka pomaga dziewczynce cała rodzinka... A kto odnajdzie zgubę, przeczytajcie już sami :) Genialne, nieco archaiczne już ilustracje Lengrena (autor sławnego prof. Filutka z „Przekroju”) idą krok w krok za tekstem. To świetna książka nawet dla najmłodszych dzieci. Moja córka Łucja zachwyca się nią odkąd skończyła 1,5 roku. Książka wydana w poręcznym formacie, na grubych kartonowych kartkach na pewno szybko się nie zniszczy. Co przy ulubionych lekturach czytanych na okrągło naprawdę ma znaczenie :) Jestem pewna, że „Gałgankowy Skarb” przyniesie wiele radości i dzieciom i rodzicom, którzy na chwilę odlecą do krainy pachnącej dzieciństwem.

A skoro mowa o cieple rodzinnego domu, to nieuchronnie zbliża się czas wiosennych porządków. Dlatego proponuje posprzątać w nietypowym towarzystwie – panie i panowie, chłopcy i dziewczynki przed Wami Mama Mu, najfajniejsza krowa na świecie, niezwykła, od której afirmacji życia może się uczyć każdy dorosły. Dla Mamy Mu nie ma rzeczy niemożliwych: jeździ na rowerze, na sankach, buja się na huśtawce, a nawet sprząta. Z tym sprzątaniem to może trochę za dużo powiedziane, ale sami przyznacie, że odkurzanie okien i parapetów z pozimowego kurzu i przyozdobienie ich kwiatami nie zdarza się każdej krowie, prawda? Ale co to? Szast prast i bum, nagle pojawia się drugi bohater książki, zawsze w opozycji do Mamy Mu – krytyczny Pan Wrona,    który na wszystkim się zna, wszystko wie i wszystko robi najlepiej. I to zwykle on próbuje powstrzymać Mamę Mu przed realizacją jej szalonych pomysłów. Chociaż w przypadku historii opisanej w tej książce, to Mama Mu powstrzymuje Pana Wronę przed... no właśnie przed czym? Bo to, co robi Pan Wrona naprawdę ciężko jest nazwać sprzątaniem :)

Książka została wydana przez wydawnictwo Zakamarki, ze szwedzkiego przełożył ją Michał Wronek-Piotrowski i zrobił to rewelacyjnie, lekko i z humorem – chapeau bas. Ilustracje autorstwa Svena Nordqvista idealnie oddają nastrój całej historii. Nie można się nie uśmiechnąć patrząc na jego rysunki – Mama Mu i Pan Wrona wzbudzają sympatię od pierwszego spojrzenia i chce się z nim zostać na dobre i na złe. Książki o nich towarzyszą  nam odkąd Szymon skończył dwa lata i wracamy do nich bardzo często. Syn do tej pory uważa, że najlepszym i najszybszym sposobem na sprzątanie jest... zgaszenie światła – „no mamo, ale przecież nie widać bałaganu”. A mnie wtedy nie pozostaje nic innego, jak tylko powiedzieć za Panem Wroną – „Sprytne! Sprytne! Sprytne!”

Z Szymonem i Łucją czytała Anna Noszczak, fot. AN

„Mama Mu sprząta”, Jujja Wieslander, Wydawnictwo Zakamarki
„Gałgankowy skarb”, Zbigniew Lengren, Wydawnictwo Babaryba
książki dostępne są w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mińsku

Andrzejkowe wróżby

Ocena użytkowników:  / 3

wrozby andrzejkoweTradycja wróżb andrzejkowych sięga XVI wieku. Wigilia św. Andrzeja, czyli noc z 29 na 30 listopada była przepełniona magią, zaklęciami i ogromną różnorodnością wróżb, przeznaczonych tylko i wyłącznie dla panien. To one miały się dowiedzieć o losach swego zamążpójścia i uczuciach wybranka. Panowie stanu wolnego mieli swój wieczór kilka dni wcześniej, w wigilię św. Katarzyny. Kobiety zamężne, ciężarne i żonaci mężczyźni mogli tylko zabawę obserwować, bo ich los był już przesądzony!


Współczesne Andrzejki odbiegają od pradawnych założeń i dają już wszystkim możliwość dobrej zabawy. To, czy ten wieczór spędzimy w gronie rodzinnym, na balu w restauracji lub wśród znajomych zależy tylko od nas. A jeśli chcemy choć trochę podtrzymywać tradycję andrzejkowych wróżb – wystarczą dobre chęci, lekki dystans i poczucie humoru! A samych wróżb jest naprawdę mnóstwo! Z pewnością każdy wybierze coś dla siebie, swoich znajomych i bliskich. Grunt to dobra zabawa  i miło spędzony czas. Oto kilka propozycji andrzejkowych aktywności, które wybraliśmy dla naszych Czytelników.

 

Lanie wosku

– to najbardziej popularna wróżba andrzejkowa. Rozpuszczony wosk, np. ze świecy lejemy na wodę, używając do tego starego klucza. Powstały kształt odczytujemy, tworząc cień na ścianie. Interpretacja zależy od naszej wyobraźni i oczekiwań.

 

Obierka z jabłka

– jabłko obieramy ze skórki tak, aby obierka była jak najdłuższa. Gdy spadnie na podłogę, jej kształt przedstawi pierwszą literę imienia wybranka.

 

Łupiny orzechów

– dwie połówki łupin orzecha kładziemy na wodzie. Jeśli się do siebie zbliżą, wtedy mamy pewność, że w najbliższym czasie odnajdziemy swoją połówkę.

 

Karteczki z życzeniami

– na dwunastu karteczkach piszemy 11 życzeń (jedna karteczka musi zostać pusta). Składamy je, mieszamy i rzucamy za siebie. Ta z karteczek, która upadnie najbliżej nas, jest odpowiedzią na zadane w myślach pytanie. Jeżeli będzie to pusta kartka, będzie to oznaczało, że żadne z życzeń się nam nie spełni.

 

Dwa listki

–  liście kładziemy na wodzie i w tym samym czasie w myślach wypowiadamy jakieś marzenie. Jeżeli listki zetknął się ze sobą, mamy powód do radości, bo nasze marzenia szybko się spełnią. Ale, gdy będą pływały w dużej odległości od siebie, wtedy z naszych marzeń nic nie wyjdzie - będziemy musieli czekać do przyszłego roku, aby powtórzyć wróżbę.

 

Gałązka wiśni

– zerwaną w wieczór andrzejkowy gałązkę wiśni wkładamy do wody. Gdy zakwitnie do Bożego Narodzenia ślub w ciągu roku „murowany”.

 

Nagie panny

– to propozycja dla bardzo odważnych singielek – chodzi o to, że o północy panny rozbierają  się do naga i biegną do drewutni. Ta, która pierwsza wróci z pełnym naręczem drzewa, może szykować się do ślubu! A tak swoją drogą – nasze prababki, które robiły sobie tę wróżbę, musiały mieć żelazne zdrowie – nie dość, że było zimno, to jeszcze te drzazgi! A poza tym, gdzie znaleźć obecnie drewutnię? Rozwiązaniem może być drewno ułożone przy kominku :)

 

Oprac. Izabella Walewska-Ogrodnik

 

Skandynawskie kryminały i „Król i Błazen”

Ocena użytkowników:  / 1

 wallanderSkandynawskie kryminały to prawdziwy literacki fenomen. Od kilku lat powieście Stiega Larssona, Henninga Mankella, Monsa Kallentofta, Arne Dahla czy Gunnara Staalesena są tak samo rozchwytywane, co amerykańskie thrillery Stephena Kinga, Harlana Cobena, Dennisa Lehane'a czy Thomasa Harrisa. Okazuje się, że zimny klimat północnej Europy jest idealnym tłem dla zbrodni, a przy tym szwedzcy, czy norwescy pisarze nie boją się poruszać ważnych społecznie i politycznie tematów. I robią to bardzo przekonująco i wnikliwie, bez spiskowych upiększeń. Pewnie dlatego adaptacje filmowe ich książek są równie wciągające i porażające, co literackie pierwowzory. I piszę to z pełną odpowiedzialnością, bo właśnie jestem na świeżo po obejrzeniu na DVD dwóch seriali.

 

Pierwszy to „Wallander” nakręcony przez telewizję BBC na podstawie powieści Henninga Mankella. W rolę komisarza Kurta Wallandera ze szwedzkiego Ystad wcielił się Kenneth Branagh. Policjant z jego twarzą to zmęczony życiem i pracą glina, od którego odeszła żona, który nie ma dobrego kontaktu z córką i zajmuje się chorym na Alzheimera ojcem. Aż dziw bierze, że na takim zakręcie Wallander ma jeszcze siłę prowadzić skomplikowane śledztwa.

 

Czytaj więcej: Skandynawskie kryminały i „Król i Błazen”