Dzisiaj jest: 15 Październik 2018    |    Imieniny obchodzą: Jadwigi, Teresy, Brunona

Świąteczne stroiki

Ocena użytkowników:  / 4

stroiki4Świąteczne stroikistroiki5


Jedną z najbardziej ulubionych form dekoracji bożonarodzeniowych są stroiki. Ich wielkość, kształt i kolor dopasowujemy do wystroju wnętrza domu czy mieszkania, wolnej
przestrzeni i własnych preferencji. Tak ogromnych możliwości aranżacyjnych nie dają nam żadne inne święta, a ogólnie dostępny asortyment sprzyja realizacji nawet najbardziej zwariowanych pomysłów.


stroiki6Klasycznie
Jeszcze nie tak dawno klasyczny stroik bożonarodzeniowy składał się z igliwia, świeczki, bombki i kokardy. Dziś do świątecznej kompozycji tego typu możemy użyć praktycznie wszystkiego, co nawiązuje do świąt lub je choć trochę symbolizuje, np.:
suszone owoce (pomarańcze, jabłka, anyż, papryczki, laski cynamonu),
artykuły dekoracyjne (gwiazdki, mikołaje, renifery, aniołki),
ozdobne łańcuchy,
bombki i świecidełka,
świece i świeczki w różnych kształtach,
stroiki7gałązki iglaków,
suszony lub bielony materiał roślinny (szyszki, orzechy, wióry, szarłaty, kora, włókna palm, ratan),
kwiaty i rośliny cięte.
Tego rodzaju stroiki najczęściej są robione w naczyniach ceramicznych, glinianych lub na podstawach naturalnych (mech, chrobotek, rdest, grube patyki, łupiny kokosa) .


stroiki2

Ulubiona kolorystyka to czerwień, bordo, pomarańcz, złoto, miedź, beże, brązy.



stroiki1

Nowocześnie

Do tej grupy możemy zaliczyć kompozycje, które w widoczny sposób odbiegają od przyjętych standardów swoją formą, kształtem lub „odważną” kolorystyką. Występuje tu dużo elementów szklanych i metalowych z dodatkiem kryształów, masy perłowej, kamieni czy drutu. Dominuje
srebro, biel, większość odcieni różu i fioletu oraz akcenty czerni. W wielu przypadkach trudno określić, czy stroik jest bardziej klasyczny czy nowoczesny. Wynika to z obowiązujących trendów, które łączą ze sobą klasykę z oryginalnym designem, a barwy podstawowe z mocnymi odcieniami.


Co preferują mińszczanie?

stroiki3

Mińszczanie najchętniej do ulubionych standardów dodają nowatorskie akcenty. Lubimy połączenia tego, co „stare i sprawdzone”, z „nowym i oryginalnym”. Coraz
częściej sięgamy po stroiki niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Kolorystykę dopasowujemy przede wszystkim do wystroju mieszkań i stylu wykończenia.
Jednak bez względu na panujące trendy pamiętajmy, że stroik jest jedynie dodatkiem podkreślającym urok świąt w naszych domach. Wybierzmy taki, aby patrzenie na niego sprawiało nam przyjemność i wywoływało uśmiech na naszych twarzach. To nie moda i nowości tworzą świąteczną atmosferę, tylko my sami. Zadowolenie, uśmiech i radość to podstawa i żaden stroik nam tego nie zastąpi. Piękna dekoracja wokół nas może tylko pomóc, aby tegoroczne święta były niezapomniane i wyjątkowe, po prostu... magiczne!


Oprac. i fot. Izabella Walewska-Ogrodnik (wszystkie prace wykonała kwiaciarnia VIRO)

Wieńce, wianki, wianuszki

Ocena użytkowników:  / 1

 

wianek6Wieńce, wianki, wianuszki

wianek3

 



Przygotowania do najbardziej oczekiwanych świąt w roku już rozpoczęte. Jednym z elementów przedświątecznej gorączki jest adwentowa i bożonarodzeniowa dekoracja, czyli świąteczny wystrój wnętrz. Zanim podejmiemy decyzję, co w tym roku ozdobi nasz dom czy mieszkanie, przedstawiamy kilka informacji dotyczących wieńców, wianków, wianuszków, które podkreślą szczególny nastrój i magię świąt.



Wieniec adwentowy



wianek2

Współczesna tradycja wieńca adwentowego sięga połowy XIX wieku. zapoczątkował ją ewangelicki teolog Johann H. Wichern. Stopniowo zwyczaj ten rozpowszechnił się w Niemczech, opanował europę, a do Polski trafił w 1925 r. Pierwowzorem dzisiejszego wieńca adwentowego było drewniane koło o dwumetrowej średnicy z 24. świeczkami, zapalanymi każdego wieczoru w adwencie. klasyczny wieniec adwentowy jest upleciony lub uwity z gałązek szlachetnych iglaków, takich jak: świerk, jodła, daglezja.


Umieszczone są na nim cztery świece w kolorze szat liturgicznych – trzy fioletowei jedna różowa. Świece zapalane są kolejno po sobie w każdą niedzielę adwentową. W zależności od regionu Polski wieniec może być ozdobiony kokardami lub małymi elementami naturalnymi, np. szyszkami, owocami głogu, jarzębiną, ostokrzewem. Specyfika wieńca adwentowego wymaga ograniczenia nadmiaru dekoracji i dodatków. Ma odzwierciedlać prostotę, skromność i zadumę w okresie oczekiwania na narodzenie Pana Jezusa. Wieniec zawieszamy pod sufitem lub kładziemy na widocznym miejscu w mieszkaniu. 


wianek4

Wieniec adwentowy był inspiracją do powstawania wianków świątecznych i ozdobnych. to stosunkowo nowa tradycja, która na Mazowszu nie jest zbyt popularna. a szkoda! Nasi zachodni i północni sąsiedzi już od dziesiątek lat mają w zwyczaju wieszać wianki na drzwiach, ścianach lub układać je przy kominkach. tuż po zaduszkach są organizowane pokazowe świąteczne kiermasze, na których można wybrać swoje wyjątkowe wianki i zamówić je na święta. W Polsce z roku na rok przybywa zwolenników dekoracji wiankowych, ale są to przede wszystkim województwa na zachodzie naszego kraju, przygraniczne, gdzie takie trendy szybciej się zakorzeniają.wianek1


Asortyment dostępny na rynku daje niezliczone możliwości do tworzenia niepowtarzalnych i wyjątkowych wianków zaczynając od klasycznych materiałów roślinnych, takich jak różnorodne igliwie, mech, patyki, słoma, przez elementy suszu – szyszki, głóg, jarzębinę, plastry pomarańczy, kasztanów, żołędzi, a kończąc na
nowatorskich i odważnych rozwiązaniachkonstrukcjach z drutu, okrągłych formach ze szkła i aluminium, podstawach wyklejanych kamieniami, szkiełkami, kryształkami lub odlewach z gipsu i wosku. absolutnie każdy znajdzie coś dla siebie – zarówno zwolennik tradycji, jak i nowoczesności i minimalizmu.


wianek5Pamiętajmy jednak, że gdy wybieramy wianek, kierujmy się nie tylko jego wyglądem, lecz także przeznaczeniem i miejscem docelowym. Wianki do powieszenia na drzwi zewnętrzne muszą być wykonane z materiałów trwałych i odpornych na warunki klimatyczne. te, które chcemy zawiesić pod sufitem, powinny być estetycznie wykończone od spodu. Jeśli nasz wianek ma pełnić funkcję wieńca adwentowego, pamiętajmy o czterech świecach i raczej skromnym ozdobieniu, ale jeżeli chcemy stroik świąteczny w kształcie wianka, to dozwolone jest wszystko bez jakichkolwiek ograniczeń!


Jedną wspólną cechą wszelakich wieńców, wianków i wianuszków, oprócz kształtu, jest ich znaczenie – symbolizują czas oczekiwania na Boże Narodzenie, wspólną wigilię, wymarzone prezenty, pachnącą choinkę lub po prostu... magię świąt.



Oprac. Izabella Walewska-Ogrodnik
*wszystkie prace wykonała kwiaciarnia VIRO

Na starym rynku

Ocena użytkowników:  / 2

W naszym cyklu „Mińsk na starych pocztówkach” Janusz Kuligowski prezentuje dwie mało znane pocztówki z okresu I wojny światowej i jedną z początku II Rzeczypospolitej przedstawiające Stary Rynek.


stary rynek 1Mińsk Mazowiecki, Markt (Rynek), pocztówka cz.-biała ok. 1916. Widok na stronę zachodnią.

 

Rynek zwany jako Stary Rynek, powstał w czasie lokacji miasta w 1421 r. Nadmienić jednak należy, iż miasto zostało założone w oparciu o istniejącą już osadę targową, o czym świadczy wrzecionowaty układ ulic starego Mińska, biegnących z południowego zachodu na północny wschód wzdłuż rzeki Srebrnej. Rynek ukształtowany został na modułę średniowieczną. Z jego narożników wychodziły ulice: na południe Lubelska – obecnie Siennicka i Nadrzeczna, na zachód i wschód – Warszawska i na północ – droga ku cmentarzowi (obecnie Ogrodowa) i Łysobyki (obecnie Kościelna). Średniowieczny miński rynek o wymiarach ok. 90 na110 m był większy od rynku Starej Warszawy, ale mniejszy od rynków znajdujących się w dawnych miasteczkach (obecnie wsi z powiatu mińskiego) Stanisławów i Latowicz.






stary rynek 2

Mińsk Mazowiecki, Rynek – Markt Platz. Nakładem Księgarni i Drukarni „Lewita”, mieszczącej się przy ul.Warszawskiej 23 przy rzece Srebrnej, czarno-biała, l. 1916-1917


Targ z ratuszem

Stary Rynek stanowił do lat 50-tych XX stulecia centrum życia miejskiego i handlowo-gospodarczego, gdzie stale odbywały się cotygodniowe, środowe targi (w okresie międzywojennym przybył dodatkowy dzień targowy – piątek). Jak należy przypuszczać, w okresie I Rzeczypospolitej przy rynku znajdował się drewniany ratusz miejski, zapewne piętrowy, o którym wspomina historyk Tadeusz Lalik w monografii miasta „Dzieje Mińska Mazowieckiego 1421-1971” (Warszawa 1976 r., s. 81). Drewnianą budowlę z wieżą, już jako nieco zaniedbaną i znajdującą się prawie w ruinie, wymieniają jeszcze archiwalne dokumenty Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych Królestwa Polskiego z początku XIX w. Jak należy przypuszczać, ze względu na zły stan techniczny w I połowie tego stulecia obiekt ten został rozebrany (w późniejszych archiwaliach nie jest już wymieniany). W połowie XIX w. biuro burmistrza znajdowało się przy ul. Warszawskiej, między dawną posesją Osetowskich (obecnie nr 148/150), a apteką Wojewódzkiego (obiekt rozebrany, znajdował się pod nr. 132).


stary rynek 3Mińsk Mazowiecki. Rynek w czasie targu. Nakład Br. Borkowskiej w Mińsku Mazowieckim, Fr. Karpowicz, Warszawa, cz. biała, ok. 1922. Widok od strony południowo-wschodniej. W głębi od strony prawej, nieistniejące już budynki od strony parku, przy rogu ul. Warszawskiej i Ogrodowej.


Wojenna zawierucha

W okresie II wojny światowej, do sierpnia 1942 r. rynek znajdował się na terenie getta, utworzonego przez okupanta niemieckiego dla miejscowej ludności żydowskiej (w 1935 r. Mińsk liczył 12 988 mieszkańców, w tej liczbie było 4792 osób z rodzin żydowskich). Przy rynku od strony zachodniej w murowanym piętrowym budynku (istniał jeszcze do lat 70-tych XX w.) urzędował Judenrat. W chwili likwidacji getta, 22 sierpnia 1942 r., rynek stanowił miejsce koncentracji mińskich Żydów, skąd w asyście niemieckich żołnierzy byli eskortowani na rampę kolejową, by udać się w ostatnią drogę do Treblinki – obozu zagłady. 15 maja 1944 r. na rynku rozegrało się również inne tragiczne wydarzenie. Niemcy, za zgładzenie Kammertenza – agronoma powiatowego (z wyroku Polskiego Państwa Podziemnego) zastrzelili ok. 15 osób i podpalili budynki w pierzei południowej. Miejsce kaźni upamiętnia tablica.

Nowe porządki

Po wojnie na początku lat 50-tych, na rumowisku wybudowane jedno z pierwszych osiedli mieszkaniowych z głównym budynkiem zwanym „Pod Filarami”. W latach 60-tych uporządkowano ścianę wschodnią rynku przez wybudowanie ciągu bloków mieszkalnych. Między blokami zachowano jedyną kamienicę murowaną, w której przed wojną mieściła się apteka Pfadta. Najpóźniej uporządkowano stronę zachodnią rynku, w której zachowały się zabytkowe drewniane domy mieszczańskie (widoczne na pierwszej pocztówce), opisywane przez architekta Mariana Benko. Budynki te zanim zostały rozebrane w latach 70-tych, zostały również uwiecznione przez znanego reżysera Andrzeja Wajdę w filmie „Brzezina”. Zachodnia strona rynku została zabudowana dopiero w drugiej połowie lat 90-tych przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Przełom”.

Targowisko na Starym Rynku funkcjonowało do końca lat. 50-tych. W 1958 r. zostało przeniesione na plac przy ul. Warszawskiej i Kopernika, a w latach 70-tych na plac przy ul. Chełmońskiego, gdzie do dziś się znajduje. W 1960 r. z rynku został zerwany bruk (wbrew zaleceniom konserwatora zabytków) i założono skwer, który mocno okrojono na początku XXI w. W północnej części rynku, w 2000 r., z okazji 80. rocznicy Bitwy Warszawskiej 1920 ufundowano Pomnik Niepodległości, symbolizujący wkład mieszkańców ziemi mińskiej w walce o wolność i niepodległość Polski.

 

Janusz Kuligowski

Janusz Kuligowski

Historyk, archiwista i regionalista, autor lub współautor publikacji książkowych i artykułów dotyczących przeszłości Mińska Mazowieckiego i powiatu mińskiego, współinicjator „Rocznika Mińskomzaowieckiego” i jego naczelny redaktor w latach 1992-2010, kolekcjoner mińskiej pocztówki.

„Człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim”.

Ocena użytkowników:  / 3

święto zmarłychŚwięto Zmarłych to czas wspomnień o tych, którzy odeszli – spotykamy się przy ich grobach, zastanawiając się nad sensem przemijania, rozmawiamy, wspominamy. Ten wyjątkowy nastrój oraz widok i zapach tysiąca zniczy skłania nas do refleksji nad tym, co było i nad tym, co nas czeka.

 

Niejeden człowiek uroni łzę żalu czy pokłoni się z wdzięcznością za ten kawał historii, na którym składamy kwiaty i zapalamy lampki. Niezwykły urok tego święta sprawia też, że pochylamy się nad mogiłami nieznanych żołnierzy oraz tych, do których nikt już nie przychodzi.

 

Kultywujmy pamięć o zmarłych, bo to lekcja dla potomnych, aby nasze dzieci, wnuki i prawnuki spotykały się kiedyś przy naszych grobach „ad futuram rei memoriał” – na przyszłą rzeczy pamiątkę. Nie zmarnujmy tego...

Nie tylko kwiaty

Ocena użytkowników:  / 1

bez tytułu1Kwiaty i nie tylko...


Wszystkich Świętych to czas, kiedy każdy z nas mobilizuje się do odwiedzenia grobów bliskich i tych „dalszych”. Planujemy wyjazdy, kupujemy znicze i zamawiamy kwiaty do położenia na pomnik. Przeważnie chryzantemy – cięte, sztuczne czy w doniczce goszczą prawie na każdym grobie. Ale okazuje się, że obecne trendy we florystyce żałobnej umieszczają chryzantemy na dalszym planie –mówi florystka Izabella Walewska-Ogrodnik.bez tytułu2


            Na światowych wystawach dominują małe gipsowe formy, tj. książki, serduszka, kulki i wianuszki. Są to nieduże odlewy z miejscem na mały akcent kwiatowy w kolorystyce biało-szarej, zwane miniaturami nagrobnymi. Inną bardzo popularną formą są wianki i krzyże, wykonane z naturalnych materiałów roślinnych (np. patyki, kora, słoma, mech) ozdobione żywymi kwiatami. Ale to tylko moda i trendy. Wróćmy do naszych rodzimych realiów.
            Wciąż najbardziej popularne są wiązanki ze sztucznych kwiatów wykonane na sztucznym podkładzie albo na jodłowych gałęziach umieszczonych we florecie (specjalna gąbka w obudowie) lub różnych naczyniach. Przeważa kształt łezki lub łódki. W ostatnich latach rośnie jednak liczba odważnych klientów, którzy szukając oryginalnych rozwiązań. I tu pole do popisu mają floryści z wyobraźnią.
           Tegoroczny sezon otworzyły wianki i krzyże, i choć nie są tak popularne jak wiązanki, to zainteresowanie nimi wciąż rośnie. Nasza mińska wersja trochę odbiega od oryginału, bo łączy ze sobą naturalne materiały ze sztucznymi kwiatami, ale idziemy w dobrym kierunku –mniej plastiku – więcej natury! Kolorystyka w obecnych trendach mińszczan raczej nie dotyczy, gdyż mają swoje ulubione kolory i na ogół się ich trzymają (wyjątkiem były fiolety, które dotarły do nas kilka lat temu). Najbardziej lubimy pastele w jesiennej tonacji kremu, brązu, pomarańczu i złota. Chętnie sięgamy po bordo, wrzos, jasną zieleń i ciemny fiolet. Najrzadziej wybieramy ciemną zieleń, „żywe” odcienie czerwieni, różu i niebieskiego. Unikamy kontrastowych zestawień barw, a preferujemy rozjaśnienia w ciepłym kremie.
            33Pamiętajmy, że wiele osób bardzo dba o groby najbliższych, inwestując swój czas, serce oraz sporą gotówkę. Planują i zamawiają piękne kompozycje kwiatowe włącznie z ich rozmieszczeniem. Dołożone do nich, nawet w dobrej wierze, wielkie donice, kolorowe bukieciki, suche wianuszki, a także inne „wypychacze”, robią z grobu bazar. Pamiętajmy również, że „dużo” i „kolorowo” wcale nie znaczy, ładnie i gustownie! Jeśli jest taka możliwość, lepiej zapytać najbliższych o ich preferencje lub wspólnie (rodzinnie) zaplanować wystrój pomnika w danym roku. A jeśli nie da się wcześniej nic uzgodnić, połóżmy kwiaty, znicze czy wiązanki w neutralnych kolorach i w stosownych wielkościach, bo znów ci najbliżsi będą musieli po nas później posprzątać.


Oprac. i fot. Izabella Walewska-Ogrodnik



 

4


















5

6

Przerwa techniczna na basenie

Ocena użytkowników:  / 1

Rozpoczęła się 3 września i trwała do 20 września. W tym czasie sprawdzono stan ceramiki basenowej i całej infrastruktury związanej z technologią uzdatniania wody, przeprowadzono prace malarsko-konserwacyjne i odnowiono klatkę schodową zjeżdżalni. Nasz fotoreporter dotarł z aparatem do miejsc, gdzie mają dostęp tylko służby techniczne i podpatrzył, jak postępują prace. Dzięki temu, także Czytelnicy „Strefy” mogą przyjrzeć się im z bliska.

Przerwa Techniczna Basen - Finał























Fot. Paweł J

 

Pocztówki z wakacji

Ocena użytkowników:  / 1

Pocztówki z wakacji


Idzie jesień, ale wielu z nas jeszcze wspomina urlopowe wojaże.Dlatego postanowiliśmy przypomnieć,gdzie w tym roku wypoczywali mińszczanie. Mimo wielu bankructw biur podróży, większości z nas udało się zrealizować swoje plany wakacyjne. W tym roku największą popularnością cieszyły się: Turcja, Tunezja, Egipt i wycieczki łączone – Egipt z Izraelem. Ze względu na kryzys gospodarczy mniej turystów wybrało się do Grecji i Hiszpanii, a ceny za Wyspy Kanaryjskie czy Baleary okazały się za wysokie...

  

tunezja 4












TUNEZJA



turcja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TURCJA

 

palestyna

 












PALESTYNA

 

 

tunezja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 TUNEZJA


egipt

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

EGIPT

 

turcja 2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TURCJA

 

Izrael

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

IZRAEL


tunezja 2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TUNEZJA

 

egipt 3

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

EGIPT

 

jerozolima

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

JEROZOLIMA


kair

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KAIR, EGIPT

 

tunezja 3

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TUNEZJA

 

egipt 2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

EGIPT

Przystań rowerzystów w Chmielewie

Ocena użytkowników:  / 0

Nr 50 str 12 Strefa turystyki Chmielew 11Przystań rowerzystów w Chmielewie


Chmielew, wieś w gminie Mińsk Mazowiecki. Jeszcze parę lat temu mało kto tutaj zaglądał, żeby odpocząć w ciszy i spokoju. Gdy w południowej części gminy, na wysokości Marianki, Zakola i Barczącej pojawiły się drogi asfaltowe, ruszyli nimi rowerzyści. Dziś trenują na tych trasach członkowie mińskiego Klubu Rowerowego V-MAX. Sporo jest też osób jeżdżących rekreacyjnie czy turystycznie. Wszyscy zatrzymują się w Chmielewie pod nr 29 B, gdzie znajduje się posiadłość Krzysztofa Jagodzińskiego zwana „Przystanią rowerzystów”...Nr 50 str 12 Strefa turystyki Chmielew 33


Rowerowy wypad do Chmielewa nie wymaga wielu przygotowań. Wystarczy wsiąść na rower w sobotnie czy niedzielne popołudnie i ruszyć w drogę. Można jechać trasą przez Mariankę – drogowskaz wskaże nam drogę do Chmielewa. Można także pojechać przez Zakole i Barczącą, następnie skręcić w kierunku Krzywicy i z tej drogi w prawo do Chmielewa. Z której strony nie pojedziemy, na pewno już z daleka zauważymy napis „Przystań rowerzystów”. Miejsce jest bardzo osobliwe – biały dom w stylu dworkowym, z dużym kolumnowym gankiem i drewnianymi, dekoracyjnymi okiennicami. Kwiaty, obrazy i cudaki, własnoręcznie wykonane przez gospodarza tego niezwykłego skansenu wręcz zapraszają, aby zatrzymać się tu na dłużej.


Nr 50 str 12 Strefa turystyki Chmielew 44Gospodarz na ganku


Krzysztof Jagodziński praktycznie cały dzień obecny jest na ganku „Przystani rowerzystów”. To postać wyjątkowa. Emerytowany strażak, który 12 lat temu wyprowadził się z Warszawy. Zawsze chciał mieszkać na wsi, uwielbia przyrodę, wiejski krajobraz, prace wokół domu i w domu. Jak sam mówi, od dziecka lubił też gryzmolić, rysować, majsterkować, ale pracując, nie miał na to czasu. Dopiero, gdy przeszedł na emeryturę razem z żoną Beatą i córką Marysią zamieszkał w Brzózem. To była ich życiowa przystań. Ale pewnej nocy doszło do tragedii – tir wjechał w dom. Marzenia o spokojnej wiejskiej przystani legły w gruzach. Swego czasu, o problemach z uzyskaniem odszkodowania z ubezpieczenia pisała lokalna prasa. Okres bezdomności skończył się w 2006 r., kiedy to za wyprawowane w sądzie z wielkim trudem pieniądze Jagodzińscy kupili dom w Chmielewie.

Od początku pan Krzysztof postawił na... inność. W przydomowym ogrodzie zaczął powstawać mały skansen narzędzi rolniczych. Na okiennicach pojawiły się zdobienia – oryginalne motywy kwiatów i drobne dekoracje wykonane własnoręcznie z różnych, czasami zdawałoby się bezużytecznych przedmiotów, albo z korzeni drzew. I byłoby pięknie, gdyby nie choroba, która przykuła pana Krzysztofa do wózka.
– Nagle zacząłem mieć bardzo dużo czasu – opowiada. – A z drugiej strony bardzo mało. Bezczynność jest mi zupełnie obca. Nie potrafię siedzieć, chociaż cały czas siedzę – dodaje.


Drugie życieNr 50 str 12 Strefa turystyki Chmielew 55


Drewniane skrzynki po mandarynkach. Znamy je wszyscy. To one są prawdziwym skarbem dla pana Krzysztofa. Wyrzucone do przysklepowych śmietników, mają wielu chętnych, bo idealnie nadają się na opał. Ale żona pana Krzysztofa przywozi je do domu nie po to, żeby palić. Dno skrzynki z pilśniowej płyty zastępuje ramę z naciągniętym płótnem. Na tej płycie najpierw powstanie rysunek. A potem nabierze barw. Tak narodził się cykl obrazków „Twarze”. Pan Krzysztof zna imiona swoich bohaterów, które są zarazem tytułami prac – „Hiszpan z Argentyny”, „Bogdan K.”, „Subiekt”, „Ja”. Listewki ze skrzynki po mandarynkach stają się ramami obrazów. Z kantówek powstał stolik, parasol. Kolejny cykl to „Zwierzęta”, gdzie zostały uwiecznione „Faarafa Żyrafa”, „Mucha bez ucha”, „Foka bez oka”, „Osa bez nosa”. Przy tworzeniu swych dzieł pan Krzysztof wykorzystuje krzywik – przyrząd geometryczny, szablon używany podczas wykonywania rysunków technicznych do wykreślenia linii krzywych. To on jest sekretem jego prac plastycznych, które można podziwiać na wystawie w ogrodowej galerii „BeeMka”. Widoczne są z drogi, kiedy się jedzie rowerem. A gdy chwilowo nie ma skrzynek, pan Krzysztof tworzy lichtarz z zębatki od roweru. Zresztą, na ganku toczy się wielka gra... Gra zwykłych przedmiotów: kapsli od butelek, zakrętek, korków, różnych części od rowerów, korzeni drzew, w które gospodarz zaklina nowe życie.

Nr 50 str 12 Strefa turystyki Chmielew 66

W Chmielewie wszyscy znają Jagodzińskiego. Kiedy robią zakupy w przydomowym sklepie nie omieszkają zgadnąć, zapytać czy może trzeba w czymś pomóc. I pomagają. W różnych pracach przydomowych, kiedy trzeba coś dźwignąć.
– Bez pomocy wielu mieszkańców nie dałbym rady tego wszystkiego zrobić – mówi, wskazując na zamontowaną tablicę z mapą powiatu. – Jestem mieszkańcom wdzięczny, że na chwilę przystają i... pomagają. Zatrzymują się też rowerzyści. Wchodzą do ogrodowej galerii „BeeMka” ... i podziwiają jak to w zasadzie z niczego powstają oryginalne rzeczy.

My, mińszczanie, mamy do Chmielewa tyle, co rzut beretem. Wystarczy rower i chęć, więc... do Chmielewa kręć. W „Przystani rowerzystów możemy odpocząć, porozmawiać z gospodarzem, obejrzeć jego prace plastyczne, albo po prostu wsłuchać się w ciszę.


Ruszamy dalej?Nr 50 str 12 Strefa turystyki Chmielew 77


A jeśli starczy sił, chęci i czas na to pozwoli można z Chmielewa ruszyć na dalszą przejażdżkę. Dobra asfaltowa droga przez las prowadzi w kierunku Strug Krzywickich. Tu skręcamy na Julianów i Mikanów w bardzo urokliwą trasę. Docieramy do drogi siennickiej i możemy wracać do Mińska przez Hutę Mińską, która ostatnio pięknieje w tempie zawrotnym, bo pojawiły się wzdłuż drogi chodniki, co wpłynęło na bezpieczeństwo jazdy. Z Chmielewa możemy obrać także inny kierunek, zachodni, do Krzywicy i Bożej Woli, skąd przez Lasy Mieńskie dotrzemy do Mieni jadąc rezerwatem Jedlina. Potem już trasą przez Wiciejów, Barczącą i Zakole wrócimy do Mińska.

A w planowaniu kolejnych rowerowych wypraw na pewno pomoże najnowsza mapa turystyczna powiatu mińskiego wydana przez PTTK, którą można kupić w mińskich księgarniach.


 

Nr 50 str 12 Strefa turystyki Chmielew 88Do Chmielewa kręć!


Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze Oddział w Mińsku Maz., Muzeum Ziemi Mińskiej oraz Galeria „BeeMka” – Przystań Rowerzystów Chmielew zapraszają w niedzielę, 30 września na rajd rowerowy „Pożegnanie lata” – imprezę na orientację z wykorzystaniem mapy turystycznej powiatu mińskiego.
Trasa: Mińsk – Marianka – Zakole – Barcząca – Chmielew – Przystań Rowerzystów. Zbiórka: godz.11 przy Muzeum Ziemi Mińskiej, ul. Okrzei 16. W programie: spotkanie z Krzysztofem Jagodzińskim, autorem prac plastycznych „Drugie życie przedmiotów”, dla chętnych warsztaty artystyczne „Z krzywikiem”. W menu: kiełbaska z grilla i chleb na liściach chrzanowych ze śmietaną i z cukrem. Wpisowe: 15 zł (wpłata podczas zbiórki w MZM). Zgłoszenia u koordynatora projektu: Joanna Janicka, tel. 609 100 892, mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. lub przed rozpoczęciem rajdu.

 

Autor: Joanna Janicka

Mińsk Mazowiecki – jedno miasto?

Ocena użytkowników:  / 1

Nr 50 str 14 Strefa historii książka 1Mińsk Mazowiecki – jedno miasto?


W środę, 12 września w Pałacu Dernałowiczów (Miejski Domu Kultury) odbyła się promocja albumu Alicji Lutostańskiej „Mińsk Mazowiecki – jedno miasto? Studium historyczno-urbanistyczne Mińska Mazowieckiego i Sendomierza”.


Książka zawiera dwa teksty (jeden z nich został już opublikowany i jest przedrukiem), mające charakter studiów historyczno-urbanistycznych, które dotyczą rozwoju naszego miasta w wiekach XV-XIX. Autorka omawia w nich rozwój urbanistyczny Mińska i Sendonomierza, które od XVI wieku współistniały obok siebie, a ich granicą była rzeka Srebrna. Tezę o istnieniu dwóch ośrodków miejskich, jako pierwszy postawił nieżyjący już dr inż. Marian Benko, natomiast dzięki Alicji Lustostańskiej, autorce niniejszej publikacji owo twierdzenie znalazło potwierdzenia w badaniach naukowych.Nr 50 str 14 Strefa historii książka 2

Szczególną uwagę należy zwrócić na zawarte w książce informacje dotyczące wkładu rodziny Wolskich w rozwój przestrzenny i architektoniczny Sendomierza w epoce nowożytnej. Album uwypukla ponadto problematykę rozwoju polskiej urbanistyki doby renesansu. Według Stanisława Herbsta, wybitnego profesora zajmującego się problematyką miast polskich – „założenie przestrzenne Sendomierza, pomimo późniejszych zmian, stanowi najstarsze założenie urbanistyki renesansowej w Polsce”!


Nr 50 str 14 Strefa historii książka 3Unikalne plany, mapy, zdjęcia


Przeprowadzając wyczerpujące kwerendy archiwalne i biblioteczne, autorka książki stworzyła opracowanie mające służyć przede wszystkim przygotowaniu optymalnych warunków rozwoju architektoniczno-przestrzennego miasta klika lat po zakończeniu działań zbrojnych II wojny światowej. Poza tekstami o charakterze naukowym, praca zawiera również wiele unikalnych, dotychczas niepublikowanych zdjęć, planów i map Mińska. W przypadku zdjęć, są one nie tylko uzupełnieniem treści, ale także świadectwem epoki, w której zostały wykonane (lata 50. XX wieku). Fotografie powinny przyciągnąć mińszczan, którzy zdjęć portretujących Mińsk Mazowiecki we wczesnych latach pięćdziesiątych dotychczas nie mieli okazji oglądać. Ponadto, przy zdjęciach widnieją dawne nazwy mińskich ulic, których zdecydowana większość została zmieniona po upadku ustroju komunistycznego w 1989 roku (w nawiasach podane są informacje o obecnych nazwach ulic). Na przykład patronem ulicy Piłsudskiego w latach 50. był gen. Karol Świerczewski, zaś imię Stalina nosił najważniejszy trakt naszego miasta – ul. Warszawska. Siennicka była zaś kiedyś ulicą Rokossowskiego. Przykłady takiej zmiany można by mnożyć. A w książce jest ich znacznie więcej.

Nr 50 str 14 Strefa historii książka 5

Tekst Alicji Lutostańskiej i zdjęcia wykonane przez Jerzego Szandomierskiego powstały w ramach Przedsiębiorstwa Państwowego Pracownie Konserwacji Zabytków w Warszawie w 1954 r. Oryginalny maszynopis jednego z tekstów wraz z fotografiami jest obecnie przechowywany w zbiorach Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Warszawie. Wypada podkreślić, że niniejsze opracowanie, choć stworzone ponad pięćdziesiąt lat temu, nadal zachowuje aktualność. Na podstawie wniosków płynących z niniejszej pracy, zabudowuje się obecnie między innymi Plac Kilińskiego (dawny rynek sendomierski).


Nr 50 str 14 Strefa historii książka 4Jak doszło do powstania albumu


Na materiał do książki natrafiłem podczas przeprowadzania kwerend archiwalnych w bibliotekach, archiwach i instytutach naukowych. W Narodowym Instytucie Dziedzictwa w Warszawie zamówiłem studium historyczno-urbanistyczne Mińska Mazowieckiego z 1954 r. W czasie przeglądania zachwycił mnie nie tylko tekst, ale również zdjęcia. Wtedy właśnie wpadłem na pomysł, że Towarzystwo Przyjaciół Mińska Mazowieckiego, którego jestem członkiem, mogłoby ten maszynopis wraz z fotografiami (w albumie znajduje się ich około 50) wydać, jako publikację. Pomysł spotkał się z przychylną opinią Alicji Gontarek (która jest współredaktorem albumu), jak i Piotra Nowickiego (redaktor techniczny wydania). Dzięki ich zaangażowaniu książka ujrzała światło dzienne.

Ale nie byłoby tej niezwykłej publikacji bez zgody samej autorki, Alicji Lutostańskiej, która pozwoliła na redagowanie jej tekstu. Cenne okazały się również wskazówki o charakterze naukowym dr Bożeny Wierzbickiej, wybitnego historyka architektury. Dzięki nim redakcja miała znacznie ułatwione zadanie. Słowa podziękowań należą się także pani Paulinie Florjanowicz, dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Warszawie, która wyraziła zgodę na nieodpłatne wykorzystanie zdjęć archiwalnych. Serdeczne podziękowania należą się również firmie Fotopia, która zaangażowała się w pracę nad tą książką. TPMM pragnie podziękować także sponsorom, bez których hojnego wsparcia album nie mógłby powstać.Nr 50 str 14 Strefa historii książka 6


Po książkę powinni sięgnąć nie tylko specjaliście w dziedzinie urbanistyki, architektury, historii lub historii sztuki. Album jest niezbędną pozycją na półce każdego mińszczanina, który interesuje się dziejami własnego miasta. W książce odkryjemy Mińsk, o jakim jeszcze nie czytaliśmy i jakiego jeszcze nie oglądaliśmy. Ze względu na prezentowane, unikatowe fotografie i inne materiały ikonograficzne, książka nawiązuje do wydanego w 2010 r. przez TPMM albumu „Mińsk Mazowiecki i okolice na dawnej fotografii”. Z kolei książka Alicji Lutostańskiej jest początkiem nowego projektu Towarzystwa – Biblioteki Towarzystwa Przyjaciół Mińska Mazowieckiego, który ma pobudzić do dyskusji nad dziejami miasta. W serii tej będą publikowane monografie oraz książki-albumy o charakterze merytorycznym – naukowym. Aby nadać rys charakterystyczny tym wydawnictwom zaopatrzyliśmy je w logo, które z precyzją i zaangażowniem wykonała Joanna Wilczak. Ma być ono rozpoznawalnym znakiem omawianej serii książek.

Warto również dodać, że album może posłużyć Szanownym Czytelnikom za przewodnik po mieście. Zdjęcia pomogą Państwu przenieść się w czasie, a ich precyzyjny układ zachęca do spacerowania i odkrywania uroków starego Mińska i jego młodszego brata – Sendomierza. Dokładna lektura książki i analiza zdjęć pozwoli dostrzec istniejące przed wiekami dwa organizmy miejskie. Miłej lektury i podróży w czasie.


Tekst: Damian Sitkiewicz, członek zarządu Towarzystwa Przyjaciół Mińska Mazowieckiego, fot. Jerzy Szandomierski

Jesień na balkonie

Ocena użytkowników:  / 1

Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie1Jesień na balkonie


Choć w kalendarzu zostało jeszcze kilka letnich dni, to jesienna aura już daje się odczuć. Przyroda wyraźnie pokazuje, że kolejna z pór roku jest tuż przed nami. Widać to na naszych balkonach i tarasach, na których marnieją surfinie, pelargonie, werbeny czy bakopy. Pora więc na zmiany, czyli niesamowicie ciekawą i urozmaiconą w nieograniczonej palecie barw i odcieni jesienną odsłonę roślin balkonowych...Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie2


Zaczynamy od solidnych porządków. Wszystkie zniszczone lub mocno osłabione rośliny usuwamy ze skrzynek i doniczek wraz z korzeniami. Dosypujemy, bądź całkiem wymieniamy ziemię, przygotowując podłoże dla nowych sadzonek. Kwiaty, które wciąż są w dobrej kondycji, zostawiamy na swoim miejscu, jako jeden z wielu elementów dekoracyjnych. Przy wszelkich zabiegach pielęgnacyjnych należy pamiętać, że o tej porze roku szanse na uratowanie typowo letnich roślin są znikome. Sytuacja jest inna w przypadku np. fuksji czy niektórych odmian pelargonii, które mogą kwitnąć aż do późnej jesieni bez żadnych dodatkowych interwencji.


Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie3Co posadzić jesienią?


Wybór jest ogromny. I tu ważne, aby przełamać dotychczasowe stereotypy dotyczące przeznaczenia i symboliki pewnych gatunków roślin (chryzantemy na cmentarz, byczki na miejskie skwery, astry to smutek, a wrzosy zwiastują łzy). Nic bardziej mylnego. Właśnie chryzantemy, złocienie, astry, dalie, wrzosy i wrzośce stanowią trzon jesiennych aranżacji kwiatowych i kompozycji balkonowych. Jako ciekawostkę dodam, że chryzantema drobnokwiatowa postawiona w pomieszczeniu działa jak filtr, oczyszczając powietrze z toksyn (usuwa np. formaldehydy, benzon, amoniak).


Jakie rośliny wybrać?Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie4


Najlepiej różnorodne, o urozmaiconych wartościach ozdobnych. Takimi wartościami są kwiatostany, ale także koloryt i kształt liści, wielkość i pokrój rośliny oraz rodzaj owoców. W praktyce oznacza to, że mamy bardzo dużo możliwości w realizacji własnych pomysłów, dlatego najpierw watro się zastanowić, jaki efekt chcemy uzyskać, i które z sadzonek podobają nam się najbardziej. Oprócz wymienionych wcześniej roślin kwitnących (chryzantemy, astry, dalie i wrzosy) mamy do dyspozycji także: ozdobne trawy, barwinki, kolorową kapustę, trzmieliny, berberysy, żurawkę, irgę, mrozoodporne bluszcze, rozchodniki, odmiany rodzimych iglaków (cis, sosna, jałowiec, cyprysik), a nawet jesienne bratki czy hebe ( zimozielona, krzaczasta i zwarta roślinka osiągająca 30cm wysokości. Jej fioletowe lub białe grona gęstych kwiatostanów pojawiają się wraz z nadejściem jesieni , zyskując coraz większą sympatię wśród amatorów ogrodnictwa)


Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie5Na co jeszcze zwrócić uwagę?


Przede wszystkim na warunki atmosferyczne panujące za oknem. Jesienne porywiste i silne wiatry zmuszają do zestawienia wiszących skrzynek balkonowych na pewny grunt, aby zapobiec łamaniu się dłuższych pędów i zniszczeniu roślin. Pojemniki o większej masie należy zabezpieczyć styropianem przy pierwszych przymrozkach, chroniąc ziemię przed przemarznięciem, a gdy chłód zagości na dobre, gatunki wieloletnie przenosimy do pomieszczenia bądź starannie je okrywamy. Ale to jeszcze nie ta pora :) Na razie spróbujmy zaaranżować balkon tak, aby jeszcze długo cieszył wzrok i przyciągał swym urokiem i niepowtarzalną atmosferą. Do czego serdecznie namawiam.


Oprac. Izabella Walewka-Ogrodnik
Napisz do autorki: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.













Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie6 Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie7

Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie8Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie9

Nr 50 str 18 Strefa porad jesień na balkonie10

Nasze pierwsze urodziny

Ocena użytkowników:  / 1

SM nr01-1Nasze pierwsze urodziny


Przed rokiem, po blisko ośmiu miesiącach przygotowań ukazał się pierwszy numer tygodnika „Strefa Mińsk”. Ostatnią dobę przed ukazaniem się tygodnika stres nie odpuszczał. Noc też do udanych nie należała i przyśnił mi się taki sen...


W letni poranek, jak co dzień zmierzałem do biura. Zbliżając się do ulicy Świętokrzyskiej słychać było harmider, którego natężenie rosło. Przed budynkiem nr 5, przy wejściu do siedziby tygodnika „Strefa Mińsk” natknąłem się na manifestację. Szybko skojarzyłem fakty – przecież ukazał się pierwszy numer. Od razu zobaczyłem kilka transparentów z hasłami „Precz z tygodnikiem Strefa Mińsk” czy „Mało jadu – mało treści”. Nie trudno było zrozumieć, że to przeciwnicy tygodnika głośno wyrażali swoje opinie. Wniknąłem w tłum oponentów. Chciałem się dowiedzieć, o co im chodzi? Zapytałem Pana w sile wieku skąd ten protest? „Panie czy ten Mól tak się musi uśmiechać, lepiej by się zacietrzewił, opluł kogoś” – usłyszałem. Wtórowała mu jego rówieśniczka: „Obnoszą się z tym… obrzydliwie sympatycznym nastawieniem do czytelników i reklamodawców, przecież jakiś element grubiaństwa w prasie musi być”. Blondynka w różowej mini i białych kozaczkach dodała: „Nie rozumiem niektórych słów, weźmy takie słowo „wysublimowany”, czy to w ogóle po polsku, a do tego nie ma plotek i męskich gołych torsów”. Młody człowiek w garniturze pod krawatem wykrzykiwał mocno gestykulując: „W bezczelny sposób weszli na miński rynek gazet, nikogo nie pytali o zdanie – to musi być obcy kapitał”. „A pan to w ogóle kim jest, że tak się wypytuje?” – naskoczyli na mnie. „Pan też mi wygląda na podejrzanie sympatycznego typa”. Nagle ktoś krzyknął patrząc w moją stronę: „Poznaję go! To jeden z nich”. Zrywając się do ucieczki, zahaczyłem o biały kozaczek blondynki i upadłem na ziemię”.


Obudziło mnie uderzenie, otworzyłem oczy i... leżałem na ziemi. Musiałem spaść z łóżka. Było wcześniej niż budzę się normalnie. Budzik wskazywał godz. 5. Otarłem pot z czoła. Już nie usnąłem, ale rosło we mnie coraz większe przekonanie, że wydanie tygodnika Strefa Mińsk miało głęboki sens.


Czytaj więcej: Nasze pierwsze urodziny